Lekarzom podwyżka się nie należy? Krzysztof Bukiel: ta narracja jest od lat

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia19 sierpnia 2021 04:00

W pewnym sensie jest ziarno prawdy w tezie, że czasami lekarze nie pracują tak jak życzyliby sobie tego pacjenci, ale brakuje zrozumienia dlaczego tak się dzieje - mówi nam przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel, pytany o negatywny odbiór społeczny lekarskich protestów o podwyżki wynagrodzeń.

Dyskusja o wynagrodzeniach medyków trwa od wielu miesięcy Fot. AdobeStock
  • Krzysztof Bukiel: - Narracja, że lekarzom nie należą się podwyżki, bo nie pracują dostatecznie dobrze, jest obecna w przestrzeni publicznej od wielu lat i nie jest niczym nowym 
  • Dr Tomasz Imiela: - Za część zdarzeń niepożądanych, błędów odpowiada system, ale te kwestie nie są brane pod uwagę. W społeczeństwie powstaje obraz, że to wyłącznie pracownicy ochrony zdrowia odpowiadają za jakość obsługi pacjenta i za błędy medyczne
  • Jak twierdzi Krzysztof Bukiel lekarze bardzo chcieliby pracować w jednym miejscu, bez konieczności dorabiania, co znalazłoby odzwierciedlenie w poprawie jakości w ochronie zdrowia
  • - Nie twierdzę, że lekarze zarabiają dramatycznie źle, ale podwyżki dla nich mają być narzędziem, by ten system działał lepiej - mówi dr Tomasz Imiela

W opublikowanym niedawno w portalu Rynku Zdrowia tekście Pielęgniarkom i lekarzom podwyżki się nie należą. Rząd przekonał Polaków przytoczyliśmy tak brzmiącą tezę przedstawioną w rozmowie w Radiu TOK FM przez publicystę ekonomicznego Grzegorza Cydejko. Temat wywołał falę komentarzy, a z części można wnosić, że rzeczywiście nie brakuje pacjentów, którzy uważają, że lekarze źle leczą i nie zasługują na podwyżki.

Podwyżki wynagrodzeń lekarzy - czy mogą mieć wpływ na jakość ich pracy?

Zdaniem Krzysztofa Bukiela przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), nawiązującego do tezy, że lekarzom nie należą się podwyżki, bo nie pracują dostatecznie dobrze, taka narracja jest obecna w przestrzeni publicznej od wielu lat i nie jest niczym nowym. Politycy myśląc o podwyżkach w budżetówce zwykli unikać wskazywania na lekarzy, jako tych, którzy powinni dostać podwyżki.

- W pewnym sensie jest ziarno prawdy w tezie, że lekarze nie pracują tak jak życzyliby tego sobie pacjenci, ale dzieje się tak, bo lekarze dorabiają do etatowej pensji w innych miejscach - mówi Krzysztof Bukiel. Pracują jeszcze poza etatem, bo z powodu braku lekarzy są po prostu potrzebni gdzieś jeszcze, by służba zdrowia mogła normalnie funkcjonować.

Jak zaznacza przewodniczący OZZL, dla wszystkich jest oczywiste, że lekarze dorabiają, bo tego wymaga system, ale jednocześnie to nie te okoliczności wynikające z organizacji systemu są bezpośrednio kojarzone z pogorszeniem jakości ich pracy.

Czytaj również: 43 pozwy o dodatki covidowe. Lekarze walczą o zaległe pieniądze

Lekarze winieni za niedoskonałości systemu

W przekonaniu dr. Tomasza Imieli, wiceprezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie opinia o jakości pracy lekarzy cierpi szczególnie, gdy pojawiają się informacje o zdarzeniach związanych z błędami medycznymi. Jego zdaniem część tych błędów wynika z nadmiaru pracy, co nie jest winą lekarzy.

- Jeśli lekarze, pielęgniarki, ratownicy pracują po kilkaset godzin, bo nie ma dostatecznej liczby pracowników, miejsca pracy są źle wyposażone, jeśli pacjentów jest zbyt wielu, to niestety może dochodzić w takich warunkach do zdarzeń niepożądanych - uważa wiceprezes ORL w Warszawie.

Jak przekonuje, za część takich zdarzeń odpowiada system, ale te kwestie nie są brane pod uwagę. W społeczeństwie powstaje obraz, że to wyłącznie pracownicy ochrony zdrowia odpowiadają za jakość obsługi pacjenta i za błędy.

Dodaje: - Nie mogę się zgodzić, że za to iż chorzy czekają długo na udzielenie świadczeń lub nie doczekali leczenia także są winieni lekarze. Winę za to ponosi zła organizacja systemu, a to nie lekarze organizują ten system, tylko zarządzające nim władze centralne.

Pytany co w takim razie miałby w tym niedoskonałym systemie zmienić podwyżki dla lekarzy w sprawie których protestują uznając je nadal za zbyt niskie, dr Tomasz Imiela stwierdza, że podwyżki są jedynie środkiem do tego, aby ściągnąć pracowników do systemu publicznej służby zdrowia, w której mamy bardzo duży niedobór kadr.

Medycy walczą o podwyżki. Będzie strajk w Warszawie

Przypomina, że postulaty podwyżek dla pracowników ochrony zdrowia, w tym dla lekarzy, są jednym z kilku jakie przedstawił Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia, który na 11 września zapowiedział wielką demonstrację w Warszawie.

- Istotą protestu jest postulat, by nakłady na zdrowie rosły szybciej, co spowoduje, że pacjenci będą właściwie leczeni, bo wzrośnie jakość, ale chodzi też i o to, żeby pracownikom pracowało się w nim lepiej - mówi.

Jak twierdzi Krzysztof Bukiel, lekarze bardzo chcieliby pracować w jednym miejscu, bez konieczności dorabiania.

- Gdyby politycy podchodzili racjonalnie do rozmów o zarobkach, nasz związek usiadłby do rozmów i wspólnie zastanowilibyśmy się co zrobić, żeby lekarze pracowali w jednym miejscu, żeby dawali z siebie wszystko i w tej jednej pracy zarabiali godziwie, i nie chodzi tu wcale o jakieś nadzwyczajne kwoty - uważa Krzysztof Bukiel.

Jednak, patrząc z pozycji działacza związkowego z 30-letnim doświadczeniem, stwierdza: - Ale z nami druga strona tak nie rozmawia.

- Nas się chce ustawiać i my jesteśmy zmuszeni przyjmować pozycje roszczeniowe, wyrywamy ile można. Tak prowadzonym dyskusjom o podwyżkach brakuje racjonalnego, systemowego podejścia drugiej strony - ocenia Krzysztof Bukiel.

Kwoty zarobków na etacie, których od lat żądają organizacje lekarskie to 3-krotność średniej krajowej dla lekarza specjalisty i 2-krotność średniej krajowej dla lekarza w trakcie specjalizacji.

Jak mówi Krzysztof Bukiel jedna z podwyżkowych propozycji Związku zakładała ich powiązanie z pracą na jednym etacie, w jednym miejscu i w uzależnieniu od jakości. - Ale to już robi się skomplikowane w rozmowach. Dlatego w negocjacjach akcentujemy np. 3 średnie krajowe, bo to jest zrozumiałe, proste - tłumaczy się z przekazu, który najczęściej trafia do opinii publicznej przy okazji lekarskich protestów.

Czytaj więcej: Strajk medyków. Mają pięć postulatów i czują się zlekceważeni

Co zatrzyma strajk medyków? Wiceprezes NRL: "Rząd musiałby spełnić kilka warunków"

Podwyżki lekarskie - czy są akceptowane społecznie?

- Nie żądamy, aby tak określone podwyżki dla lekarzy były wprowadzone natychmiast. Chodzi raczej o pokazanie perspektywy do jakiej powinniśmy dążyć - mówi dr Tomasz Imiela. - Nie twierdzę, że lekarze zarabiają dramatycznie źle, ale podwyżki dla nich mają być narzędziem, by ten system działał lepiej - dodaje.

Jak przyznaje, w Internecie można znaleźć wiele wpisów niechętnych lekarzom, gdy dopominają się o podwyżki płac etatowych.

- Gdy mowa o podwyżkach na pewno większa będzie społeczna akceptacja podwyżek dla pielęgniarek czy ratowników medycznych niż dla lekarzy - uważa Tomasz Imiela.

Jego zdaniem potrzebne są dalsze akcje informacyjne prowadzone m.in. przez izby lekarskie, które tłumaczyłyby pacjentom o co - poza podwyżkami płac - chodzi też lekarzom, gdy zapowiadają protesty. - Przede wszystkim chodzi o to, by poprawić system ochrony zdrowia, a wyższe wynagrodzenia są jednym ze środków do osiągnięcia tego celu - powtarza.

Krzysztof Bukiel przypomina, że Ministerstwo Zdrowia podając dane o lekarskich zarobkach informuje o ok. 13 tys. zł brutto z dodatkami. - Z tym, że są to dodatki wynikające m.in. z dyżurów, czyli odrębnej pracy poza etatowymi godzinami - podkreśla. Lekarska średnia na samym etacie to ok. 7 tys. zł brutto.

Polecamy: Niedzielski: dziwią mnie protesty medyków. Dobrze dogadujemy się z większością

Porozumienie Chirurgów SKALPEL odpowiada ministrowi zdrowia. "Resort nie prowadzi negocjacji"

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum