Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 03-07-2019 05:55

Lekarze toną w dokumentach. Resort planuje działania, ale zmiany potrzebne są tu i teraz

Pacjent czy dokumentacja - to dylematy polskiego lekarza. Nie w przyszłości, ale dziś, jutro. To, że znajdujemy jeszcze czas na wysłuchanie chorego, graniczy z cudem. Konieczne są radykalne kroki w walce z nadmierną biurokracją; kosmetyka albo futurologia niczego tutaj nie zmienią - powiedział podczas wtorkowego (2 lipca) posiedzenia komisji zdrowia dr Jacek Kozakiewicz, wiceprezes NRL.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

We wtorek od godz. 17. wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński przedstawiał informacje resortu nt. możliwości ograniczenia liczby obowiązków dokumentacyjnych związanych ze świadczeniami medycznymi i usprawnienia przepływu informacji. Po prezentacji - wśród posłów i przedstawicieli strony społecznej - rozgorzała dyskusja, z której wyłaniał się jeden wniosek: zmiany potrzebne są tu i teraz.

- Jakie są zamierzenia resortu na najbliższe trzy, cztery miesiące w zakresie ograniczenia dokumentacji, a nie zmiany sposobu jej przetwarzania? Jakie dokumenty zostaną zlikwidowane? - pytał dr Kozakiewicz.

- Biurokracja przyprawia lekarzy o obłęd. Myślałam, że powie pan dziś, iż stworzycie błyskawicznie ustawę - a potraficie to zrobić - która naprawdę zdejmie z personelu te obowiązki - mówiła prof. Alicja Chybicka, posłanka z listy PO, kierownik Centrum Onkologii Dziecięcej "Przylądek Nadziei" we Wrocławiu. Co zatem powiedział wiceminister Cieszyński?

Są plany, ale nie działania tu i teraz
- Przede wszystkim chciałbym powiedzieć o zmianach dotyczących elektronicznej dokumentacji medycznej i zdarzeń medycznych. Pojawią się w przyszłym roku w ramach platformy e-zdrowie. Po raz pierwszy zostaną połączone w zunifikowanym formacie zbiory danych, które są wytwarzane zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. Chodzi o informacje o tym, co działo się z pacjentem, niezależnie od tego, kto był płatnikiem - czy sam pacjent, czy NFZ - mówił Cieszyński.

Dodał, że rząd obecnie prowadzi wewnętrzne konsultacje dot. ustawy o dokumentacji medycznej, której głównym celem jest wdrożenie mechanizmu ucyfrowienia dokumentów papierowych, ale w taki sposób, by ograniczyła obowiązki dokumentacyjne.

Kolejny element odbiurokratyzowania medycyny to zdarzenia medyczne, które docelowo mają być elementem sprawozdawczości do NFZ. - Ich zakres na początek będzie bardzo wąski, ale potem będzie uzupełniany. Nie jako dodatkowa biurokracja, ale jako zastępstwo tego, co jest obecnie sprawozdawane do NFZ w innych strumieniach - tłumaczył wiceminister.

Cieszyński wspomniał, że dzięki wprowadzeniu „rozwiązań samoobsługowych” w ramach Internetowego Konta Pacjenta, zmniejszy się liczba operacji administracyjnych realizowanych przy udziale kadry medycznej.

- Kolejną kwestią jest wprowadzenie dalszych uproszczeń w zakresie wystawiania recept i określania poziomu refundacji produktów leczniczych i wyrobów medycznych. Prowadzimy prace legislacyjne na etapie komisji prawniczej, przed samą Radą Ministrów. Liczymy, ze Rada w najbliższym czasie przyjmie projekt ustawy dot. wdrażania rozwiązań e-zdrowia i skieruje go do prac w parlamencie. Ustawa wprowadza bardzo istotną zmianę - zamiast określać na podstawie obwieszczenia charakterystyki produktu leczniczego poziom odpłatności dla danego leku, lekarz będzie miał możliwość w przypadku e-recepty podania jedynie wskazania refundacyjnego zgodnego z ChPL-em albo z obwieszczeniem, i na podstawie tego będzie możliwe określenie przez system, jaki poziom odpłatności dla danego produktu przysługuje - wyjaśniał Cieszyński. Podkreślił, że leków refundowanych wydaje się miliony każdego tygodnia, więc będzie to istotny zakres, jeśli chodzi o zmniejszenie wymogów biurokratycznych. - Także zlecenia na wyroby medyczne będą zawierały mniej danych przekazywanych do NFZ niż do tej pory - zaznaczył.

Wspomniał również o wprowadzeniu asystenta medycznego, który będzie mógł na podstawie dokumentacji medycznej wystawić dla pacjenta, w imieniu lekarza, zwolnienie, receptę lub skierowanie. - Ta czynność biurokratyczna nie zostanie co prawda zlikwidowana, ale asystent odciąży lekarza - mówił Cieszyński.

Wiceszef resortu zdrowia zdradził też, że w sferze planowania jest stworzenie jednolitego systemu sprawozdawczości, który „sprawi, że te same informacje nie będą wielokrotnie trafiały w kilka miejsc”. - To jednak praca na co najmniej kilkanaście miesięcy w fazie koncepcyjnej i drugie tyle, jeśli chodzi o implementację - przyznał.

Kozakiewicz: gratuluję panu pasji i nadziei, ale…
- Jeżeli mówimy, że asystent medyczny ma pomagać lekarzowi, to przyznajemy, że ten lekarz pracuje dzisiaj za dwie osoby. Dlatego konieczne są radykalne kroki w walce z nadmierną biurokracją. Oceny systemu byłyby o niebo lepsze, gdyby to pacjent był jego podmiotem, a nie dotycząca go dokumentacja. Gratuluję też panu pasji i nadziei wobec elektronicznej dokumentacji medycznej, ale jej wprowadzenie nie zatrzyma potopu biurokratycznego. Mógłbym tu cytować przez godzinę, ile obecnie szpitale składają sprawozdań - ocenił wiceprezes NRL.

Według Kozakiewicza kroki powinny być natychmiastowe i to minister zdrowia powinien być liderem tych zmian.

- Jeżeli nawet zmusicie szpitale do zakupu nowego oprogramowania, sprzętu, to ja pytam, gdzie będą kadry informatyczne? Dzisiaj w szpitalach jest jeden, dwóch informatyków, na dodatek nie zawsze dostępnych „na zawołanie” - podsumował.

Posłanka PO Beata Małecka-Libera stwierdziła, że wszystko, co powiedział Cieszyński, jest już komisji znane i w informacji „nie ma nic odkrywczego” za wyjątkiem pomysłu ujednolicenia sprawozdawczości, który jest jednak w sferze planowania.

Również sam Tomasz Latos, przewodniczący komisji zdrowia i poseł PiS, zaznaczył, że odbiurokratyzowanie widziałby nieco inaczej. - Różnego rodzaju przekazanie kompetencji innym osobom, by odciążyć lekarzy, jest słuszne i potrzebne, ale to nie musi oznaczać zmniejszenia biurokracji. Paradoksalnie może być jej więcej - stwierdził.

Biurokracja rośnie z każdym dniem
Joanna Zabielska-Cieciuch, wiceprezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie, przypomniała, że od 1 lipca świadczeniodawcy AOS są zobowiązani do codziennego raportowania pierwszego wolnego terminu w kolejkach do godz. 10. - Do tej pory sprawozdawczość była raz w tygodniu. Zrozumiałe jest, że to pożądana informacja dla pacjentów, ale małe podmioty, które pracują 3-4 razy w tygodniu i udzielają świadczeń od godz. 12., nie wiedzą nawet, jak sobie z tym logistycznie poradzić - wskazywała.

Przypomniała, że „kolejny biurokratyczny problem pojawi się 1 stycznia 2020 r." - To pokłosie nowelizacji ustawy o finansowaniu świadczeń ze środków publicznych z lipca 2014 r. Chodzi o rachunek kosztów - obowiązek nałożony na wszystkich świadczeniodawców. Zmusi to małe gabinety lekarzy rodzinnych do zatrudnienia dodatkowej osoby dedykowanej tylko temu, by przygotowywać różne faktury i rachunki dla księgowych - mówiła.

Krytyczna była też posłanka Elżbieta Gelert (PO), dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. - NFZ i resort zdrowia wydają tyle zarządzeń i rozporządzeń, ze nawet firmy informatyczne nie radzą sobie z aktualizowaniem systemów. Ponadto programy informatyczne są nieprzyjazne, nie są ze sobą kompatybilne. Na dodatek nic się nie mówi o pieniądzach. W jaki sposób będzie finansowany asystent lekarza? - pytała.

Prof. Alicja Chybicka podkreślała, że systemy informatyczne nie są spójne nawet w obrębie jednego miasta. Dodała, że „i tak wszystko jest drukowane, powstają sterty historii chorób, trzeba składać po 300 podpisów”.

Rynek Zdrowia zapytał też innych ekspertów o to, co sądzą nt. skali biurokracji i zmian, które planuje wdrożyć resort.

- Mam wrażenie, że jest to odgrzewanie ciągle tego samego kotleta. Na dodatek, póki co, nie mamy żadnych konkretów - szczególnie w kwestii asystentów medycznych. E-zdrowie idzie lepiej, tu nie czuje się takiego „nadmuchiwania tematu” - ocenił Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, były wiceminister cyfryzacji. Wskazał, że działania odbiurokratyzowujące powinny być szerokie, spójne i wsparte budowaniem świadomości u lekarzy w zakresie korzyści ze stosowania narzędzi informatycznych. Dodał, że kluczowe jest, by systemy informatyczne komunikowały się ze sobą w pionie. - To znaczy, że gdy wpisuję jakieś dane jeden raz, to są dostępne w pionie od lekarza POZ po lecznictwo zamknięte - tłumaczył.

Z kolei Damian Patecki z PR OZZL podkreślił, że resort musi się otworzyć na współpracę z lekarzami, bo póki co nie słucha praktyków i nie współpracuje z nimi - a to użytkownicy konkretnych systemów znają je najlepiej.

Cieszyński, Latos: to są wieloletnie zaniedbania
- Asystenci medyczni, ułatwienia w refundacji, dokończenie likwidacji pieczątek medycznych - my to robimy - bronił się Cieszyński. - Do końca tego roku narzucimy prezesowi NFZ obowiązek usunięcia pieczątek ze wszystkich aktów Funduszu. Jeżeli to się nie uda, nie będzie takiego obowiązku z mocy ustawy - zapowiedział.

Zaznaczył, że jeśli chodzi o programy informatyczne, „każdemu podmiotowi, w formie zaleceń publikowanych w BIP, udostępniane są minimalne wymagania, których oczekuje resort i których świadczeniodawca powinien oczekiwać od dostawców”. - Poza tym po raz pierwszy w historii systemu ochrony zdrowia NFZ przekazał pieniądze na zakup sprzętu, oprogramowania, by przyspieszyć informatyzację - zauważył.

Przewodniczący Latos przypomniał o „zaniedbaniach związanych z wydaniem kilkuset milionów złotych, mniej więcej jakieś 10 lat temu, kiedy to tworzono platformę P1”. - Zmarnowano szansę, która wtedy przed nami była. Potem następcy mieli do wyboru - albo przyznać, że to wszystko jest nic nie warte i oddajemy Unii 500 mln zł, albo próbować to naprawiać - mówił.

- Ten proces trwa. Musimy z tego jakoś wybrnąć - ale wspólnie, a nie prowadząc przepychanki polityczne - podsumował, zamykając posiedzenie.