Lekarze toną w dokumentach. Resort planuje działania, ale zmiany potrzebne są tu i teraz

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 03 lipca 2019 05:55

Rynek Zdrowia zapytał też innych ekspertów o to, co sądzą nt. skali biurokracji i zmian, które planuje wdrożyć resort.

- Mam wrażenie, że jest to odgrzewanie ciągle tego samego kotleta. Na dodatek, póki co, nie mamy żadnych konkretów - szczególnie w kwestii asystentów medycznych. E-zdrowie idzie lepiej, tu nie czuje się takiego „nadmuchiwania tematu” - ocenił Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, były wiceminister cyfryzacji. Wskazał, że działania odbiurokratyzowujące powinny być szerokie, spójne i wsparte budowaniem świadomości u lekarzy w zakresie korzyści ze stosowania narzędzi informatycznych. Dodał, że kluczowe jest, by systemy informatyczne komunikowały się ze sobą w pionie. - To znaczy, że gdy wpisuję jakieś dane jeden raz, to są dostępne w pionie od lekarza POZ po lecznictwo zamknięte - tłumaczył.

Z kolei Damian Patecki z PR OZZL podkreślił, że resort musi się otworzyć na współpracę z lekarzami, bo póki co nie słucha praktyków i nie współpracuje z nimi - a to użytkownicy konkretnych systemów znają je najlepiej.

Cieszyński, Latos: to są wieloletnie zaniedbania
- Asystenci medyczni, ułatwienia w refundacji, dokończenie likwidacji pieczątek medycznych - my to robimy - bronił się Cieszyński. - Do końca tego roku narzucimy prezesowi NFZ obowiązek usunięcia pieczątek ze wszystkich aktów Funduszu. Jeżeli to się nie uda, nie będzie takiego obowiązku z mocy ustawy - zapowiedział.

Zaznaczył, że jeśli chodzi o programy informatyczne, „każdemu podmiotowi, w formie zaleceń publikowanych w BIP, udostępniane są minimalne wymagania, których oczekuje resort i których świadczeniodawca powinien oczekiwać od dostawców”. - Poza tym po raz pierwszy w historii systemu ochrony zdrowia NFZ przekazał pieniądze na zakup sprzętu, oprogramowania, by przyspieszyć informatyzację - zauważył.

Przewodniczący Latos przypomniał o „zaniedbaniach związanych z wydaniem kilkuset milionów złotych, mniej więcej jakieś 10 lat temu, kiedy to tworzono platformę P1”. - Zmarnowano szansę, która wtedy przed nami była. Potem następcy mieli do wyboru - albo przyznać, że to wszystko jest nic nie warte i oddajemy Unii 500 mln zł, albo próbować to naprawiać - mówił.

- Ten proces trwa. Musimy z tego jakoś wybrnąć - ale wspólnie, a nie prowadząc przepychanki polityczne - podsumował, zamykając posiedzenie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum