PAP/Rynek Zdrowia | 11-10-2017 16:33

Lekarze rezydenci wznawiają protest głodowy. Fiasko rozmów z premier Szydło

Konkrety nie padły, wznawiamy protest głodowy i czekamy na wiążące decyzje ze strony rządu - oświadczył w środę (11 października) wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Łukasz Jankowski, po spotkaniu z premier Beatą Szydło. Premier oświadczyła po spotkaniu z rezydentami, że złożyła protestującym konkretną propozycję powołania wspólnego zespołu do prac nad ich postulatami.

Fot. archiwum

W środę premier Szydło spotkała się z protestującymi lekarzami w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog", wraz z nią w rozmowach uczestniczył minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Do środy rano, przez dziewięć dni ok. 20 lekarzy rezydentów prowadziło głodówkę w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Przerwali ją rano, na czas rozmów z rządem.

Główne postulaty protestujących to m.in. wzrost finansowania ochrony zdrowia, poprawa warunków pracy i podwyższenie wynagrodzeń.

Nie było konkretów
- Chcieliśmy podziękować pani premier za gwarancję prac nad naszymi postulatami. Dostaliśmy zapewnienie, że kontynuowana będzie praca nad zwiększeniem nakładów na ochronę zdrowia. To jest dla nas kluczowe, żeby te nakłady wzrosły - powiedział dziennikarzom Łukasz Jankowski po spotkaniu, które trwało ok. 3 godziny.

Jak dodał, że przedstawiciele rezydentów niestety nie usłyszeli konkretów. - Wciąż czekamy na wiążące deklaracje. Wiemy, że w tej sprawie mają się porozumiewać ministerstwa - powiedział.

Rezydenci byli pytani o złożoną przez premier propozycję powołania wspólnego zespołu, który miałby zająć się ich postulatami. - Wielokrotnie padło w trakcie tej rozmowy, że te ustalenia muszą zapaść wewnątrz rządu. Zatem udział nas lekarzy w zespole, który ma wypracować rozwiązania finansowe i ekonomiczne, wydaje nam się propozycją, która w tej chwili nie wpłynie na pracę tego zespołu. Zatem czekamy na to, co w tym zespole się okaże - powiedział Jankowski.

- Chcemy odpowiedzi na trzy pytania: kiedy wzrosną nakłady na ochronę zdrowia i do jakiego poziomu, ile będą wynosiły płace personelu medycznego i czy skrócą się kolejki oraz czy pacjenci będą lepiej leczeni. Na żadne z tych pytań nie otrzymaliśmy odpowiedzi - dodał Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Rezydenci podkreślili, że przyszli "rozmawiać o konkretach", a jak powiedzieli żadnego konkretu nie usłyszeli. - Uważamy to za polityczną grę, która ma za zadanie zniszczyć ten kapitał, który wypracowaliśmy, a my walczymy o wszystkich Polaków i chcemy być przekonani, że rząd traktuje priorytetowo ochronę zdrowia. Na razie tego nie widzimy - dodał Biliński.

Lekarze rezydenci zaznaczyli, że decyzja w sprawie wznowienia protestu już zapadła i protest toczy się dalej. 

Rezydenci: zostaliśmy wprowadzeni w błąd
- Nasz protest nie jest protestem politycznym, nie jest wymierzony w rząd, nie jest wymierzony w ministra zdrowia. To jest, tak naprawdę, protest nas wszystkich - podkreślił Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Przypomniał, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) mówi o 6 proc. Produktu Krajowego Brutto, jako o minimalnych nakładach na ochronę zdrowia "po to, żeby system był jakkolwiek wydolny".

- Propozycja ministra (zdrowia Konstantego) Radziwiłła, czyli propozycja rządowa mówi o wzroście do 6 proc. PKB w 2025 r. My byliśmy gotowi na daleko idące ustępstwa. Mogliśmy rozmawiać nie o 6,8 proc. Mieliśmy przygotowane inne scenariusze na to spotkanie. Mogliśmy rozmawiać o 6 proc., ale rozmawiać o szybkiej drodze dojścia - powiedział Jankowski. - Do takich negocjacji nie doszło -  zaznaczył.

- Wczorajsze spotkanie z panem marszałkiem (Senatu Stanisławem) Karczewskim i panem ministrem (Henrykiem) Kowalczykiem wprowadziło nas niestety w błąd. Byliśmy przekonani, byliśmy przekonywani przez obu panów, że dzisiaj zostaną ustalone konkrety, że to spotkanie ma sens - poinformował Jarosław Biliński z Porozumienia Rezydentów.

- Na spotkaniu nie padły żadne konkrety oprócz powołania zespołu (...). Uważamy, że to jest nie w porządku w stosunku do nas i do tych ludzi, którzy czekają na odpowiedź, a tych ludzi jest coraz więcej i pewnie niedługo ruszą ze wszystkich miast wojewódzkich do Warszawy  - dodał.

Katarzyna Pikulska z Porozumienia przekazała zaś, że o godzinie 17. ma rozpocząć się nadzwyczajne spotkanie Komitetu Protestacyjnego Porozumienia Zawodów Medycznych, który zawiązał się w dniu rozpoczęcia głodówki. - Zobaczymy, jakie będą ustalenia, jakie będzie zaostrzenie akcji całego komitetu, bo jest w nim 12 związków - przypomniała.

"Bardzo dobra i uczciwa" oferta rządu
Z kolei premier Beata Szydło oświadczyła  po spotkaniu z lekarzami-rezydentami, że złożyła protestującym konkretną propozycję powołania wspólnego zespołu do prac nad ich postulatami.

- Zgodziliśmy się wszyscy, że to są bardzo istotne, ważne tematy i chcemy nad nimi pracować. Moja oferta polega na tym, że powołujemy wspólny zespół z udziałem przedstawicieli środowiska rezydentów, przedstawicieli środowisk innych zawodów medycznych i przedstawicieli rządu - dziennikarzom Szydło po tym spotkaniu.

Jak poinformowała, zespół będzie miał czas na wypracowanie rozwiązań do 15 grudnia. Premier podkreśliła, że oferta zaproponowana przez rząd jest "bardzo dobra i uczciwa".

- Nigdy się nie zdarzyło do tej pory, żeby przedstawiciel jakiegokolwiek zawodu został zaproszony przez rząd do wypracowania kierunkowych i bardzo konkretnych rozwiązań dotyczących wynagrodzeń, dotyczących wzrostu nakładu środków, które będą przeznaczone akurat na tę dziedzinę - mówiła Beata Szydło.

To trzeba uzgodnić z premierem Morawieckim
Premier zwróciła uwagę, że rząd musi "przejrzeć ustawę o minimalnym wynagrodzeniu, wszystkie rozporządzenia i zastanowić się, jak to wszystko funkcjonuje" i co można zrobić. Podkreśliła, że rząd jest otwarty na propozycje lekarzy i jest gotów do rozmów.

- Przypomnę, że ministerstwo zdrowia przygotowało projekt ustawy, który jest gotowy, który zakłada, że w określonym czasie - akurat w tym naszym projekcie pojawiła się data 2025 rok - przyjmiemy wzrost nakładów (na ochronę zdrowia - PAP) do 6 proc. Jest to zbieżne z postulatem państwa rezydentów z tym, że oni chcieliby, by był to krótszy okres - powiedziała Szydło.

Premier dodała, że rezydenci zaproponowali, żeby wzrost nakładów do górnej granicy zakończył się w 2021 lub 2022 roku

- Ja proponowałam dzisiaj, żebyśmy to ustalili między sobą, że to będzie do osiągnięcia w najkrótszym możliwym czasie, ale nie dajemy jeszcze nowej granicznej daty, ponieważ jest to nowa propozycja. Ja muszę w tej chwili zmienić projekt ustawy, który został już przygotowany, przeliczyć, uzgodnić go przede wszystkim z premierem Morawieckim. Pan minister zdrowia musi się zastanowić, jak w tej chwili podzielić to w poszczególnych latach, czy to jest w ogóle możliwe - dodała Szydło.

Jak podkreśliła premier, lekarze rezydenci mają czas do czwartku, by podjąć decyzję, czy będą pracować w zespole roboczym ds. ich postulatów. - Taka jest nasza ostateczna wola - zaznaczyła.

- Mam nadzieję, że jutro będzie ze strony państwa pozytywna odpowiedź, że przyjdą do pracy. My jesteśmy gotowi, żeby ten zespół roboczy zaczął działać jak najszybciej. Chcemy żeby zaczął działać nawet jutro - zadeklarowała premier.

Praca, a nie protestowanie
Premier wskazała, że rezydenci stwierdzili podczas rozmów, iż nie mogą zgodzić się na wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6 procent bez określenia konkretnej daty.

- Ja chcąc być odpowiedzialną muszę to skonsultować w rządzie - mówiła Szydło. - Moja decyzja kierunkowa, którą usłyszeli dziś ministrowie ze mną obecni, że mamy rozpocząć pracę nad tym, aby ten okres możliwie jak najmocniej skrócić. Czekam teraz na decyzję ze strony rezydentów - dodała.

Premier na konferencji prasowej przyznała, że jest pełna podziwu dla lekarzy rezydentów za "myślenie o kondycji służby zdrowia".

- To pokazuje, że z troską pochylają się nad tą dziedziną, w której przyszło im pracować, którą wybrali i chcą żeby się rozwijała. Za to należy się im duży ukłon, są odpowiedzialni, powinni zatem usiąść do stołu i pracować - podkreśliła Szydło.

Premier zaznaczyła, że "pracuje się wtedy, kiedy się nie protestuje". - Dla mnie jest jednoznaczna informacja: przerywają protest, rozpoczynamy pracę zespołu, najpóźniej 15 grudnia kończą się pracę dotyczące zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, zwiększenia wynagrodzeń - powiedziała premier.

- Roboczy zespół to jest praca, a nie protestowanie - podkreśliła.

Reformy wymagają współpracy
- Nie da się zrobić ważnych i wielkich reform, przeznaczyć tak ogromnych pieniędzy i skutecznie je kierować tam, gdzie powinny być racjonalnie wydawane, bez współpracy ze wszystkimi środowiskami - powiedziała także premier Beata Szydło po spotkaniu z lekarzami-rezydentami.

Jak poinformowała premier Szydło, w 2018 r. na służbę zdrowia przeznaczonych zostanie 92 mld zł - z NFZ i budżetu państwa łącznie.

Szydło powiedziała, że rząd wprowadził wiele reform w obszarze służby zdrowia - m.in. darmowe leki dla seniorów, tzw. sieć szpitali, zmiany w POZ, minimalne wynagrodzenie w służbie zdrowia. - To wszystko się dzieje i mamy jeszcze kolejne plany - powiedziała Szydło.

- Kondycja służby zdrowia dotyczy wszystkich Polaków. To nie jest kwestia tylko tych osób, które pracują w służbie zdrowia. One są bardzo ważne. My dzisiaj musimy sobie poradzić z luką pokoleniową, która jest w służbie zdrowia - powiedziała premier.

- Jestem otwarta na tę współpracę i liczę na to, że będzie również otwartość ze strony środowisk medycznych - dodała.

Rezydenci, którzy w środę rano zawiesili protest do czasu spotkania z premier, po rozmowach poinformowali o wznowieniu go.