Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 02-08-2016 05:23

Lekarze o zmianach w POZ: pomysły są, gorzej będzie z realizacją

Konstanty Radziwiłł przedstawił w ub. tygodniu założenia reformy ochrony zdrowia, w tym zmian w POZ. Środowisko lekarskie zwraca uwagę, że nie uwzględnił w nich efektów prac zespołu ds. opracowania strategii rozwiązań systemowych w podstawowej opiece zdrowotnej, który sam przecież powołał.

Lekarze zwracają uwagę, że do wprowadzania zmian potrzebne są siły i środki Fot. Fotolia

W czerwcu wspomniany zespół ministerialny przedstawił szefowi resortu zdrowia dokument pt. "Analiza funkcjonowania Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Polsce oraz propozycje rozwiązań systemowych”.

- Propozycje ministra Radziwiłła nie odzwierciedlają opracowanej przez nas strategii - mówi Rynkowi Zdrowia Marek Twardowski, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Jak lekarz rodzinny ze specjalistą

Jednym z podstawowych założeń reformy ma być mechanizm koordynacji opieki nad pacjentem, który obecnie nie funkcjonuje - lekarz POZ nie otrzymuje informacji na temat leczenia pacjentów z jego aktywnej listy w innych miejscach systemu.

Dr Marek Twardowski potwierdza: lekarze rodzinni o wyniku konsultacji u specjalisty dowiadują się od swoich pacjentów, którzy nie zawsze są w stanie odpowiednio przekazać zdobyte informacje.

- Tymczasem każdy chory, który został skierowany do specjalisty, powinien uzyskać od niego wszystko na piśmie, podobnie zresztą jak jego lekarz rodzinny. Tak było za czasów Kas Chorych, kiedy zasady te były wpisane zarówno w obowiązki lekarzy specjalistów jak i lekarzy rodzinnych. Teraz nikt ich nie przestrzega - stwierdza Twardowski.

Obecnie pojawia się pytanie, jakie narzędzia mogłyby wspomóc ponowne nawiązanie takiej współpracy.

W ocenie Marka Twardowskiego dysponuje nimi jedynie płatnik, który powinien sprawdzać, czy informacja o pacjencie jest kierowana przez specjalistę do lekarza rodzinnego i jeśli okaże się, że nie -  nie płacić specjaliście za udzielone świadczenie. W innych przypadkach osiągnięcie celu będzie bardzo  trudne, o ile w ogóle możliwe.

Jak przypomina Milena Kruszewska, rzecznik prasowy ministra zdrowia, przepływ informacji dotyczących stanu pacjenta i prowadzonego leczenia jest regulowany w przepisach § 12 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Z jednej strony nakładają one obowiązki na kierującego do specjalisty lekarza POZ, a z drugiej - na specjalistę i szpital.

Kruszewska wskazuje też na regulację zapewniającą obieg informacji o pacjencie, tj.  par.9 ust.1 i 5 rozporządzenia z 9 listopada 2015 r. w sprawie rodzaju, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania.

Tyle tylko, że te przepisy w praktyce nie działają.

Więcej obowiązków i… nagrody

Według założeń reformy, na POZ spadnie więcej obowiązków niż dotychczas: m.in. koordynacja opieki nad pacjentem, działania profilaktyczne oraz w ramach budżetu powierzonego - badania diagnostyczne oraz AOS. Obok stawki kapitacyjnej, lekarze mają otrzymywać dodatek za opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi oraz za profilaktykę i promocję zdrowia.

System finansowania POZ w oparciu o budżet powierzony (fundholding) nie jest nowością, był  pilotażowo realizowany na Dolnym Śląsku, na wzór systemu obowiązującego w Wielkiej Brytanii.

Zdaniem Jacka Krajewskiego, prezesa Porozumienia Zielonogórskiego, który jest zwolennikiem tego rozwiązania, wejściu w nowy format nie każdy podoła od razu. Być może będą konieczne odpowiednie szkolenia. Jak przekonywał Jacek Krajewski w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, forma fundholdingu powinna być jednak na tyle atrakcyjna, że sami lekarze będą chcieli pracować w tym systemie ze względów prestiżowych, ale także ekonomicznych.

Jednak nie wszyscy lekarze w Federacji PZ mają pozytywną opinię o budżecie powierzonym.

- Jestem przeciwny temu, aby lekarz rodzinny dysponował środkami finansowymi, przekazywanymi następnie specjaliście za zrealizowaną konsultację, jeżeli jednocześnie brakuje mu narzędzi do kierowania pacjenta do specjalisty wyłącznie wtedy, kiedy faktycznie istnieje taka potrzeba - ocenia Marek Twardowski.

- O tym, czy zachodzi taka konieczność, powinien decydować lekarz rodzinny, a nie chory. Tymczasem polscy pacjenci są przyzwyczajeni do udawania się z każdą chorobą do specjalisty. Jeśli lekarz POZ uzna, że taka wizyta nie jest zasadna, będziemy mieli ognisko konfliktu na linii lekarz rodzinny - pacjent - dodaje wiceprezes Federacji PZ.

Pomysł dobry, ale...

Zdaniem Marka Twardowskiego pomysł przedstawiony przez ministra Radziwiłła dotyczący zmian w POZ jest dobry, ale niemożliwy do realizacji.

W jego opinii, przy niemal takich samych środkach finansowych przeznaczonych na 2017 r.  obarczenie lekarzy POZ większą ilością obowiązków (monitorowanie przepływu pacjentów do specjalistów i szpitali, przeprowadzenie badań profilaktycznych, promocja zdrowia) w praktyce nie jest możliwe.

- Aby wprowadzać ewolucyjne zmiany w ochronie zdrowia potrzeba odpowiednich sił i środków: większej liczby lekarzy i pielęgniarek, więcej pieniędzy. Bez tego założenia i plany reformy ochrony zdrowia, o których mówił minister Radziwiłł, nie są realne. Można uchwalić wiele ustaw, ale jeśli nie będzie do ich realizacji odpowiednich narzędzi, będą one jedynie martwym zapisem prawnym. Ponadto umów, których nie będzie można zrealizować, nie podpiszemy - zapowiada Marek Twardowski.