Lekarze o zapowiedzi MZ: zniesienie limitów w AOS nadrobi czas na leczenie stracony w pandemii?

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 11 lutego 2021 06:00

Od 1 kwietnia do końca tego roku limity na świadczenia udzielane przez specjalistów zostaną zniesione - zapowiedział minister zdrowia. Ma to dać możliwość zredukowania "pewnego deficytu zdrowotnego, wywołanego przez pandemię".

Lekarze o zapowiedzi MZ: zniesienie limitów w AOS nadrobi czas na leczenie stracony w pandemii?
Utrudniony dostęp do specjalistów to nie tylko kwestia braku funduszy - brakuje przede wszystkim specjalistów. Fot. Szymon Jankowski/ zelaznastudio
  • Brak limitów na świadczenia w AOS to ruch w dobrym kierunku, ale problem kolejek do specjalistów to nie tylko pieniądze
  • Konkurencją dla pracy w AOS są dla specjalistów POZ-y i szpitale
  • Co z pacjentami, gdy znów powrócą limity?

Jak przyznał minister Niedzielski, kolejki do specjalistów rosną i nie ma szczegółowych danych na ich temat, bo aby zredukować biurokratyczne obciążenia, podmioty lecznicze zwolnione były z obowiązku wprowadzania informacji w tym zakresie do systemu kolejkowego. Jedno jest pewne - jeśli jeszcze przed pandemią na wizyty u niektórych specjalistów trzeba była czekać miesiącami, to teraz ten czas się znacząco wydłużył.

Co ma zmienić zniesienie limitów w AOS?

Plan finansowy NFZ na 2021 rok zakłada wydatki na ambulatoryjną opiekę zdrowotną w kwocie 6, 213 464 mld zł. To o ponad połowę mniej niż na POZ (prawie 14 mld) i wielokrotnie mniej niż na leczenie szpitalne (47,5 mld). To prawda, że część nakładów na specjalistykę - przyszpitalną opiekę ambulatoryjną - została włączona do finansowania placówek, które znalazły się w sieci szpitali. Nie zmienia to jednak faktu, że procedury w AOS są niedoszacowane, a do tego - jak do tej pory - limitowane, czyli ograniczone.

W ramach obecnie zatwierdzonego budżetu Funduszu i zapowiadanych nielimitowanych świadczeń w AOS pieniądze szybko mogą się wyczerpać. Zapewne w grę wchodzi nowelizacja budżetu NFZ, ale jeśli w ramach planowanych wydatków, gdzieś je trzeba zwiększyć, to oczywiście w innym zakresie trzeba je zmniejszyć.

Czy da się dokupić specjalistów?

Lekarze podkreślają, brak limitów na świadczenia w AOS to ruch w dobrym kierunku, ale problem kolejek do specjalistów to nie tylko pieniądze.

- Rzeczywiście mamy problem z dostępem do świadczeń w AOS. To jednak nie tylko kwestia pieniędzy, ale przede wszystkim braku kadr i możliwości udzielania świadczeń pacjentom. Nie ma tylu lekarzy specjalistów, którzy przyjmą wszystkich pacjentów. Nie ma ich w wielu w szpitalach, w pseudospecjalistycznych poradniach przyszpitalnych, które miały przejąć specjalistykę. Tam wielu przypadkach pracują rezydenci i stażyści. Skąd wziąć na zwiększoną ilość świadczeń specjalistyczną kadrę? - pyta prezes PPOZ Bożena Janicka.

Zdaniem dr Danuty Świetlik-Świderskiej, alergolog, pulmonolog, internistki, kierowniczki Centrum Medycznego Medeor w Lesznie, w niektórych dziedzinach medycyny, jeśli nie będzie ograniczeń finansowych, będzie można wykonać więcej świadczeń. Niektóre jednak, z powodu ograniczeń kadrowych oraz tych związanych z reżimem sanitarnym, będą ich wykonywały mniej.

- Są dziedziny, w których świadczenia wykonywane są na bieżąco i są specjaliści, którzy je realizują. Jednak w niszowych specjalnościach nadal będą problemy z dostępnością. Przykład: rehabilitacja - gdyby nie limity, można byłoby w naszej placówce wykonać więcej świadczeń. Ponieważ mamy limit, to mimo iż wykonujemy tych świadczeń wykonujemy więcej, to i tak trzeba na koniec roku wnioskować o przesunięcia pieniędzy między zakresami, prosić o rozliczenie ponadlimitowych świadczeń - mówi dr Świetlik-Świderska.

Przyznaje, że takie świadczenia są rozliczane po jakimś czasie, ale nie wiadomo, czy rzeczywiście takie rozliczenie nastąpi i w jakiej kwocie. Zdarza się, że taka kwota rozliczna jest zaledwie w połowie.

Gdzie mało specjalistów - nic się zmieni

Jak podkreśla dr Świetlik-Świderska, tam, gdzie brakuje specjalistów, zniesienie limitu finansowania świadczeń nic nie zmieni. Przykładem może być endokrynologia i kolejki w wielu rejonach kraju do specjalistów w tej dziedzinie.

- Są miejsca, gdzie endokrynolodzy są, ale NFZ od kilku lat nie ogłasza nowych konkursów na świadczenia w endokrynologii. W związku z tym endokrynolodzy nie mogą pracować w ramach świadczeń NFZ i nie mają szans wejścia w system. Od 5 lat u nas w tym zakresie nie ogłoszono konkursu. W naszej placówce mamy endokrynologa, ale może pracować wyłącznie w ramach prywatnych przyjęć - wyjaśnia.

Jak dodaje, podobna sytuacja dotyczy kardiologa - też jest i przyjmuje prywatnie, bo nie ma możliwości, aby przyjmował w ramach świadczeń finansowanych przez NFZ.

- Pewne narzucane przez NFZ rygory są w wielu przypadkach nieżyciowe i wielu specjalistów dziękuje za współpracę w ramach umów z Funduszem - podkreśla dr Świetlik-Świderska.

AOS został gdzieś na szarym końcu

Zdaniem lek. Macieja Sokołowskiego, wiceprezesa Zarządu Głównego Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej, wieloletniego dyrektora Centrum Medycznego ''Dobrzyńska'' we Wrocławiu, należy pozytywnie spojrzeć na zniesienie limitów w AOS, ale nie jest to ''recepta na całe zło'' w specjalistyce.

- Na pewno będzie to miało znaczenie psychologiczne, szczególnie dla lekarzy. Dostaną sygnał - możesz pracować tyle, ile dasz radę, zapłacą za wszystko, co zrobisz. Jeżeli jest gdzieś nadmiar podaży w świadczeniach, gdzie lekarze chętniej zrobiliby więcej, a do tej pory nie mogli tego robić ze względu na limity, sytuacja się poprawi. Jednak tam, gdzie lekarzy brakuje, jak na przykład w endokrynologii, tam nic się nie zmieni - mówi prezes Sokołowski

Jak podkreśla, problemem AOS są nie tylko limity, ale i zbyt niska wycena procedur, co się przekłada na zbyt niskie wynagrodzenia zatrudnionych tam pracowników.

- Konkurencją dla zatrudniania w AOS są POZ-ty, na które nakłady przez ostanie lata rosły. Stawki tam są zdecydowanie wyższe niż w AOS. Konkurencją są też szpitale, które w momencie wejścia w życie minimalnego wynagrodzenia dla specjalisty pełnoetatowego - 6750 zł - stały się punktem odniesienia dla zatrudnienia na kontraktach. O prywatnych gabinetach i obowiązujących tam stawkach nawet nie wspominam. AOS został gdzieś na szarym końcu - podkreśla Sokołowski.

Jak dodaje, także okres pandemii odcisną się na AOS, w których zasadą jest zatrudnienie prowizyjne, kontraktowe. Generalnie niewiele osób jest zatrudnianych na etacie. W momencie, kiedy pacjenci zaczęli omijać gabinety ze względu na Covid, lekarze przestali tam zarabiać. Zaczęli szukać innych miejsc pracy.

Co za 9 miesięcy, gdy limity wrócą?

Problemem z punktu widzenia AOS jest także zapowiedź tylko czasowego zniesienia limitów. Przyjętym pacjentom trzeba zapewnić przecież kontynuację leczenia. Co będzie z nimi, kiedy po 9 miesiącach limity wrócą, a proces leczenia w AOS często jest długotrwały?

- Minister zapowiadając zniesienie limitów nie zająknął się na temat nowych kontraktów, które na razie obowiązują do czerwca. Nie powiedział, czy będą nowe konkursy ofert, czy będzie aneksowanie dotychczasowych kontraktów na przynajmniej pół roku, bo NFZ nie zdąży z konkursami. Na pewno ci specjaliści, którzy mają prywatne praktyki będą mieli wiele wątpliwości czy podjąć współpracę w ramach świadczeń finansowanych przez NFZ - zwraca uwagę prezes Sokołowski.

Podkreśla, że problem w AOS nie dotyczy tylko ilości świadczeń do kupienia przez Fundusz ale w ogóle atrakcyjności procedur świadczonych w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Jest wiele czynników, które mają wpływ na sytuację w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej i zmiana jedynie jednego z nich diametralnie jej nie poprawi.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum