Lekarze o no-fault: stworzono system, który przeczołguje 99 proc. niewinnych lekarzy, by wskazać jednego

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia03 sierpnia 2022 15:30

- Dziś sytuacja jest taka, że z błędów, a również ze zdarzeń niepożądanych, nie wyciągamy wniosków. Mamy za to cały system karania, który sprawia, że atmosfera służy zamiataniu błędów i zdarzeń niepożądanych pod dywan - podkreślał Łukasz Jankowski, prezes NRL, która zorganizowała debatę na temat bezpieczeństwa i jakości leczenia pacjentów. Izba przygotowuje swój projekt ustawy o no-fault.

Lekarze o no-fault: stworzono system, który przeczołguje 99 proc. niewinnych lekarzy, by wskazać jednego
Dyskusję zorganizowała Naczelna Izba Lekarska. Fot. NIL/ Twitter
  • Naczelna Izba Lekarska pracuje nad własną ustawą dotyczącą systemu no-fault mającą na celu zwiększenie bezpieczeństwa i jakości leczenia pacjentów
  • 3 sierpnia Izba zorganizowała konferencję "Ratowanie życia to nie przestępstwo", w trakcie której tłumaczono, iż obecnie z błędów czy zdarzeń niepożądanych nie wyciąga się wniosków
  • - Mamy za to cały system karania, który sprawia, że atmosfera służy zamiataniu błędów i zdarzeń niepożądanych pod dywan - podkreślał prezes NRL Łukasz Jankowski
  • - Niezbędne są działania edukacyjne, który nauczą i uzmysłowią społeczeństwu na czym tak naprawdę system no-fault polega i ile korzyści każdemu pacjentowi on przynosi - mówiła Ewelina Nazarko-Ludwiczak z Fundacji My Pacjenci
  • Uczestnicy debaty tłumaczyli, że do medycyny powinna zostać przeniesiona formuła z lotnictwa, gdzie w pierwszej kolejności zadawane jest pytanie co poszło nie tak, a nie kto jest winny
  • Podkreślali, że dyskusja przeciwników tego systemu, skupia się jedynie na antagonizowaniu lekarzy i pacjentów

System no-fault. Naczelna Izba Lekarska przygotowuje projekt ustawy

Naczelna Izba Lekarska zapowiedziała w lipcu pracę nad założeniami swojego projektu ustawy dotyczącej no-fault. W ramach prac nad nowymi przepisami 3 sierpnia samorząd lekarski zorganizował konferencję "Ratowanie życia to nie przestępstwo", poświęconą sprawie zwiększenia bezpieczeństwa i jakości leczenia poprzez wprowadzenie systemu opartego na idei no-fault.

- Obserwując losy kolejnych ustaw próbujących wprowadzić w Polsce poprawę jakości i bezpieczeństwa leczenia pacjenta, doszliśmy w Naczelnej Radzie Lekarskiej do wniosku, że musimy wziąć sprawę w swoje ręce i przedstawić na początku diagnozę tego, jak dziś wygląda system, i gdzie znajdują się niedostatki tego systemu - tłumaczył w trakcie debaty Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

- Dziś sytuacja jest taka, że my z błędów, ale również ze zdarzeń niepożądanych, które błędami nie są, nie wyciągamy wniosków, bo nie do końca nawet wiemy, gdzie dochodzi do tych niedostatków w systemie. Mamy za to cały system karania, który sprawia, że atmosfera służy zamiataniu błędów i zdarzeń niepożądanych pod dywan - podkreślał.

Szef Izby wskazywał, iż z obecnego sytemu nic nie wynika ani dla pacjenta, ani lekarza, który nie uczy się na błędach, a efekt jest taki, że lekarze boją się trudnych specjalizacji, jak choćby chirurgii, gdzie w ostatnim naborze 2/3 miejsc zostało nieobsadzonych.

- Młodzi lekarze mówią wprost: boimy się, nie chcemy cały czas myśleć o tym, że ktoś będzie nas ciągał po sądach czy będzie groziło nam więzienie za to, że będziemy pracować jako chirurdzy. To tak jakby strażak bał się być strażakiem, bo ktoś mu zarzuci, że nieefektywnie gasił pożar - wyjaśniał Jankowski.

"Jest moment, w którym traktujemy pacjenta jako potencjalne źródło kłopotów"

Zwrócił uwagę na psychiczny komfort pracy lekarzy w czasach pandemii, kiedy obowiązywała tzw. "klauzula miłosiernego samarytanina",

- Wiedzieliśmy, że jeżeli leczyliśmy pacjentów z COVID-19, możemy leczyć ich najlepiej jak tylko potrafimy, walczyć o ich życie i zdrowie bez przejmowania się, bez strachu przed ewentualną odpowiedzialnością karną - tłumaczył.

- Kiedy na oddział wjeżdżał pacjent covidowy, to pojawiały się wśród nas wszystkich lekarzy głosy: wolałbym prowadzić takiego pacjenta z COVID-19, bo przy nim można być po prostu lekarzem. Gdy umiera pacjent bez COVID-19 grozi odpowiedzialność karna, a przynajmniej chodzenie po sądach i prokuratorach - wyjaśniał.

- Proszę zobaczyć co dzieje się w naszych lekarskich głowach. Jest moment, w którym traktujemy pacjenta jako potencjalne źródło kłopotów, zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. To tak naprawdę całkowite zakończenie relacji lekarz-pacjent. Po prostu przestajemy leczyć pacjenta, a zaczynamy leczyć dokumentację dla prokuratora i to jest ogromna porażka tego systemu, który mamy w tej chwili - podkreślał Jankowski.

"Pacjent czy rodzina pacjenta też chcą zrozumieć co zaszło"

Zaproszony do dyskusji dr Robert Mołdach, członek Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta, zwracał uwagę, że do medycyny powinna zostać przeniesiona formuła z lotnictwa, gdzie "w pierwszej kolejności zadawane jest pytanie co poszło nie tak, a nie kto jest winny".

- To absolutny fundament i jeżeli nie zmienimy naszego podejścia w spojrzeniu na zdarzenia medyczne, to w naturalny sposób będziemy wtedy szukali winnego, a celem powinno być przede wszystkim zrozumienie przyczyny - tłumaczył współzałożyciel Instytutu Zdrowia i Demokracji.

- Te lekcje z lotnictwa powinniśmy wdrażać w naszych rozwiązaniach i szukać takiej metody radzenia sobie ze zdarzeniami medycznymi, która będzie wyjaśniała, bo pacjent czy rodzina pacjenta też chcą zrozumieć co zaszło - podkreślał Mołdach.

- Niezbędne są działania edukacyjne, który nauczą i uzmysłowią społeczeństwu na czym tak naprawdę system no-fault polega i ile korzyści każdemu pacjentowi on przynosi - mówiła zaś Ewelina Nazarko-Ludwiczak z Fundacji My Pacjenci.

- Martwi, że dyskusja przeciwników tego systemu, skupia się na antagonizowaniu lekarzy i pacjentów - wskazywała.

- Przed nami wyzwanie, aby wytłumaczyć, że system no-fault to bardzo duże korzyści i wzmocnienie bezpieczeństwa pacjenta, a nie dawanie bezkarności lekarzom - tłumaczyła.

"Dyskusja polega na komunikowaniu społeczeństwu, że trzeba kogoś ukarać"

- Patrząc historycznie, polscy politycy wiele zrobili, żeby postrzegać lekarzy przez pryzmat konieczności pociągnięcia do odpowiedzialności karnej. Jeżeli gramy emocjami, pokazujemy często bulwersujące sytuacje i na tej bazie budujemy emocje czy ogólny przekaz, to nie może się dobrze skończyć. Za bardzo dobrą ideą no-fault musi iść bardzo odpowiedzialne przemyślenie tej sprawy przez polskich polityków, którzy będą decydowali o tym, czy taka idea ma szansę znaleźć się w polskim prawie - podkreślał Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

- Cała aura, która aktualnie towarzyszy dyskusji o no-fault, polega na komunikowaniu społeczeństwu, że trzeba kogoś znaleźć, kto zostanie ukarany. To z perspektywy pacjenta jest totalnie bezsensowne. Dla niego kluczowe jest, żeby jak najszybciej mógł mieć naprawioną szkodę czy uszczerbek zdrowotny, a nie skazywanie go na wiele miesięcy walki do ukarania winnego - dopowiadała Nazarko-Ludwiczak.

- Duże, międzynarodowe badania jednoznacznie stwierdzają, że kryminalizacja, penalizacja niepożądanych zdarzeń i jakikolwiek stopień nieadekwatnej odpowiedzialności prawnej, wiąże się z pogorszeniem stanu bezpieczeństwa pacjenta - przytaczał natomiast Stanisław Iwańczak pełnomocnik dyrektora ds. bezpieczeństwa pacjentów w Katowickim Centrum Onkologii.  

Prezes NRL wyliczał zaś, że "na kilka tysięcy postępowań przed prokuraturami około setki kończy się wnioskiem o ukaranie, a karanych lekarzy jest dosłownie kilku".

- Stworzono system, który przeczołguje 99 proc. niewinnych lekarzy, po to żeby wskazać tego jednego winnego, co z tego wskazania niewiele wynika dla pacjenta, który zostaje pozbawiony zdrowia - podkreślał Jankowski.

"Systemem nie może być wypracowywany pod dyktando tylko jednej strony"

Dodajmy, że Naczelna Izba Lekarska w poniedziałek do dyskusji zaprosiła ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który ma inną wizję na konstrukcję systemu no-fault. Ministra nie było w czasie debaty. 

- To jest systemem, którego ostateczny kształt nie może być wypracowywany pod dyktando tylko jednej strony - podkreślał natomiast w ubiegłotygodniowej rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

- To co zaproponowaliśmy i chcemy ostatecznie przedstawić jako propozycje legislacyjną to jest projekt, który ma rozbudowaną kompensację. Przy Rzeczniku Praw Pacjenta powstaje system zbierania wniosków od pacjentów w trybie uproszczonym, czyli nie ma konieczności wstępowania na drogę sądową, żeby dostać odszkodowanie. Ma on zastąpić wojewódzkie komisje, których skuteczność jest bardzo niska w przekazywaniu odszkodowań za błędy lekarskie - tłumaczył Adam Niedzielski.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum