PAP/Rynek Zdrowia | 16-11-2016 14:00

Lekarze apelują do ministra środowiska w sprawie smogu

Lekarze apelują do ministra środowiska o ułatwienie dostępu do informacji o niebezpiecznym dla zdrowia stężeniu smogu. Sygnatariuszami apelu są też ekolodzy z Greenpeace Polska. Postulują obniżenie obowiązujących obecnie poziomów w informowaniu o zanieczyszczeniu powietrza szkodliwym pyłem zawieszonym PM10.

Lekarze apelują do ministra środowiska w sprawie smogu. Fot. Fotolia

Pod apelem podpisały się Greenpeace, Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne, Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polska Liga Walki z Rakiem i Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

Organizacje przypomniały, że według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) maksymalne dopuszczalne dobowe stężenie pyłu PM10 określone zostało na poziomie 50 mikrogramów na metr sześcienny i już dwukrotne przekroczenie tego poziomu powinno być uznawane za stan wyjątkowy oraz skutkować alarmowaniem społeczeństwa o bezpośrednim zagrożeniu zdrowia.

- Tymczasem, mimo powagi problemu, jakim jest w Polsce zanieczyszczenie powietrza oraz konsekwencji, jakie niesie ono dla zdrowia publicznego, poziom informowania dla pyłu PM10 ustalony jest w naszym kraju na poziomie 200 mikrogramów na metr sześcienny, a poziom alarmowy - 300 mikrogramów na metr sześcienny, czyli odpowiednio cztero- i sześciokrotnie wyżej niż maksymalny dobowy poziom stężenia PM10 wskazany przez WHO - podkreślili autorzy apelu.

Organizacje wskazują, że w innych państwach Unii Europejskiej poziomy informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza są niższe niż w Polsce. Na Węgrzech poziom informowania to 75 mikrogramów na metr sześcienny, a poziom alarmowy to 100 mikrogramów na metr sześcienny. Z kolei w Czechach alarm smogowy ogłaszany jest po dwóch kolejnych dniach, w których zanieczyszczenie powietrza przekraczało 100 mikrogramów. W Paryżu alarm smogowy ogłaszany jest także w mediach, kiedy zanieczyszczenia przekroczą 80 mikrogramów.

Dlatego też sygnatariusze apelu zwrócili się do resortu środowiska o obniżenie tych poziomów w Polsce.

- Niemal w całym kraju przekraczane są dopuszczalne dobowe poziomy zanieczyszczenia pyłem zawieszonym PM10. W 2015 r. mieszkańcy województw śląskiego i łódzkiego oddychali toksycznym powietrzem średnio przez jedną czwartą dni w roku. Zdarzają się momenty, w których zanieczyszczenie powietrza w polskich miastach sięga poziomów znanych z New Delhi czy Pekinu - w nocy z 8 na 9 listopada br. stężenie pyłu PM10 w Rybniku sięgało chwilami blisko 700 mikrogramów na metr sześcienny, w Zabrzu przekroczyło 500 mikrogramów, w nocy z 12 na 13 listopada w Grudziądzu sięgnęło 700 mikrogramów na metr sześcienny - wskazano.

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Piotr Hoffman przekonuje, że okresy, w których utrzymuje się podwyższony poziom zanieczyszczenia powietrza, są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia.

- W takich dniach wzrasta śmiertelność i częściej dochodzi do udarów mózgu, zawałów mięśnia sercowego czy zatorowości płucnej. Dlatego ważne jest, aby osoby najbardziej narażone na negatywne skutki smogu wiedziały o wzroście ryzyka związanego z wysokim stężeniem zanieczyszczenia powietrza - dodał.

Ekolodzy i organizacje zajmujące się zdrowiem podkreślają, że w naszym kraju z powodu chorób wywołanych zanieczyszczonym powietrzem umiera rocznie ok. 47 tys. osób.

- Jedna decyzja resortu może doprowadzić do realnej poprawy zdrowia publicznego. Wierzymy, że minister środowiska wysłucha wspólnego głosu kardiologów, neonatologów, neurologów, onkologów, pediatrów oraz pulmonologów i wprowadzi zmiany, dzięki którym osoby z grup ryzyka uzyskają realny dostęp do informacji, które pomogą im chronić własne zdrowie - zaapelował Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

Przedstawiciele resortu środowiska niedawno informowali, że ministerstwo chce systemowo rozwiązać problem zanieczyszczeń powietrza w naszym kraju. W tej sprawie podjęto też działania.

W ramach walki ze smogiem wprowadzone mają być m.in. standardy emisyjne dla kotłów domowych. Ministerstwo Energii ponadto pracuje nad rozporządzeniem ws. standaryzacji jakości paliw stałych.

Organizacje społeczne postulują, by z rynku zniknęły muły czy miały węglowe, które w dużej mierze odpowiadają za tzw. niską emisję, która jest niebezpieczna dla zdrowia.

Unijna dyrektywa dotycząca jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy (CAFE) zobowiązuje państwa członkowskie do ograniczenia narażenia obywateli na pył zawieszony. W przepisach ustanowiono zarówno roczną dopuszczalną wartość stężenia (40 mikrogramów na metr sześcienny), jak i dobową dopuszczalną wartość stężenia (50 mikrogramów na metr sześc.), której nie można przekroczyć więcej niż 35 razy w ciągu roku kalendarzowego. W przypadku przekroczenia dopuszczalnych wartości, państwa członkowskie muszą przyjąć i wdrożyć plany ochrony powietrza, przewidujące działania pozwalające skrócić do minimum okres przekroczenia pułapów.

W Polsce działa ok. 300 stacji pomiarowych, na których prowadzone są pomiary stężeń pyłów PM10 i PM2,5.

Pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Paweł Sałek informował niedawno, że od 2011 r. odnotowuje się stopniową poprawę stanu jakości powietrza. Wyjątkiem był rok 2014, kiedy odnotowano zwiększenie liczby stref z przekroczeniami dopuszczalnych stężeń dla pyłu PM10 z 36 na 42. Rok temu było 39 taki stref.

Resort dodaje, że zmniejsza się też liczba miast i aglomeracji o liczbie mieszkańców większej niż 100 tys., gdzie odnotowuje się przekroczenia stężeń pyłów zawieszonych. W 2012 r. takich miast było 23, z kolei w 2015 r. - 20.