Lekarz rekordzista przepracował 620 godzin. "Po 34 ryzyko błędu zwiększa się o 460 proc."

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia27 września 2021 17:10

Po 34 godzinach pracy lekarza prawdopodobieństwo popełnienia błędu zwiększa się o 460 proc. Rekordzista w Polsce przepracował 620 godzin w miesiącu. - Jeżeli ktoś pracuje 22 godziny, to funkcjonuje jak po spożyciu alkoholu - mówi Maciej Łapski ze stowarzyszenia Łączy Nas Wiele.

W polskich szpitalach brakuje lekarzy. Rekordzista z Łodzi przepracował 620 godzin Fot. Shutterstock
  • 60 proc. lekarzy pracuje w więcej niż jednej placówce. Po 22 godzinach pracy lekarz czuje się jak po spożyciu alkoholu
  • Po 34 godzinach prawdopodobieństwo popełnienia błędu przez medyków zwiększa się o 460 proc. Rekordzista - lekarz z Łodzi - przepracował 620 godzin w miesiącu
  • Wielu zarzuca medykom, że chodzi o zwykłe zarabianie pieniędzy i  lekarze wcale nie muszą tyle pracować
  • Medycy odpowiadają, że gdyby nie brali dodatkowych dyżurów, nie byłoby możliwości dopięcia grafików
  • Takie funkcjonowanie odbija się na zdrowiu medyków, na zdrowiu pacjentów. W interesie nas wszystkich jest to, aby taka sytuacja nie miała miejsca - mówi Maciej Łapski, przewodniczący inicjatywy Łączy Nas Wiele

Lekarz z Łodzi przepracował 620 godzin w miesiącu. W szpitalach brakuje personelu

- 60 proc. lekarzy pracuje w więcej niż jednej placówce. Rekordzista przepracował 620 godzin w miesiącu (miesiąc = 720 h). Według The Lancet, u lekarza pracującego 34 godziny prawdopodobieństwo popełnienia błędu zwiększa się o 460 proc.! Bez realizacji postulatów Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Ochrony Zdrowia ratowanie życia będzie niemożliwe! - czytamy we wpisie stowarzyszenia Łączy Nas Wiele na Twitterze.

Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, fizjoterapeuci. Wielu pracuje na kilku etatach

Stowarzyszenie mocno wspiera protestujących medyków w Białym Miasteczku przed Kancelarią Premiera.

- Rozmawialiśmy w ostatnim czasie z wieloma przedstawicielami różnych zawodów medycznych. Z tych rozmów wychodzi ponury obraz. Większość medyków pracuje przynajmniej na dwóch etatach. W takich przypadkach trudno myśleć o normalnym funkcjonowaniu - mówi Maciej Łapski, przewodniczący inicjatywy Łączy Nas Wiele.

- Problem ten dotyczy lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, fizjoterapeutów. Jest to bardzo powszechne zjawisko, można niestety stwierdzić, że jest to wręcz standard. Kto pracuje w ochronie zdrowia, ten wie. Zresztą pacjenci również to widzą, również wiedzą co się dzieje, gdy np. na oddziale jest jedna pielęgniarka - dodaje Łapski.

Zwraca uwagę, że przepracowanie to problem, który dotyczy nie tylko medyków. 

- To jest bardzo niepokojące zjawisko. Badania na temat snu pokazują, że jeżeli ktoś pracuje przez 22 godziny, to funkcjonuje tak jak po spożyciu alkoholu. Jego percepcja jest znacznie ograniczona, przez co ryzyko popełnienia błędu znacznie wzrasta. Wiadomo, że człowiek stara się nie popełnić tego błędu, ale wtedy zupełni inaczej się pracuje, niż gdy jest się w pełni wypoczętym - wskazuje.

- Takie funkcjonowanie odbija się na zdrowiu medyków, może niestety również odbić się na zdrowiu pacjenta. W interesie nas wszystkich jest to, aby taka sytuacja nie miała miejsca - dodaje.

Protest medyków w Białym Miasteczku. Wśród postulatów zwiększenie kadr i zarobków

Łączy Nas Wiele wspiera Komitet Protestacyjno-Strajkowy Ochrony Zdrowia, który od 11 września protestuje w sprawie trudnej sytuacji w ochronie zdrowia.

- Jednym z rozwiązań na poprawę jakości w ochronie zdrowia jest podwyższenie zarobków, czyli to o co m.in. postulują protestujący medycy. To pozwoli zaniechania praktyki pracy na kilku etatach, pozwoli zatrzymać emigrujących medyków, a także pozwoli przyciągnąć nowych ludzi do zawodu, bo zewsząd się słyszy o brakach kadrowych - tłumaczy Łapski.

- Bo zarabianie godnych pieniędzy to jedno, ale wielu medyków nie ma wyboru. Wręcz oczekuje się od nich pracy w kilku miejscach, żeby łatać dziury w grafiku. Nie dziwne więc, że wielu medyków wyjeżdża z Polski, aby robić to co kochają w godnych warunkach. Wielu z nich wybiera ten zawód z pasji, z chęci pomagania innym, a ciężko pomagać ludziom, kiedy samemu niejednokrotnie potrzebuje się tej pomocy - dodaje.

Śmierć anestezjologa z Wałbrzycha. Lekarz pracował po ponad 100 godzin tygodniowo

Przypomnijmy: o przepracowaniu lekarzy głośno zrobiło się po śmierci anestezjologa ze szpitala w Wałbrzychu w sierpniu. 39-letni lekarz zmarł w swoim domu po kilkudziesięciominutowej reanimacji.

Koledzy z pracy zmarłego podkreślali, że w tygodniach poprzedzających nagłą śmierć, medyk pracował po ponad 100 godzin tygodniowo. Wskazywali na trudną sytuację kadrową w placówce. 

Sprawą wyjaśnienia zagadkowej śmierci lekarza zajęła się prokuratura.

Pytany wówczas przez Rynek Zdrowia prokurator Marcin Witkowski z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu przyznał: "Przeprowadzona sekcja zwłok nie wykazała jednoznacznych powodów zgonu. Nie mając odpowiedzi, zleciliśmy badania toksykologiczne oraz histopatologiczne, ponieważ śmierć w domu 39-letniego mężczyzny, bez wpływu czynników zewnętrznych, jest zaskakująca.".

Czytaj więcej: Lekarz zmarł z wycieńczenia? Miał 39 lat. Przepracował ponad 100 godzin. W szpitalu brakuje rąk do pracy

Śmierć anestezjologa ze szpitala w Wałbrzychu. Co ustalili śledczy?

W szpitalach brakuje personelu. "Tylko w medycynie taka partyzantka"

Po tej tragedii na problemy kadrowe zwrócił uwagę Dominik Lewandowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

- Na kolei, w lotnictwie, transporcie naziemnym i wielu innych dziedzinach mamy normy i standardy pracy, które są przestrzegane. Tylko w medycynie partyzantka. Nikt nie chce być operowany przez chirurga w 3. dobie dyżuru, ale wszyscy, również systemowo przymykamy na to oko - pisał wówczas na Twitterze Dominik Lewandowski.

- Społeczeństwo tego nie rozumie, że większość lekarzy musi wziąć dodatkowy dyżur nie tyle dla kasy, ale żeby spiąć grafik i zapewnić całodobowo non stop opiekę pacjentom. Nic dziwnego, skoro przez lata ludzie otrzymywali przekaz, że na medycynę idzie się dla pieniędzy. Taki kraj - tłumaczyło Porozumienie Chirurgów SKALPEL.

Czytaj więcej: Po śmierci anestezjologa zawrzało: lekarz na jednym etacie? Trzeba by zamknąć szpitale

Lekarz na jednym etacie? To likwidacja 20 proc. oddziałów

Dramat na SOR-ach. Zmarło ponad 15 tys. pacjentów tylko w ubiegłym roku

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum