Kiepska infrastruktura, rosnące potrzeby: więzienna ochrona zdrowia ciężko chora?

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 12 kwietnia 2013 06:20

Opisywane szeroko przez media przypadki śmierci więźniów, wyniki ubiegłorocznej kontroli NIK w zakresie sprawowania opieki medycznej nad osobami pozbawionymi wolności oraz dwuletni program prowadzony przez Helsińską Fundację Praw Człowieka analizujący więzienną ochronę zdrowia wskazują, że opieka zdrowotna nad osadzonymi wymaga głębokiej reformy.

Kiepska infrastruktura, rosnące potrzeby: więzienna ochrona zdrowia ciężko chora?

Zarówno w raporcie NIK, jak i we wnioskach z programu HFPC zidentyfikowano jej najważniejsze problemy. To jednak dopiero początek drogi do koniecznych zmian. Aby wprowadzić je w życie, potrzebne są jednak pieniądze.

Niedawno ukazało się kilka publikacji, które zbulwersowały opinię publiczną informacjami, że osadzony czeka np. na wizytę u specjalisty średnio 14 dni, podczas gdy płacący składki i ubezpieczony w NFZ "Kowalski" na podobne konsutacje oczekuje miesiącami lub wręcz latami.

- Podnoszenie takich kwestii nie ma żadnego uzasadnienia. Tych dwóch sytuacji - człowieka na wolności i więźnia - nie można po prostu porównywać. Osoba pozbawiona wolności nie może sobie wybrać lekarza, ani decydować jak i kiedy będzie leczona. To państwo ponosi za nią pełną odpowiedzialność - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Maria Ejchert z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Fatalny stan infrastruktury
Pokontrolny raport NIK, obejmujący okres od stycznia 2010 r. do marca 2012 r. w 17 jednostkach penitencjarnych (co stanowi 11 proc. wszystkich takich placówek w Polsce) wskazuje na bardzo zły stan infrastruktury, w której leczeni są więźniowie. Niemal połowa skontrolowanych przez NIK zakładów nie stosowała się do zaleceń nadzoru budowlanego lub inspekcji sanitarnej.

W latach 2010-2011 pula na inwestycje dotyczące podmiotów leczniczych Służby Więziennej była niewielka, bo stanowiła zaledwie 0,1 proc. wydatków więziennictwa ogółem (140,6 tys. zł). W 2010 r. w więziennej ochronie zdrowia nie zrealizowano żadnej inwestycji, a w 2011 r. rozpoczęto dwa zadania inwestycyjne, które kontynuowano w roku 2012.

W skontrolowanych przez NIK placówkach usługi medyczne świadczone były często w oparciu o zużyty, stary sprzęt diagnostyczny. Blisko połowa urządzeń została oddana do użytku przed rokiem 2000. W 11 zakładach aparaty rentgenowskie były przestarzałe i nie przechodziły wymaganych przeglądów technicznych, stanowiąc zagrożenie dla zdrowia zarówno personelu medycznego, jak i pacjentów.

W aż 15 z 17 skontrolowanych zakładów więziennych pomieszczenia, w których udzielano świadczeń zdrowotnych, nie spełniały określonych przepisami wymogów. Wątpliwości kontrolujących budził zarówno ich stan sanitarny, jak i wyposażenie.

Ile to kosztuje?
Opiekę medyczną nad osobami pozbawionymi wolności (zgodnie z danymi raportu NIK) sprawowało w analizowanym okresie 157 ambulatoriów wraz z izbami chorych oraz 13 szpitali z 37 oddziałami.

Ogólnie wydatki na więziennictwo w 2011 r. wzrosły w stosunku do roku poprzedniego o 2,5 proc. (z 2,337 mld zł do 2,395 mld zł) nie wiadomo jednak czy i w jakim zakresie skorzystała z tego wzrostu więzienna ochrona zdrowia, nie prowadzi się bowiem takiej sprawozdawczości - stwierdza NIK.

- W 2012 r. koszty poniesione na leki i świadczenia medyczne wyniosły 526 złotych na osadzonego w skali roku. W ramach więziennej ochrony zdrowia udzielono ogółem 1,6 miliona porad - informuje portal rynekzdrowia.pl płk Luiza Sałapa, rzecznik prasowy dyrektora generalnego Służby Więziennej. - W pozawięziennej ochronie zdrowia porad  udzielonych osadzonym było 26,5 tys. - dodaje.

NIK: nie jest dobrze, ale...
W raporcie podsumowującym kontrolę NIK czytamy: "Najwyższa Izba Kontroli pozytywnie ocenia, pomimo stwierdzonych nieprawidłowości, działania Służby Więziennej służące zabezpieczeniu praw osób pozbawionych wolności do opieki medycznej. Jednostki organizacyjne SW, w ramach dostępnych im środków budżetowych, zapewniły osobom osadzonym całodobową opiekę medyczną oraz dostęp do niezwłocznego i pełnego zakresu świadczeń zdrowotnych, pomimo zwiększającego się zapotrzebowania osadzonych na te świadczenia".

Istotnie: z ustaleń kontroli wynika, że wzrasta liczba świadczeń zdrowotnych udzielanych osadzonym. Każdy z nich korzystał średnio z porad podstawowej opieki zdrowotnej ponad 17 razy w 2010 r. i ponad 21 razy w 2012 r., a ze świadczeń stomatologicznych i porad specjalistów - średnio 3 razy w roku. W latach 2010-2011 co szósty osadzony korzystał ze świadczeń szpitalnych. O 6,5 proc. wzrosły także wydatki związane z bezpłatnym zaopatrzeniem w produkty lecznicze i wyroby medyczne.

Zdaniem HFPC, problemem więziennej ochrony zdrowia jest jednak nie tylko zła infrastruktura czy brak lekarzy.

- Do rozwiązania pozostają także kwestie dotyczące więźniów mających problemy psychiatryczne, a także niepełnosprawnych. Mamy bardzo mało cel przystosowanych do ich potrzeb, dlatego opierają się oni głównie na pomocy współwięźniów, co jest niedopuszczalne. Jest również sprawa przewlekle chorych, którym więzienia nie są w stanie zapewnić odpowiedniej pomocy. Słowem: więzienna ochrona zdrowia wymaga reformy - przekonuje Ejchert.

Zmiany są konieczne
- Jedno jest pewne: odwlekanie zmian jedynie pogorszy sytuację. Szpitale i gabinety będą coraz bardziej przestarzałe, sprzęt - coraz bardziej zużyty - stwierdza Ejchert.

Potrzeby są jednak ogromne. Jak informuje portal rynekzdrowia.pl płk Luiza Sałapa, szacunkowy koszt dostosowania infrastruktury więziennych podmiotów leczniczych do wymogów obowiązujących w listopadzie 2012 r. został oszacowany na 22,9 mln zł w przypadku ambulatoriów i 96,9 mln zł w przypadku placówek szpitalnych.

Tymczasem placówki więziennej ochrony zdrowia są jednostkami budżetowymi i inwestycje zależą tu od możliwości finansowych państwa. Liczby mówią same za siebie: w 2012 r. na zakup sprzętu wydano 3,4 mln zł, podczas gdy na 2013 r. zaplanowano na ten cel jedynie 1,8 mln zł.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum