Karetek S będzie coraz mniej. Lekarze specjaliści są potrzebni na SOR

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 20 marca 2019 05:55

Analizy, oparte o dziesiątki tysięcy przypadków, dowodzą, że wartość dodana działania lekarza w karetce w porównaniu z działaniem ratownika medycznego to 2 proc. To wynika z dużego zakresu uprawnień ratowników - przekonuje Artur Borowicz, dyrektor, Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Czy karetki S odjadą w przeszłość?

Karetek S będzie coraz mniej. Lekarze specjaliści są potrzebni na SOR
Gdy tworzono system PRM mieliśmy w nim ok. 40 proc. karetek specjalistycznych, a w tej chwili jest ich 27 proc. Fot. archiwum

Przekwalifikowywanie karetek specjalistycznych S (z lekarzem w zespole), na karetki podstawowe P (wyłącznie z ratownikami medycznymi) wzbudza lokalne protesty. Dyrektorzy stacji pogotowia w całej Polsce decydują się na takie zmiany, gdyż dramatycznie brakuje lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej, a inni specjaliści, nawet jeśli przepisy dopuszczają ich pracę w pogotowiu ratunkowym, wolą spokojniejszą pracę.

Karetek S miało w ogóle nie być
Funkcjonowanie systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne (PRM) reguluje znowelizowana ustawa uchwalona w czerwcu 2018 r. Dr Marek Tombarkiewicz, obecnie dyrektor Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2016-2018, przyznał, że pierwsza wersja zmian w ustawie o PRM nad którą pracował przewidywała likwidację karetek S.

- Nie bylibyśmy jedynym krajem, w którym lekarze nie jeżdżą w karetkach, bo są za drodzy i za mało jest ich na rynku. Ostatecznie pozostaliśmy przy karetkach S, jednak wyraziłem zgodę na to, aby zamieniać karetki S na P. Cóż z tego, że mieliśmy wykazywane karetki S, skoro niektóre doraźnie nie mogły jeździć, bo nie było obsad lekarskich dla tych zespołów - mówił na sesji "Ratownictwo medyczne - zdążyć przed tragedią" odbywającej się podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.).

Gdy był wiceministrem zdrowia zlikwidowano ponad 100 karetek S, ale na to miejsce utworzono ponad 130 zespołów P, czyli zwiększono liczbę ambulansów w systemie.

- Nie słyszałem o dramacie z tego powodu, że lekarza w karetce zastąpili ratownicy medyczni. Nazwijmy rzeczy po imieniu: jeśli w karetkach specjalistycznych, z powodu braków kadrowych jeżdżą lekarze odchodzący na emeryturę i starsi, to ze względu na ich możliwości fizyczne wynikające z wieku, jest to kompletne nieporozumienie i nie powinniśmy dopuszczać do takich sytuacji - powiedział Marek Tombarkiewicz.

Prof. Jerzy Robert Ładny, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej, kierownik Kliniki Medycyny Ratunkowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku przypomniał, że gdy tworzono system PRM mieliśmy w nim ok. 40 proc. karetek specjalistycznych, a w tej chwili jest ich 27 proc.
Sam przyznaje, że nie jest w stanie przewidzieć czy karetki S za kilka lat w ogóle nie znikną z systemu. - Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja - mówi.

 Tworząc system PRM (obejmujący karetki i SOR-y - red.) przyjęto założenie, że w kraju potrzeba 2500-2800 lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej. - Przez 20 lat do tej pory tych specjalistów wykształciliśmy ok. 1200, ale w systemie pracuje tylko 514. To odzwierciedla trend jaki mamy - przyznał konsultant krajowy.

W pewnym momencie spadek lekarzy zainteresowanych robieniem specjalizacji z medycyny ratunkowej był tak duży, że tylko nieco ponad 20 osób otwierało tę specjalizację w ciągu roku. W tej chwili powróciliśmy do poziomu 120 - 140 lekarzy wybierających tę dziedzinę medycyny.

Jak zaznaczyła dr Małgorzata Popławska, dyrektor naczelny Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, prezes Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego SP ZOZ, jesteśmy w takim momencie, gdy powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie do jakiego systemu PRM chcemy dążyć i czy dalej chcemy utrzymywać zespoły specjalistyczne.

Postawmy na ratowników
- Postawmy na wykorzystanie kadry, która celowo jest kształcona dla przedszpitalnego ratownictwa medycznego, czyli ratowników medycznych i pielęgniarki systemu - stwierdziła, dodając, że obecnie wszyscy już widzą, że braki kadrowe nie dotyczą tylko zespołów, ale również jednostek szpitalnych. Dlatego - jej zdaniem - lekarze powinni pracować na SOR, a ratownicy w pogotowiu, bo to pozwoli na optymalne wykorzystanie zasobów kadrowych.

- Lekarze odchodzą i będą odchodzić z pogotowia. My to widzimy na co dzień. Wydaje się, że ratownictwo przedszpitalne w sposób ewolucyjny mogłoby pozostać bez lekarzy - podsumowała dyr. Małgorzata Popławska.

Marek Tombarkiewicz (jest specjalistą anestezjologiem - red.) podzielał ten pogląd. Jego zdaniem, nawet  jeśli będzie coraz więcej lekarzy medycyny ratunkowej, to na pewno znajdą swoje miejsce w SOR, centrach urazowych, czyli "tam gdzie są niezwykle potrzebni".

- Natomiast nie widzę żadnego problemu, żeby jeździli w karetkach tylko dobrze wykształceni ratownicy - powiedział, zaznaczając, że to rozwiązanie wymaga jednak wprowadzenia takich wymagań jak np. recertyfikacja umiejętności ratowników medycznych co 2-3 lata, która dawałaby gwarancję zapewniania jakości świadczeń przedszpitalnych i bezpieczeństwa pacjentów.

Podczas sesji "Ratownictwo medyczne - zdążyć przed tragedią" jej goście odpowiadali też na bardzo ważne pytanie o to, czy wykształcenie i kompetencje ratowników jeżdżących w karetkach są wystarczające.

- Co do kompetencji ratowników, zakresu czynności, wykazu leków, które mogą podać, to oceniamy, że w zasadzie w Polsce ratownicy medyczni mają jedne z największych uprawnień w krajach europejskich - powiedział prof. Jerzy Ładny.

Kompetencje to nie wszystko
Dr Małgorzata Popławska zaznaczyła, że kompetencje pielęgniarek systemu i ratowników medycznych są wysokie, ale bezpieczeństwo pacjenta wymaga stałej dbałości o doskonalenie zawodowe ratowników medycznych. Dyrektor odwołała się do doświadczeń innych krajów, gdzie na kartach medycznych czynności ratunkowych wykonanych u pacjenta zawarte jest też imię i nazwisko członków zespołu.

- Jak nam tłumaczono, to rozwiązanie jest wprowadzone po to, aby istniały dane pozwalające określić kto ile razy zaintubował pacjenta, ile razy się wkłuł. Teraz system wspierania dowodzenia (system informatyczny używany do dysponowania karetek - red.) daje duże możliwości jeśli chodzi o analizy, ale tego elementu w nim nie ma - mówiła.

Jak potwierdził Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, umiejętności ratowników mają tym większe znaczenie, że dyspozytor przy dużej liczbie wezwań po prostu wysyła do zdarzenia pierwszą wolną karetkę, bez względu na to czy jest to zespół S czy P.

- Jednak analizy przeprowadzone w WPR, oparte o dziesiątki tysięcy przypadków, dowodzą, że wartość dodana działania lekarza w karetce w porównaniu z działaniem ratownika to 2 proc. To wynika właśnie z dużego zakresu uprawnień ratowników - ocenił.

Dodał, że zastępowanie karetek S przez P budziło protesty społeczne, ale trwało to do momentu, gdy okazywało się, że dla pacjentów "nic się nie zmienia". Jak podał, struktura finansowania jest taka, że pozwala na wprowadzenie do systemu 4 karetek P zamiast 3 kartek S, co poprawia dostępność karetek w systemie.

- W moim przekonaniu poziom wykształcenia i kompetencje ratowników medycznych są na tyle wysokie, że powinniśmy dążyć do tego, aby lekarze medycyny ratunkowej byli na SOR-ach, a nie w karetkach. Ratownicy wykonują procedury ratujące życie, natomiast lekarz, mając doświadczenie lekarskie i możliwości diagnostyczne, powinien być wykorzystany tam gdzie jest jego miejsce, czyli na SOR, a nie w karetce, gdzie ma do dyspozycji dokładnie taki sam sprzęt jak ratownik - stwierdził Artur Borowicz.

Ratownicy - jaka ścieżka kariery?
Dr n. o zdr. Jarosław Madowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych, dyrektor ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach powiedział, że zawód ratownika medycznego jest już zawodem ugruntowanym na rynku zawodów medycznych i posiada rosnące kompetencje. - Środowisko oczekuje natomiast rozwiązań, które by pomogły w kształceniu i rozwoju zawodowym - zaznaczył.

- Nie mamy dzisiaj ścieżki kariery ratownika medycznego. Z chwilą otrzymania dyplomu i tytułu ratownika medycznego właściwie ścieżka kariery się kończy. Ratownik nie może robić specjalizacji, nie ma możliwości certyfikowania swoich umiejętności. Chcielibyśmy, aby tę kwestię mogła uregulować ustawa nad którą pracuje ministerstwo - mówił Jarosław Madowicz.

Uczestnicząca w dyskusji wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko powiedziała, że praktycznie na ukończeniu jest projekt ustawy o zawodzie ratownika medycznego i o samorządzie zawodowym.

Projekt ma m.in. uregulować kształcenie przed- i podyplomowe. - W kształceniu przedyplomowym mamy dużą różnorodność, nie ma konkretnych określonych standardów kształcenia na poziomie licencjackim. Pozostawiono uczelniom dużą dowolność i to powoduje, że poziom przygotowania ratowników, absolwentów różnych szkół bywa też różny - przyznała wiceminister.

Przekazała, że ministerstwo chce zmierzać w kierunku utworzenia II poziomu studiów dla ratowników. Odnosząc się do możliwości wprowadzenia w ratownictwie medycznym specjalizacji na wzór specjalizacji lekarskich czy pielęgniarskich odpowiedziała, że ta kwestia wymaga przedyskutowania.

- Te kompetencje które miałby nabyć ratownik w toku kształcenia podyplomowego muszą być inne niż te uzyskane w ramach kształcenia przeddyplomowego. Musimy te kompetencje zróżnicować i to jest naprawdę duże pole do dyskusji - mówiła minister, zapewniając, że zaprosi do niej wkrótce zainteresowanych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum