PAP/Rynek Zdrowia | 27-09-2019 17:28

Kandydat PiS do Senatu o standardach opieki okołoporodowej

Chciałbym, aby ordynatorzy i kierownictwo krakowskich szpitali każdego roku ujawniali, jak wprowadzają standardy opieki okołoporodowej i chciałbym, by była to wiedza publiczna - powiedział w piątek (27 września) startujący z Krakowa do Senatu z poparciem PiS Krzysztof Mazur.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Krzysztof Mazur, były prezes Klubu Jagiellońskiego wyznał, że towarzyszył żonie podczas czterech porodów i ocenił, iż zapisy rządowego dokumentu, zawierającego opis standardów opieki okołoporodowej "w praktyce nie zawsze są realizowane".

- Według ekspertów standard jest dobry, nie powinniśmy zmieniać prawa, ale powinniśmy naciskać na zarządzających szpitalami i ordynatorów, aby ten standard był wdrażany - mówił kandydat PiS. Dodał, że jeśli zostanie senatorem, będzie dążył do tego, by ordynatorzy i kierownictwo krakowskich szpitali każdego roku ujawniali, jak wprowadzają standardy opieki okołoporodowej. Jego zdaniem powinna to być wiedza publiczna.

Mazur przypomniał, że podobny postulat ma w Krakowie Daria Gosek-Popiołek, kandydatka "Lewicy" w wyborach do Sejmu. - To pokazuje, że jest problem i rysuje się sojusz prawicowo-lewicowy wokół standardów opieki okołoporodowej - ocenił kandydat na senatora i zadeklarował, że w parlamencie chciałby z Darią Gosek-Popiołek współpracować na tym polu.

Anna Przybylska, położna od 16 lat, obecna na piątkowym briefingu prasowym Mazura powiedziała, że rozporządzenie ministra zdrowia nt. standardów opieki okołoporodowej jest dobre, ale zapisy dokumentu "bardzo powoli wchodzą w życie". Przyznała zarazem, że i tak już dużo zmieniło się na porodówkach.

Położna przywołała raport NIK z 2016 r. według którego poziom wdrażania standardów opieki okołoporodowej w Polsce jest - jak powiedziała - "rozczarowujący". Z kolei raport z 2018 r. Fundacji Rodzić po Ludzku pokazuje - mówiła położna - że niektóre zapisy szpitale realizują, a niektóre - nie.

- Najważniejsze jest podniesienie komfortu matki i dziecka, i nadążanie za zmianami medycznymi - podkreśliła Przybylska i zwróciła uwagę, że pewne interwencje w czasie porodu - np. sztuczne wywoływanie porodu, nacięcie w trakcie porodu naturalnego - są w Polsce zbyt częste.

- Pod względem liczby tych interwencji przekraczamy kilkukrotnie normy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), np. niektórych interwencji mamy 60 proc. zamiast 20 proc. - mówiła położna. Zwróciła uwagę, że "wiele rzeczy nie jest kwestią finansów, ale podejścia".

Beata Kołodziej