Jak zatrzymać młodych lekarzy w kraju? Zapewniając rezydentury

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 09 lutego 2016 05:50

- Absolwenci studiów medycznych decydują się na wyjazd z kraju nie - jak sądzą zwolennicy odpłatnych studiów medycznych - głównie z powodów finansowych, ale na skutek trudności w robieniu specjalizacji - przekonuje Michał Późniak, prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny IFMSA-Poland.

Problemem na jaki zwracają uwagę wkraczający do zawodu lekarze jest częsty brak możliwości kształcenia w wybranej specjalizacji. Fot. Fotolia

Głównym problemem na jaki zwracają uwagę wkraczający do zawodu lekarze jest częsty brak możliwości kształcenia w wybranej specjalizacji.

Dorota Mazurek pełnomocnik Zarządu Krajowego OZZL ds. reprezentacji rezydentów zdecydowanie podkreśla, że o wiele lepsze rezultaty, niż nakaz odpracowania studiów dałaby zmiana warunków wykonywania specjalizacji w Polsce.

- Dziś system specjalizacji nie jest przyjazny dla młodego lekarza. Po pierwsze nie zawsze można zrobić tę specjalizację, którą by się chciało, nie można zmienić rezydentury, nie można jej przenieść do innego województwa. To wszystko stwarza dla młodego lekarza szereg utrudnień - mówiła nam Mazurek, dodając, że pomysł odpracowania nauki podczas rezydentury może tylko skłonić młodych lekarzy do jeszcze szybszego opuszczania kraju i robienia specjalizacji za granicą.

Stąd się bierze emigracja?
Pogląd ten podziela Michał Późniak, prezydent IFMSA - Poland. I on podkreśla, że dziś olbrzymim problemem jest brak rezydentur, czyli faktycznie brak możliwości kształcenia specjalizacyjnego w Polsce.

Na rezydenturę dostają się tylko najlepsi studenci, pozostali zmuszeni są specjalizować się w ramach wolontariatu, czyli za darmo. Tymczasem są to dorośli ludzie, którzy bardzo często muszą utrzymać swoją własną rodzinę.

- Stąd się bierze problem emigracji. Dlatego aby rozwiązać problem emigracji młodych lekarzy należałoby zwiększyć ilość miejsc na specjalizacjach. W tej chwili wielu absolwentów wyjeżdża na specjalizację do Niemiec czy Szwecji, gdzie dużo łatwiej się na nią dostać, a do tego można bez problemu utrzymać siebie i rodzinę - zaznacza Późniak.

Problem ten zdaje się dostrzegać Ministerstwo Zdrowia. Minister Konstanty Radziwiłł zapewniał bowiem, że każdy lekarz po stażu będzie miał zagwarantowane miejsce na rezydenturze.

- Planujemy dużą reformę systemu specjalizacji, który powinien być bardziej przyjazny dla młodych lekarzy. To też powinien być jeden z elementów zatrzymujących ich w Polsce - zaznaczył.

Radziwiłł zapowiedział też, że do debaty nad zmianami w systemie specjalizacji zaprosi przedstawicieli uczelni, młodych lekarzy oraz instytucje zajmujące się kształceniem podyplomowym.

W poniedziałek (8 lutego) minister przyjął przedstawicieli rezydentów rozpoczynając dialog z młodymi lekarzami na temat warunków specjalizacji i poziomu wynagrodzenia.

Sposób na "uciekających" lekarzy
Przypomnijmy, że dyskusje wokół wprowadzenia odpłatności za studia medyczne, czy konieczności ich odpracowywania w kraju toczą się w sferze publicznej blisko od dwóch miesięcy. Wywołała je jeszcze w grudniu 2015 r. rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska, która wystąpiła z propozycją do ministra zdrowia, by lekarze po zakończeniu rezydentury byli zobowiązani do pracy w Polsce przez określony czas.

W styczniu 2016 r. wątek podchwycił minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, który w czasie audycji radiowej wypowiedział się nawet za wprowadzeniem płatnych studiów medycznych, opartych o stypendia i obowiązku kilkuletniego odpracowania ich w kraju przez świeżo wykształconych lekarzy.

Ostatecznie przeciwko odpracowywaniu studiów wypowiedziało się oficjalnie Ministerstwo Zdrowia. W komunikacie przesłanym do redakcji portalu rynekzdrowia.pl Milena Kruszewska, rzecznik prasowy Ministra Zdrowia wyjaśniała, że resort nie przewiduje wprowadzenia obostrzeń związanych z koniecznością odpracowania kosztów szkolenia po jego zakończeniu.

Za granicą płacą, ale...
Trudno nie zauważyć jednak pojawiających się tu i ówdzie głosów osób, które dopuszczają takie rozwiązania.

Odpracowywanie studiów za warty rozważenia pomysł uważa chociażby prof. Lech Chyczewski, rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. W jego ocenie pomysł odpracowania studiów medycznych jest logiczny, ponieważ na naukę lekarzy składa się całe społeczeństwo, a w samym tylko Białymstoku co dziesiąty absolwent studiów lekarskich wybiera ścieżkę zawodową za granicą. Profesor dodaje, że po pięciu latach zobowiązania z tytułu studiów powinny być umarzane.

Na przeszkodzie takiemu rozwiązaniu stoi jednak zasada równości wobec prawa. O niej zresztą wspominało Ministerstwo Zdrowia odcinając się od pomysłu ministra Gowina.

Jak wyjaśniają wszyscy przeciwnicy, nie może być tak, że w tym samym kraju, studenci prawa, filologii, mechaniki czy jakichkolwiek innych studiów dziennych, otrzymują je w gratisie od państwa (pod warunkiem oczywiście, że przekroczyli uprawniające ich do przyjęcia na te studia w trybie dziennym progi punktowe), a absolwenci studiów medycznych muszą je odpracować.

Podkreślają też, że za granicą i owszem istnieją systemy stypendialne czy rozwiązania kredytowe dla studentów, ale dotyczy to państw, w których po prostu zgodnie z obowiązującym prawem studia są płatne. Tam też określony podmiot gospodarczy może sponsorować studia studentowi, zobowiązując go do odpracowania konkretnego, z góry ustalonego okresu.

To sprawa państwa, nie uczelni
Podglądów prof. Chyczewskiego nie podzielają przedstawiciele innych uczelni. Jak wyjaśniał portalowi rynkekzdrowia.pl dr Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, stanowisko prof. Chyczewskiego wywołało tyle nieprzyjaznych hejtów pod jego adresem, że uczelnia woli nie zabierać głosu w tej dyskusji.

Z kolei prof. Marek Ruchała, rzecznik prasowy Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zaznacza, że wprowadzenie, bądź nie, odpłatności za studia jakiekolwiek, czy to medyczne czy inne, to kwestia polityki państwa a nie uczelni.

- Zadaniem uczelni medycznej jest kształcenie studentów na kierunkach lekarskich, lekarsko-dentystycznych, pielęgniarskich, nauce o zdrowiu. Natomiast państwo musi zająć się rozwiązaniem kwestii, czy należy, czy nie odpracować darmowe studia. Oczywiście polityka państwa idzie w tym kierunku, żeby zabezpieczyć kadrę lekarską - mówi nam prof. Ruchała.

Dodaje: - Trzeba mieć też świadomość, że kształcenie, zwłaszcza na kierunkach medycznych jest kosztownym elementem. Rok studiów medycznych to koszt pomiędzy 25 a 40 tys. zł - tłumaczy prof. Ruchała.

Jak dodaje, kwestia odpłatności czy zwracania pieniędzy za studia musi zależeć od tego, jak jest kreowana polityka państwa, ale musi też ona też uwzględniać fakt, że jesteśmy w obrębie UE i musimy respektować jej prawa.

- Przecież Polacy, przyszli lekarze, też wyjeżdżają na studia medyczne za granicę, a potem wracają do kraju. Czy oni też mieliby być zobligowani do odpracowywania studiów medycznych w kraju, w którym zdobyli wykształcenie? - stawia pytanie rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum