Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia | 23-07-2015 06:10

Jak skłonić lecznice, by przyjmowały pacjentów z karetek? Receptą - szpitalne rejony

Konsultanci wojewódzcy z poszczególnych dziedzin medycyny i przedstawiciele oddziałów NFZ, w porozumieniu z urzędami wojewódzkimi wyznaczą rejony działania szpitali, z terenu których lecznica będzie miała obowiązek przyjęcia pacjenta. Chodzi o zmniejszenie skali zjawiska odmowy hospitalizacji.

Koniec z odmową przyjęcia z karetki do szpitala? Fot. archiwum RZ/KPR

NFZ przeanalizował odmowy przyjęć przez podmioty lecznicze pacjentów transportowanych przez zespoły ratownictwa medycznego. Analiza obejmowała 16 oddziałów wojewódzkich Funduszu i dotyczyła I kwartału 2015 r.

Wynika z niej, że w kraju w tym okresie odnotowano 680 przypadków odmów przyjęcia chorych przywiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego.

- Najwięcej przypadków dotyczyło województw: śląskiego (174), zachodniopomorskiego (101) i lubuskiego (64). Najmniej odmów odnotowano w Małopolskim (0), Łódzkim i Opolskim (po 2) - wymieniał Mateusz Komza, dyrektor Departamentu Spraw Obronnych Zarządzania Kryzysowego, Ratownictwa Medycznego i Ochrony Informacji Niejawnych w Ministerstwie Zdrowia podczas debaty ''O zdrowiu trzeba rozmawiać! Budowanie nowoczesnej i przyjaznej ochrony zdrowia w Polsce'', jaka odbyło się 4 lipca w Katowicach.

Najczęściej brakowało miejsc
Wśród przyczyn odmowy najwięcej - 250 - dotyczyło braku miejsc, w 163 przypadkach pacjent wymagał zaopatrzenia w innym podmiocie, w 41 w lecznicy brakowało możliwości diagnostycznych, a przy 118 zdarzeniach brakowało przyczyn odmowy.

- Znaczącą grupę, poza brakiem wolnych miejsc, stanowią odmowy, których powodem jest konieczność zaopatrzenia pacjenta w innym podmiocie. Stanowiły one aż 23,97 proc. wszystkich odmów. Zbadano również, czy decyzje o odmowie przyjęcia były słuszne. W zdecydowanej większości - 552 przypadki (81,18 proc. odmów) - potwierdzono zasadność transportu pacjenta do innej placówki, natomiast jedynie w 31 przypadkach, stanowiących 4,56 proc. wszystkich transportów, decyzję oceniono negatywnie - mówił dyrektor Komza.

Jak poinformował, w celu wyeliminowania odmów przyjęcia do szpitali zostaną określone obszary/rejony poszczególnych szpitali, z terenu którego lecznica będzie miała obowiązek przyjęcia pacjenta.

- Obszary zostaną ustalone przez konsultantów wojewódzkich z poszczególnych dziedzin medycyny i przedstawicieli oddziałów NFZ, w porozumieniu z urzędami wojewódzkimi. W pierwszej kolejności zostaną one opracowane dla świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu: chirurgia ogólna, ortopedia, leczenie udarów mózgu w ramach neurologii, neurochirurgia, chirurgia naczyniowa, terakochirurgia, chirurgia szczękowo-twarzowa, leczenie ostrych zespołów wieńcowych - podał dyrektor Mateusz Komza.

Przyczynami odmów zainteresował się wojewoda
Joanna Sieradzka, rzecznik prasowy Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego (w Małopolsce w badanym okresie nie odnotowano żadnych odmów) podkreśla, że od pewnego czasu wojewoda małopolski bardzo aktywnie monitoruje odmowy przyjęć pacjentów przewożonych przez karetki do szpitali.

- W każdej sytuacji odmowy wojewoda zwraca się do szpitali z prośbą o wyjaśnienie i podanie przyczyny. Wojewoda przypomniał również wszystkim małopolskim placówkom o obowiązku przyjmowania pacjentów, wynikającym z ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym - mówi Rynkowi Zdrowia Joanna Sieradzka.

Wskazuje też, że w województwie małopolskim bardzo sprawnie działają programy identyfikacji - już na poziomie ambulansu - tych pacjentów, którzy powinni trafić od razu do właściwych placówek. W całej Małopolsce funkcjonuje jednolity system teletransmisji ekg ze wszystkich karetek systemu bezpośrednio do ośrodków hemodynamiki.

- Dzięki temu zespoły mogą uzgadniać z lekarzami dyżurnymi ewentualną konieczność przyjęcia pacjenta z chorobą wieńcową, i już w karetce rozpocząć podawanie odpowiednich leków. Działa u nas także program udarowy, który pozwala na szybkie przewiezienie chorego na oddziały udarowe. W podobny sposób funkcjonuje całodobowo procedura dla pacjentów w hipotermii - wylicza rzecznik Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

Niepokojące, ale to tylko ułamek?
Na przeciwległym biegunie w zakresie odmów jest województwo śląskie. Jak zapewnia Jerzy Wiśniewski, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, 174 odmów to jedynie ułamek, jeśli chodzi o skalę interwencji pogotowia.

- Oczywiście niepokoi nas ta statystka, ale z drugiej strony wymieniona liczba odmów hospitalizacji stanowi zaledwie 0,37 proc. wszystkich interwencji Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w pierwszym kwartale br. - informuje nas Jerzy Wiśniewski.
W jego opinii, wdrożenie zapowiadanej rejonizacji na pewno pozytywnie wpłynie na wyeliminowanie odmów hospitalizacji.

- Z pewnością znacznie ułatwi też pracę pogotowia ratunkowego i zespołów ratownictwa medycznego - dodaje.

Gęsta sieć szpitali sprzyja targowaniu się
Czarosław Kijonka, ordynator SOR w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Sosnowcu, uważa, że przyczyna odmów leży w szpitalnictwie.

- Pacjent przywieziony przez zespół ratownictwa medycznego jest pacjentem trudnym, drogim, wymagającym niezwłocznej dostępności doświadczonej oraz specjalistycznej kadry lekarskiej, jak również szybkiej, szerokoprofilowej diagnostyki laboratoryjnej, obrazowej, szeregu konsultacji specjalistycznych i zaawansowanych działań ratunkowych. Na dodatek pacjent taki zawsze był i jest nadal słabo finansowany; zwykle przyczynia się do zadłużania szpitala - wskazuje Rynkowi Zdrowia dr Kijonka.

W jego opinii problem pogłębia fakt, że NFZ dopuścił możliwość łączenia dyżurów lekarskich oddziałowych z Izbą Przyjęć.

- W efekcie w Izbach Przyjęć w ogóle nie ma lekarzy, a gdy lekarz przybywa z oddziału, to coraz częściej wpisuje zespołowi ratownictwa medycznego odmowę przyjęcia. Argumentuje swoją decyzję brakiem kadry w Izbie Przyjęć, brakiem możliwości diagnostycznych i terapeutycznych oraz w końcu brakiem wolnych miejsc w oddziale, w którym pełni dyżur - mówi ordynator SOR.

Zaznacza, że w woj. śląskim jest dużo szpitali i są one zlokalizowane blisko siebie, nierzadko w odległości kilku kilometrów, co - jego zdaniem - wyraźnie sprzyja ''targowaniu się'' z personelem zespołów ratownictwa medycznego, by pacjent trafił do sąsiedniego ośrodka.

- Nie pamiętam miasta na Śląsku, w którym nie byłoby szpitala. Na ten aspekt bardzo wyraźnie i coraz bardziej dynamicznie nakłada się postępująca monoprofilowość szpitali, które bardzo niechętnie przyjmują pacjentów będących w stanie nagłego zagrożenia zdrowia.

Nasz rozmówca podkreśla, że w obecnie nie każdy szpital mający w swojej strukturze Izbę Przyjęć powinien współpracować z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego.

- Szpitale powinny zasłużyć sobie na współpracę z systemem PRM, a nie - tak jak jest teraz - być zmuszanym do kontraktowania Izby Przyjęć z tytułu bycia podmiotem leczniczym - uważa dr Czarosław Kijonka.