Jak długo może być ważna recepta, czyli zapas leków nie skróci kolejek

Autor: Milena Motyl/Rynek Zdrowia • • 08 kwietnia 2019 05:58

Wprawdzie resort zdrowia zrezygnował z pomysłu wydłużenia okresu ważności recept (papierowych do 360 dni, elektronicznych do dwóch lat), ale ta kwestia nadal jest komentowana przez lekarzy i farmaceutów. Być może w przypadku niektórych schorzeń, taka prolongata miałaby sens, ale wyłącznie pod warunkiem wdrożenia w naszym kraju opieki farmaceutycznej - ocenia Naczelna Izba Aptekarska.

Jak długo może być ważna recepta, czyli zapas leków nie skróci kolejek
FOT. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

Pod koniec marca br. w mediach pojawiła się informacja o pomyśle Ministerstwa Zdrowia, by wydłużyć okres ważności recept. Jako pierwsza o planach takiej nowelizacji pisała "Rzeczpospolita", która dotarła do projektu zmian w kilku ustawach, w związku z wdrażaniem rozwiązań e-zdrowia. Przypomnijmy, że resort zaproponował, aby recepta papierowa była ważna 360 dni, a e-recepta nawet przez dwa lata.

Propozycja już na etapie konsultacji wewnętrznych spotkała się ze zdecydowaną krytyką zarówno ze strony lekarzy, jaki i farmaceutów oraz ekspertów rynku medycznego. Wkrótce po jej ujawnieniu MZ podało, że rezygnuje z takiego rozwiązania.

Farmaceuta: mam nadzieję, że pomysł trafił do niszczarki
- Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia włożyło ten pomysł do niszczarki - mówi nam o propozycji wydłużenia okresu ważności recept mgr farmacji Mariusz Politowicz, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Brak potrzeby takiej zmiany tłumaczy na przykładzie: - Jeżeli pacjent nie jest badany, a recepty otrzymuje z przychodni "zaocznie", bo ma nadciśnienie, a farmakoterapię lekarz zlecił mu np. dwa lata temu i do tej pory się do niej stosuje, jego obecny stan zdrowia może być już diametralnie inny. Jeśli doszła np. znaczna nadwaga, cukrzyca i inne choroby, te leki nie dość, że słabo działają, to mogą okazać się niewłaściwe dla współistniejących dolegliwości, które mogły ujawnić się po pewnym czasie lub w jako skutek przyjmowania tych leków - tłumaczy farmaceuta.

- Na całym świecie od wielu jest ordynowana popularna grupa substancji skutecznie obniżających nadciśnienie tętnicze krwi. Ale jednym z ich skutków ubocznych, zwłaszcza w przypadku leków starszej generacji, jest suchy, męczący kaszel oraz chrypka i drapanie w gardle. To są objawy, które można mieć także np. przy przeziębieniu. Pod wpływem reklam pacjent stosuje samoleczenie, rzadziej trafia do lekarza POZ - wskazuje nasz rozmówca.

W ocenie farmaceuty, brak dokładnego zbadania tego pacjenta przez przez lekarza  i ustalenie powyższych dolegliwości skutkuje tym, że chory bierze niewłaściwe leki, a jego stan zdrowia się nie poprawia, a być może nawet pogarsza. - Domyślam się, że Ministerstwo Zdrowia poprzez wydłużenie ważności recept chciało skokowo skrócić kolejki do lekarzy, a co za tym idzie, zwiększyć wydolność systemu - stwierdza Mariusz Politowicz i dodaje: - Jednak w powyższej sytuacji pacjent przez dwa lata mógłby być pozbawiony właściwego leczenia, polegającego, w tym przypadku, na zmianie leku.

Zagrożenie brakiem leków
- Czy pacjent byłby w stanie wykupić zapas leków na dwa lata? Czy, przykładowo, kobieta będzie chciała wykupić dwuletni zapas tabletek antykoncepcyjnych? Dokładnie ta sama sytuacja dotyczy wielu innych leków - zaznacza nasz rozmówca.

I dodaje: - Dochodzimy do innej ważnej kwestii, a mianowicie leków dla pacjentów 75+. Seniorzy nie mają oporów, żeby zrobić dwuletni zapas bezpłatnych leków. Natomiast, jeśli z jakichś powodów - np. skutków ubocznych - lekarz zmieni im dotychczasowy zestaw, oddadzą je do utylizacji lub bezrefleksyjnie wrzucą do śmietnika. Im to nie przeszkadza, nie zapłacili przecież ani grosza. Zapłacili za nie inni podatnicy - tłumaczy farmaceuta wskazując, że pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone na inne, bardzo potrzebne świadczenia zdrowotne.

Mariusz Politowicz zwraca także uwagę na kwestie związane z produkcją leków: - Producenci też mają swoje koszty systemowe, określone reguły. Jeżeli firma przykładowo sprzedaje miesięcznie 10 tysięcy opakowań leków, to wie, że wahania sprzedaży mogą oscylować na poziomie np. 20 procent.

- Pacjenci mają wypisane recepty najczęściej na dwa, a maksymalnie na cztery miesiące, co jest zgodne z dotychczasowymi przepisami; jeśli jednak na recepcie byłby zapas na dwa lata, nagle wielu wytwórców musiałoby zwiększyć wydajność swoich maszyn. Leków znów może zabraknąć, ale już z powodów innych niż nielegalny reeksport mafii lekowej - wskazuje Politowicz.

- Można powiedzieć, że to nie nasze zmartwienie, ale jak nie nasze, kiedy lekarz jednemu pacjentowi przepisuje leki na dwa lata, a okazuje się, że z tego powodu dla drugiego brakuje ich w aptekach. I tutaj wracamy do bolączki związanej z wywozem leków i ich niedoborem - mówi farmaceuta.

Dlaczego warto wdrożyć opiekę farmaceutyczną
Naczelna Izba Aptekarska uważa jednak, iż wbrew różnym opiniom pomysł wydłużenia ważności recept miałby w pewnych przypadkach sens, pod warunkiem wdrożenia w naszym kraju opieki farmaceutycznej.

- Możemy wyobrazić sobie sytuację, w której lekarz wystawia pacjentowi e-receptę na dłuższy okres. Ten wykupuje w aptece tylko część leków, a po kolejną transzę wraca już bezpośrednio do apteki, realizując resztę e-recepty. Przed wydaniem leków farmaceuta przeprowadzałby wywiad z pacjentem na temat stanu jego zdrowia, sprawdzając przy tym, czy prawidłowo przyjmuje leki. W razie wątpliwości sugeruje wizytę kontrolną u lekarza, a ten, jako nadzorujący terapię, podejmowałby decyzję co do dalszego przebiegu procesu leczenia - tłumaczy Mariusz Politowicz.

W ocenie samorządu aptekarskiego, wprowadzenie opieki farmaceutycznej to skuteczniejszy nadzór nad terapią pacjenta, ograniczenie marnotrawstwa leków, jak również redukcja kolejek do lekarzy.

Mariusz Politowicz odniósł się do zamysłu powiązania wydłużenia okresu ważności recept z pełnieniem opieki farmaceutycznej: - Miałby polegać na tym, że farmaceuta, np. na podstawie zestawu ściśle określonych, ustandaryzowanych pytań, mógłby wydawać zgodę na wydanie kolejnej partii z przepisanego zapasu. Proces ten nie polegałby więc na wydawaniu z góry leków na dwa lata, bo ten pacjent musiałby przyjść do apteki i skonsultować się z farmaceutą.

- Jeśli np. pacjent miałby otrzymać kolejną porcję leków przeciw nadciśnieniu, zbadamy mu to ciśnienie. Jeżeli ma książkowe 120/80 i informuje nas, że już od dawna nie przyjmuje tych leków, jaki jest sens kontynuowania terapii? - pyta farmaceuta.

Wskazuje też na drugą, bardziej prawdopodobną opcję: pacjent posiada zapas leków. - Musi przyjmować tabletkę 5 mg raz na dobę rano, a okazuje się, że jego ciśnienie wynosi 160/120. Nie mamy uprawnień, aby mu powiedzieć: od dziś proszę stosować 10 mg tego leku lub dodać mu jeszcze drugi preparat - to jest rola lekarza. Wtedy również powinien pacjent powinien być przekazany do medyka. Możliwości jest wiele, tylko trzeba je wdrożyć systemowo - uważa Mariusz Politowicz.

Brakuje mechanizmu "sprawdzam"
W rozmowie z „Rzeczpospolitą prof. Tomasz Grodzki, transplantolog, torakochirurg i członek senackiej komisji zdrowia, dopuszcza wydłużenie recept, ale najwyżej na rok. - Każdy pacjent wie, że u lekarza rodzinnego ma pojawiać się przynajmniej raz w ciągu roku. Jeśli pojawi się raz na dwa lata, może być za późno na leczenie np. zaawansowanego stanu nowotworowego - ostrzega prof. Grodzki.

Z kolei Alina Górecka, prezes Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej zwraca uwagę, że wydłużenie ważności recept, jako jedynego narzędzia ograniczającego wizyty u lekarza, będzie prowadziło do pogorszenia nie tylko efektywności leczenia w chorobach przewlekłych (koszt /korzyść), ale może też sprzyjać zwiększeniu skali marnotrawstwa leków finansowanych w znacznej części ze środków publicznych.

- Takie rozwiązania są wprawdzie wdrażane w systemach opieki zdrowotnej innych krajów, ale tam funkcjonuje już świadczenie zdrowotne w postaci opieki farmaceutycznej - podkreśla farmaceutka.

Dodaje, że to m.in. opieka farmaceutyczna pozwala na okresową weryfikację przez farmaceutę efektywności leczenia, prawidłowego posługiwania się lekami i potwierdzania zasadności przedłużenia zlecenia lekarskiego.

- Niestety, tego mechanizmu „sprawdzam” nie ma jeszcze w polskim systemie ochrony zdrowia, a bez niego samo wydłużenie ważności recepty do roku oznacza brak monitorowania farmakoterapii i stanu zdrowia  pacjenta. Niewątpliwie to wpłynie negatywnie na wyniki leczenia chorób przewlekłych i koszty farmakoterapii. Ponadto zwiększą się koszty leczenia polekowych działań niepożądanych - argumentuje prezes Górecka.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum