Implementacja unijnego prawa zwiększy bezpieczeństwo personelu medycznego w polskich szpitalach

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 09 listopada 2012 06:16

We wtorek (6 listopada) w Łodzi, odbyło się pierwsze w historii międzynarodowe spotkanie poświęcone implementacji dyrektywy unijnej (32/2010/UE) z 10 maja 2010 r., dotyczącej zapobiegania zranieniom ostrymi narzędziami w placówkach ochrony zdrowia. Przedstawiciele pięciu krajów: Rumunii, Bułgarii, Czech, Słowacji oraz Polski oceniali przygotowanie swoich państw do przyjęcia prawodawstwa zgodnego z wyznaczonym przez dyrektywę minimum w tym zakresie.

Implementacja unijnego prawa zwiększy bezpieczeństwo personelu medycznego w polskich szpitalach

- W Polsce prace nad implementacją dyrektywy unijnej są najbardziej zaawansowane - zaznacza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Dorota Kilańska, członek Zarządu Oddziału Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego w Łodzi i Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Pielęgniarek. I przypomina, że Polska jest zobowiązana do 11 maja 2013 r. do wprowadzenia wspomnianej dyrektywy w życie.

Twórcy dokumentu zwracają uwagę, że codzienna praca personelu medycznego związana jest z ryzykiem ciężkich zakażeń. Wszystkie zabiegi, podczas których używany jest sprzęt ostry (igły, lancety, elementy szklane, itp.) oraz zabiegi, w trakcie których pracownik ochrony zdrowia ma kontakt z krwią, stanowią potencjalne źródło ekspozycji. Najważniejszym celem wytyczonym przez dyrektywę jest zatem ochrona personelu medycznego przed kontaktem z materiałem zakaźnym w związku z wykonywaniem pracy zawodowej (np. zachlapanie krwią pacjenta podczas podawania kroplówki, zakłucie zużytą igłą) oraz zapobieganie zranieniom pracowników na skutek stosowania ostrych narzędzi medycznych.

Kosztowny problem
Szacuje się, że w Polsce dochodzi rocznie do 37 tys. zakłuć ostrym sprzętem medycznym, najczęściej podczas wykonywania iniekcji, zakładania kaniul dożylnych, pobierania krwi, ale także podczas zdejmowania igły ze strzykawki lub wkładania zużytej igły do pojemnika.

Według danych przytaczanych przez prof. Marię Gańczak z Zakładu Zdrowia Publicznego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, zgłaszane jest zaledwie jedno na sześć zranień, jakie mają miejsca w placówkach medycznych. Ryzyko z nimi związane rośnie wraz z długością czasu pracy i jej intensywnością, skutkującymi zmęczeniem personelu.

Tymczasem, zgodnie z szacunkami Polskiej Grupy Ekspertów HCV, liczba zakażonych w Polsce może wynosić około 730 tys. Według tych danych można przyjąć, że blisko 700 tys. Polaków nie wie, że jest zakażona HCV, co stanowi duże zagrożenie dla personelu medycznego.

Działa to także w drugą stronę: jak podkreślał w czasie łódzkiego spotkania dr Marcin Rybacki z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, nie ma obecnie w Polsce przepisów regulujących wymagania sanitarno-epidemiologiczne na stanowiskach pracy. Pracownicy którzy są zakażeni, nie wiedząc o tym, mogą przenosić infekcje na pacjentów. Nie ma też obowiązku badania antygenów HCV i HBV, co tylko potęguje zagrożenie.

Drożej, ale bezpieczniej
Skuteczną bronią przed zakłuciami jest tzw. bezpieczny sprzęt (ostrze z mechanizmem zabezpieczającym przed zranieniem). Są to bezpieczne igły używane do pobierania płynów ustrojowych, uzyskania dostępu do żyły albo tętnicy lub podawania leków, skutecznie zmniejszające ryzyko ekspozycji, ale droższe od tradycyjnych.

Według Hiszpańskiej Rady Pielęgniarek, wprowadzenie do powszechnego użytku bezpiecznego sprzętu to oszczędność nawet 75 proc. kosztów wynikających z postępowania poekspozycyjnego, ponoszonych przez pracodawców (w Polsce leczenie poekspozycyjne kosztuje około 6 tys. zł).

- Przy wykorzystaniu bezpiecznego sprzętu możemy zdecydowanie zmniejszyć liczbę zakłuć. Ogólne ukryte koszty ponoszone przez społeczeństwo z tego powodu rocznie, mogą wynieść nawet około 220 mln zł - stwierdza Dorota Kilańska. - Dlatego  na bezpiecznym sprzęcie po prostu opłaca się pracować - dodaje.

Jak to robią inne kraje? W Europie wspomniana dyrektywa reguluje minimum jakie powinien spełniać sprzęt tzw. ostry. Ten bezpieczny w wysokorozwiniętych krajach jest po prostu standardem.

PTP apeluje do resortu zdrowia
Polskie Towarzystwo Pielęgniarskie apeluje do Ministerstwa Zdrowia w sprawie zmian w proponowanym ustawodawstwie implementującym zalecenia dyrektywy europejskiej. Przede wszystkim zwraca uwagę, że w przygotowanym przez GIS, a opublikowanym do konsultacji rozporządzeniu (termin zgłaszania uwag minął 3 listopada b.r.) brakuje zapisów zobowiązujących pracodawców do stosowania bezpiecznego sprzętu. Pozostawia się im dowolność stosując zasadę "w miarę możliwości".

Drugim elementem jest kwestia monitorowania i raportowania jednolitym systemem ekspozycji oraz postępowania poekspozycyjnego zakłuć ostrymi narzędziami medycznymi. Takim systemem jest np. EPINet, który powstał w USA w 1991 r. i jest stosowany w ponad 50 krajach na świecie. W Polsce takiego narzędzia wciąż jeszcze brakuje.

- Z obszernego katalogu wymogów dyrektywy część już spełniamy, ale niezbędne są kolejne zmiany, dotyczące m. in. kwestii ujętych w rozporządzeniu w sprawie BHP przy wykonywaniu prac związanych z narażeniem na zranienie ostrymi narzędziami używanymi przy udzielaniu świadczeń medycznych - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jan Bondar, rzecznik prasowy GIS.

Projekt wspomnianego rozporządzenia został przekazany do konsultacji społecznych i - jak potwierdza Jan Bondar - GIS otrzymał wiele związanych z nim uwag, przesłanych między innymi przez PTP.

- Jeszcze w listopadzie odbędzie się spotkanie zespołu powołanego przez Głównego Inspektora Sanitarnego, który wszystkie uwagi rozpatrzy. W jego skład wchodzą, oprócz przedstawicieli GIS, konsultanci z różnych dziedzin medycyny oraz specjaliści Instytutu Medycyny Pracy - zaznacza rzecznik.

Dodaje, że rozporządzenie ma na celu zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa pracy personelu medycznego, dlatego przedmiotem prac zespołu będzie także kwestia zapewnienia przez pracodawcę bezpiecznych narzędzi.

Szpitale (niektóre) dbają o bezpieczeństwo
Już obecnie wiele placówek stara się podnosić standardy i stosować nowoczesny, bezpieczny sprzęt. W Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr A. Jurasza w Bydgoszczy realizowane są procedury chroniące personel przed zdarzeniami niepożądanymi, związanymi ze skaleczeniami i zakłuciami. Stosowane są np. specjalne kaniule z zabezpieczeniem przed zakłuciem. Pozostałe narzędzia kupowane przez lecznicę mają wszystkie niezbędne atesty i wysokie wskaźniki bezpieczeństwa.

- Rocznie odnotowujemy niewiele tego typu zdarzeń: około 15-20. Każde z nich jest szczegółowo odnotowywane, a następnie wprowadzamy procedurę zabezpieczającą przed kolejnymi - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Marta Laska, rzeczniczka placówki.

Także w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie już niemal rok temu wprowadzono do użytku system kaniul z odpowiednimi zabezpieczeniami przed zakłuciem.

- Na razie minęło zbyt mało czasu, aby stwierdzić czy dzięki temu mamy oszczędności na ekspozycji w porównaniu z kosztami droższego sprzętu - stwierdza Wiesław Przyszlak, zastępca dyrektora placówki.

Dodaje również, że iniekcji tradycyjnymi strzykawkami i igłami wykonuje się w lecznicy niewiele, używany jest bowiem próżniowy system do pobierania krwi, zabezpieczający przed zakłuciem.

- Zapewnienie bezpieczeństwa personelowi jest najważniejsze - podkreśla zastępca dyrektora.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum