HCC Online: porozumienie w sprawach zdrowia ważne nie tylko w czasie pandemii

Autor: IB, KL/ Rynek Zdrowia • • 18 czerwca 2020 06:00

System ochrony zdrowia potrzebuje ponadpartyjnego porozumienia i strategicznego planu na lata. Należy także dokładnie przeanalizować wnioski płynące z testu, przed którym postawiła go pandemia - podkreślali w środę (17 czerwca) uczestnicy sesji plenarnej "Zdrowie powinno łączyć, a nie dzielić - nie tylko w czasie pandemii" w ramach V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online.

Sesja plenarna "Zdrowie powinno łączyć, a nie dzielić - nie tylko w czasie pandemii", jaka odbyła się w środę (17 czerwca) w ramach V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online. FOT. PTWP

Jak zauważyli, idea Paktu dla Zdrowia była słuszna i piękna, ale trudna do zrealizowania. - Na poziomie politycznym współpraca udawała się bardzo krótko, później wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Ale na poziomie relacji rządu, samorządu i szpitali działa to zdecydowanie lepiej - ocenił wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Także w ocenie posła Koalicji Polskiej Radosława Lubczyka politycznej współpracy w ramach Paktu w czasie pandemii nie dało się dostrzec na poziomie centralnym, ale była ona widoczna na szczeblach niższych. - Lokalni politycy w powiatach i gminach zdali w tym okresie egzamin, a ich współdziałanie ze szpitalami powiatowymi i marszałkowskimi trzeba ocenić pozytywne - zauważył.

Odnosząc się do wizji tej współpracy w przyszłości Janusz Cieszyński zaznaczył, że ugrupowania opozycyjne zgłaszają postulaty dot. ochrony zdrowia o charakterze politycznym, nie realnym, a różnice pomiędzy nimi, a stanowiskiem partii rządzącej są bardzo duże.

- Kwestia zasadnicza dotyczy postulowanej komercjalizacji systemu, choć naturalnie w czasie pandemii nikt o prywatyzowaniu szpitali nie myślał. My - wręcz odwrotnie - chcemy wzmocnić sektor publiczny - wskazywał wiceminister.

- Jeśli natomiast chodzi o nastawienie sygnatariuszy Paktu, to jeśli będzie ono takie, jak podczas sejmowej debaty nad odwołaniem ministra Szumowskiego, to chyba nie ma o czym rozmawiać. Jesteśmy za to otwarci na merytoryczną dyskusję, dla której zawsze znajdzie się pole - dodał.

Zobacz retransmisję debaty.

Obszary porozumienia
- Nie wiem, kto chce prywatyzacji. My chcemy wzmocnienia jednostek ochrony zdrowia większym kapitałem. Potrzebny jest powrót do idei okrągłego stołu w sprawach systemu opieki zdrowotnej i po 12 lipca będziemy występować z taką propozycją. Współpraca jest możliwa m.in. w zakresie zwiększenia finansowania podmiotów leczniczych, czy likwidacji kolejek do świadczeń tam, gdzie występują one w największym stopniu - przekonywał poseł Lubczyk.

- Należy dosprzętowić jednostki ochrony zdrowia, NFZ powinien także podpisywać więcej kontraktów z placówkami prywatnymi, bo nie ma co obrażać się na ludzi, którzy inwestują w ten obszar. Takie działania mogą sprawić, że pacjenci będą znacznie krócej czekali na diagnozę i leczenie. Współpraca jest także potrzebna i możliwa w zakresie deficytu kadr medycznych. Powinna ona dotyczyć zarówno kształcenia, jak i otworzenia się na rynki zagraniczne - wskazywał Radosław Lubczyk.

- Idea Paktu dla Zdrowia była piękna, ale bez odpowiedzi na pytanie, co właściwie znaczy robić tak, aby było dobrze, niewiele osiągniemy - mówił poseł Andrzej Sośnierz.

- Na ile powinien odpowiadać za swoje zdrowie sam obywatel naszego kraju, a na ile państwo? Czy wszystko ma być za darmo, czy też, biorąc pod uwagę ograniczone zasoby, tworzymy systemy limitowania? Bez takich ustaleń nie zrealizujemy niczego, bo idziemy w przeciwnych kierunkach - wskazywał.

Diagnoza systemu
- Mamy doskonale opisane liczne mankamenty naszej opieki zdrowotnej, ale rzecz w tym, że mogą być one różnie diagnozowane, przy czym cele mieszają się z metodami - wyjaśniał poseł.

- Na przykład własność szpitali jest metodą, nie celem. Celem jest natomiast dostępność świadczeń, sprawny i przyjazny system. Znacznie trudniej go jednak osiągnąć. Własność jest celem nieporównanie łatwiej osiągalnym, ale cóż z tego, skoro system publicznej własności szpitali może być jednocześnie niewydolny - przekonywał Andrzej Sośnierz.

Jak zauważyła Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zastępca przewodniczącego Rady NFZ, diagnoza polskiego systemu ochrony zdrowia jest postawiona doskonale. - Można wręcz mówić o przediagnozowaniu. Za pomocą różnych technik znaleźliśmy najbardziej ukryte słabości opieki zdrowotnej, ale ani eksperci, ani politycy nie znajdują na nie odpowiedniego leku. Mimo deklarowanej chęci do debat, paktów i okrągłych stołów nadal nie ma gotowości do prawdziwej rozmowy - oceniła ekspertka.

- Tymczasem strategiczny plan jest bardzo potrzebny nie tylko pacjentom, ale także świadczeniodawcom, właścicielom szpitali, którzy chcą w końcu poczuć stabilizację i doczekać się zdefiniowania kierunku rozwoju - zaznaczyła Małgorzata Gałązka-Sobotka.

- Zamiast tego nadal koncentrujemy na impulsywnych planach i poszczególnych inicjatywach w sytuacji, gdy nie ma przemyślanego planu określającego role uczestników systemu. Jakie mają być zadania i obowiązki podstawowej opieki zdrowotnej, miejsce ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, miejsce i rola szpitali? Na te wszystkie pytania trzeba będzie w końcu odpowiedzieć - argumentowała.

Przypomniała, że przez rok z inicjatywy ministra Szumowskiego prowadzone były debaty ''Wspólnie dla Zdrowia'', które objechały całą Polskę i w których brały udział setki przedstawicieli wszystkich środowisk medycznych. Ich podsumowanie zostało przyjęte jako zapowiedź docelowej strategii. Ta niestety nie powstała.  - Dlaczego zatem, choć tak wiele rozwiązań wydaje się wspólnych bez względu na barwy polityczne, nie udaje się niczego wypracować? - pytała ekspertka.

Ważny test
Uczestnicy sesji oceniali także model walki z koronawirusem przyjęty w Polsce.  W ich opinii epidemia przetestowała organizację systemu ochrony zdrowia i ujawniła, co pilnie trzeba zmienić, aby być gotowym na drugą falę epidemii. Andrzej Sośnierz zwrócił uwagę, że nie sprawdziło się wiele instytucji, w tym DPS-y i inspekcje sanitarne. - Obecnie w kilku krajach o podobnym przebiegu epidemii, jak Szwecja czy Białoruś, liczba chorych spada. U nas jej przebieg jest dziwny - podkreślał.

Sośnierz przyznał, że pierwsze reakcje rządu były właściwie, bo nie znaliśmy przeciwnika, ale w tej chwili już wiemy, że ludność Europy Wschodniej choruje zupełnie inaczej niż Europy Zachodniej. Dlatego czas zmienić podejście do szpitali jednoimiennych i inaczej zorganizować pracę inspekcji sanitarnej, w przypadku której widać wyraźnie braki kadrowe.

W ocenie posła PiS Tomasza Latosa post factum widzimy, że nie wszystko zrobiono dobrze, ale też nikt nie miał doświadczenia i wiedzy, jak w takiej sytuacji postępować. Faktem jest jednak, że relatywnie w Polsce nie mamy tylu zmarłych, ilu mają inne kraje, co skłania ku pozytywnej ocenie decyzji podjętych przez polski rząd.

Zdaniem dr Małgorzaty Gałązki-Sobotki, sukcesem naszego modelu walki z epidemią było szybkie włączenie instrumentów związanych z dystansowaniem społecznym, a jego niepowodzeniem - ograniczony dostęp do środków ochrony osobistej.

Co warto zmienić?
- Teraz, gdy wiemy, że epidemia potrwa przez kolejne tygodnie, mamy czas na rewizję postępowania. Być może powinniśmy zwrócić się ku modelowi niemieckiemu, którego twórcy, zamiast stawiać, jak w Polsce, na szpitale monoprofilowe do walki z COVID-19, poszli w kierunku przygotowania każdej placówki medycznej na przyjęcie zakażonych pacjentów - komentowała.

Dodała, że należy też zadbać o komfort pracy personelu medycznego mierzony nie tylko kwestią finansową, ale też warunkami pracy. - Epidemia pokazała konieczność ograniczenia wieloetatowości. To rozwiązanie jest niezbędne w tych okolicznościach, gdzie przemieszczanie się pracowników ochrony zdrowia sprzyjało rozprzestrzenianiu się wirusa. Musimy szukać rozwiązań pozwalających, by jednoetatowość stała się faktem - mówiła.

Odnosząc się do tej kwestii prof. Wojciech Maksymowicz, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego wskazał, że wdrożenie jednoetatowości nakazami było możliwe tylko w czasie pandemii, bo taki system funkcjonuje jedynie w ekstremalnych sytuacjach. - W normalnej sytuacji potrzebne są zmiany w wielu płaszczyznach, finansowej  zarządczej - dodał i zauważył, że wbrew obawom, iż nie pozwalają na to braki kadrowe, epidemia pokazała, że jest to możliwe.

Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński  zaznaczył, że poprawa działalności sytemu ochrony zdrowia może odbyć się dzięki rozwiązaniom telemedycznym. - Widzimy konieczność wprowadzenia standardu organizacyjnego teleporady, tak by nikt nie miał wątpliwości jakich porad i w jakim zakresie można w tej formie udzielać. Docierają do nas informacje, że nie zawsze była znana granica, do której można z tej formy skorzystać, a od której konieczny jest osobisty kontakt z lekarzem - mówił Cieszyński.

Wnioski na przyszłość
Aleksandra Lusawa, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej i Promocji Zdrowia Głównego Inspektoratu Sanitarnego wskazała, że pandemia pokazała co trzeba zmienić w inspekcji sanitarnej, aby była ona w przyszłości gotowa na skuteczniejsze działania w przypadku kolejnych pandemii. Dyrektor przyznała, że pandemia zastała inspekcję jako instytucję niedofinansowaną, z brakami kadrowymi i zapóźnioną technologicznie.

- Musieliśmy się z nią zmierzyć w sytuacji, gdy jeden komputer przypadał na trzech pracowników, a telefon na  na dziesięć osób. W czasie pandemii poczyniono w tym zakresie olbrzymi postęp. Obecnie wyciągamy wnioski z dotychczasowych działań, aby przygotować inspekcję na drugą falę koronawirusa. Uruchomiliśmy infolinię, wprowadzamy szereg rozwiązań informatycznych, by sprawnie zarządzać ruchem informacyjnym - dodała.

Uczestnicy sesji podkreślali potrzebę chronienia osób starszych i przewlekle chorych na wypadek przyszłych epidemii, bo jak mówili, ostatnie tygodnie pokazały, że sytuacja m.in. w DPS-ach dowodzi, iż obecna forma w tym zakresie się nie sprawdza.

Poseł Sośnierz zwracał uwagę, że mając już obecne doświadczenia z walki z epidemią na przyszłość nie powinniśmy zamrażać gospodarki, ale zachować dystans i środki ochronny. Należy też szeroko prowadzić testowanie i zbudować system wykorzystania narzędzi informatycznych do typowania chorych, by zmniejszyć liczbę poddanych kwarantannie i korzystających ze zwolnień lekarskich.

Małgorzata Lipowska, dyrektor Departamentu Orzecznictwa Lekarskiego ZUS, zwróciła uwagę, ze w marcu wydatki ZUS z tytułu zwolnień lekarskich wzrosły do analogicznego okresu w roku ubiegłym o milion złotych.

 

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum