Grzesiowski: od 4 dni stabilizacja dobowej liczby zachorowań. Czy to już sukces?

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 08 listopada 2020 15:55

Liczba zachorowań w ostatnich dniach nie wzrosła, powoli się stabilizuje, ale nie oznacza to jeszcze sukcesu, bo tych zachorowań jest bardzo dużo - mówił w niedzielę pediatra, immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do walki z Covid-19 dr Paweł Grzesiowski.

Grzesiowski: od 4 dni stabilizacja dobowej liczby zachorowań. Czy to już sukces?
Dr Paweł Grzesiowski Fot. PTWP

Resort zdrowia w niedzielę przekazał informację o 24 tys. 785 nowych zakażeniach koronawirusem. Zmarło kolejnych 236 chorych.

- To pierwsze sygnały świadczące o stabilizacji fali epidemicznej. Jeżeli spojrzymy na wcześniejsze dane, gdzie liczba zachorowań wzrastała z dnia na dzień o 2-3 tys., a liczba hospitalizowanych była wysoka, to w ostatnich dniach nie rosną one tak szybko. Tempo wzrostu przyhamowało na początku tygodnia, a w niedzielę mamy pierwszy dzień, kiedy zachorowań jest mniej, niż średnia z ostatnich trzech dni - zwrócił uwagę dr Grzesiowski.

Dodał, że w niedzielę jest wykonywanych nieco mniej testów, ale jest to na tyle niewielka różnica w stosunku do poprzednich dni, że nie jest przyczyną spadku zachorowań.

- Można powiedzieć, że krzywa zachorowań zaczyna się powoli wypłaszczać, co nie znaczy, że już mamy sukces. Zachorowań jest bardzo dużo, ponadto dane z testów są niedoszacowane co najmniej kilkukrotne, bo wielu pacjentów nie jest badanych, zatem w rzeczywistości chorych jest znacznie więcej - zaznaczył immunolog. - Najważniejszym parametrem jest liczba pacjentów przebywających w szpitalach, a ta nadal jest bardzo wysoka - dodał.

- Tak przebiega ta epidemia. W pewnym momencie udaje się przełamać tendencję wzrostową i stabilizuje się liczba przypadków, a potem powoli zaczyna ona spadać. Oczywiście liczba przypadków jest pochodną tego, czy skutecznie chronimy się nosząc maski, dezynfekując ręce, zachowując dystans i unikając spotkań - przypomniał. - Ponadto należy pamiętać, że po pierwszej wysokiej fali następują dwie mniejsze w odstępie kilku tygodni - zauważył.

Jak podkreślił, "muszą upłynąć co najmniej dwa, trzy tygodnie od wprowadzenia pierwszych ograniczeń, żeby ocenić, czy są skuteczne, bo najdłuższy okres wylęgania tej choroby wynosi 14 dni".

- Być może kolejne ubiegłotygodniowe ograniczenia nie były konieczne, bo efekty tych pierwszych, z 26 października, jeszcze nie zaczęły być w pełni widoczne. Natomiast rozumiem rząd w tym sensie, że stara się za wszelką cenę ograniczyć naszą mobilność i kontakty międzyludzkie, bo te ostatnie ograniczenia mają zlikwidować powody wyjścia z domu i spotkań ze znajomymi. Dlatego są pozamykane instytucje kultury i są ograniczenia w handlu. Chodzi o to, żebyśmy przez najbliższe 2-3 tygodnie jak najrzadziej wychodzili z domów i nie spotykali się z innymi ludźmi - podkreślił dr Grzesiowski.

Katarzyna Krzykowska - PAP

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum