Gen. Gielerak: pandemia nauczyła nas, że konieczna jest współpraca w każdej sferze naszego życia

Autor: oprac. JKB • Źródło: PAP11 października 2021 08:25

Według szefa Wojskowego Instytutu Medycznego gen. Grzegorza Gieleraka, pandemia jest w stanie ujawnić wszelkie niedoskonałości i mankamenty związane m.in. z planowaniem.

Gen. Gielerak opowiedział o powrocie do normalności. Fot. PAP/Radek Pietruszka
  • Szef Wojskowego Instytutu Medycznego gen. Grzegorz Gielerak ocenił, że powrót do normalności może zająć znacznie więcej czasu, niż początkowo wszyscy myśleli
  • Jak zaznaczył, konsekwencje epidemii w przeważającej większości są efektem słabości i ograniczeń struktur odpowiedzialnych za zapobieganie i przeciwdziałanie skutkom kryzysu i wojny
  • - Sposobem na realizację planowanych reform w świetle doświadczeń obecnego kryzys pandemicznego powinien być szeroko zakrojony reengineering - podkreślił generał

Pandemia a powrót do normalności

Dyrektor WIM, zwanego szpitalem przy Szaserów, w wypowiedzi dla PAP przewiduje, że powrót do przedpandemicznej normalności może zająć więcej czasu niż jeszcze do niedawna się spodziewaliśmy.

- Pandemia nauczyła nas, że konieczna jest współpraca w każdej sferze naszego życia. Ujawniła też, jak wiele zdolności powszechnego, publicznego systemu ochrony zdrowia zostało poważnie ograniczonych, a w części utraconych w toku szeroko zakrojonej polityki ekonomizacji rynku zdrowia, pozbawionej właściwej perspektywy widzenia spraw bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli - stwierdza Gielerak.

Zaznacza, że gospodarcze i społeczne konsekwencje epidemii w przeważającej większości są efektem słabości i ograniczeń struktur odpowiedzialnych za zapobieganie i przeciwdziałanie skutkom kryzysu i wojny.

Generał ocenia, że pandemia obnażyła słabość instytucji związanych z ochroną przeciwepidemiczną. Wylicza, że zwłaszcza w początkowym etapie walki z kryzysem brakowało kadr, dobrej organizacji, systemowego zarządzania informacją i danymi o zakażeniach.

- Odczuwalny był niedostatek przekazywanych na bieżąco służbom medycznym jednolitych, o potwierdzonej skuteczności, rekomendacji do działania, pochodzących z najnowszych wyników badań i analiz - podnosi.

System zarządzania kryzysowego w Polsce - jak zaznacza generał - funkcjonował w warunkach ograniczonego dostępu do informacji i dysponowania długofalową strategią działania.

- Od początku epidemii dało się zauważyć brak istnienia wiodącej na szczeblu krajowym jednostki wpisanej w porządek instytucjonalny państwa, niezależnej od władz, skupiającej ekspertów odpowiedzialnych za formułowanie spójnego przekazu oraz wypracowujących kluczowe rekomendacje, które powinny być jawne, choć niewiążące dla decydentów - uważa profesor.

Czytaj: Prof. Parczewski: mamy pacjentów 40-50 lat, niezaszczepionych, z szybko postępującym zapaleniem płuc

Co może pomóc w walce z pandemią?

Zalecenia niezależnych ekspertów i naukowców, przedstawicieli uczelni i instytutów naukowych powinny być - jak zaznaczył - stałym elementem funkcjonowania państwa w trakcie epidemii.

- Z pewnością pozwoliłyby ograniczyć skutki eksponowania społeczeństwa na niespójne i relatywnie silne przekazy o charakterze nieracjonalnym, kwestionujące fakty uznane naukowo, wzmacniając jednocześnie potencjał pozwalający na walkę z pandemią, która minimalizowałaby koszty zdrowotne, społeczne, psychologiczne i ekonomiczne - podkreślił.

Szef WIM podnosi, że przykłady krajów mogących z perspektywy czasu być uznane za liderów w organizacji i zarządzaniu obecnym kryzysem epidemicznym pokazują, że kluczowym elementem systemowego postępowania jest funkcjonalne połączenie centralnych struktur władzy administracyjnej - takich jak gremia koordynacyjne czy komisje międzyresortowe, z przedstawicielami jednostek będących ekspertami w dziedzinie zdrowia publicznego i epidemiologii, sprawujących funkcję doradczą, edukacyjną, nadzorujących modelowanie epidemiologiczne i prognozowanie.

- Na tym tle zdziwienie budzi niewykorzystanie w Polsce potencjału Państwowego Zakładu Higieny - Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, podobnie jak przeniesienie funkcji raportowania epidemiologicznego do Narodowego Instytutu Kardiologii im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego - stwierdził szef WIM.

- Niewykluczone, że takie i im podobne okoliczności zdecydowały o tym, że nie dysponowaliśmy i realnie nie dysponujemy do dziś szczegółowymi sektorowymi analizami pozwalającymi rzetelnie opisać i powiązać ryzyka wystąpienia zakażenia z np. miejscem zamieszkania, wykonywanym zawodem, pozycją społeczną oraz szeregiem wielu innych czynników opisujących codzienne zachowanie osób, które uległy zakażeniu koronawirusem, a stanowiących punkt wyjścia do formułowania opinii oraz prognoz choćby na temat sposobów i metod doskonalenia ochrony przeciwepidemicznej - zaznacza dyrektor Instytutu.

Szef WIM zwraca uwagę, że rośnie znaczenie nowych technologii w walce z obecną epidemią. "Tropienie kontaktów oraz proaktywne kwarantannowanie są jednymi z najważniejszych działań ukierunkowanych na ograniczenie skali epidemii i powodowanych nią skutków" - ocenił.

Nadzieje dotyczące podniesienia bezpieczeństwa i skuteczności walki z koronawirusem można wiązać - jak dodał - z rozwojem aplikacji ProteGO Safe, która ma pomagać w bezpiecznym wychodzeniu z najbardziej uciążliwych ograniczeń funkcjonowania w przestrzeni publicznej.

Zaznaczył, że dzięki ucyfrowieniu procesów identyfikacji osób chorych oraz mających z nimi bezpośredni kontakt ich odpowiednio wczesna izolacja pozwala skutecznie hamować rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2.

- Zdobyta w ten sposób wiedza, wsparta narzędziami sieci społecznych (analiza kontaktów z wykorzystaniem aktywnych sensorów bazujących na technologii np. iBeacon lub Bluetooth) identyfikujących powiązania i relacje w strukturze populacji grup ryzyka może być wykorzystana w konstrukcji skutecznego wzorca profilaktyki, w tym również modelu szczepień przeciwko koronawirusowi - uważa szef WIM.

Czytaj: Ustawowe 8 minut na dotarcie karetki w mieście to fikcja. A ten czas będzie się wydłużał

Doświadczenie narzędziem do walki

Generał akcentuje, że kluczową kompetencją państwa z punktu widzenia jego szeroko rozumianego bezpieczeństwa jest posiadanie strategii radzenia sobie z różnymi typami dezinformacji - zarówno fałszywą informacją przekazywaną intencjonalnie w celu destabilizacji kraju, jak i błędną informacją wynikającą z niewiedzy, a także wspieranie inicjatyw mających na celu stałe podnoszenie poziomu kompetencji cyfrowych społeczeństwa.

Szef WIM przyznaje, że pieniądze mają także swoje znaczenie w skali problemów, z jakimi się na co dzień mierzy się system ochrony zdrowia. Jednak - jak akcentuje - nie chodzi tylko o ich ilość, ale również o sposób wykorzystania.

- Przystępując do szeroko dziś dyskutowanej centralizacji usług w pierwszej kolejności powinniśmy określić cel, którym winna być efektywna dostępność do świadczeń, to, czy należy je wykonywać tylko w szpitalach klinicznych, wojewódzkich, czy może również we wskazanych powiatowych i miejskich - uważa profesor Gielerak. Jego zdaniem najdroższe z nich - innowacyjne, wysokospecjalistyczne, wymagające wysokowykwalifikowanej kadry i drogiego sprzętu powinniśmy centralizować.

Gielarak wskazuje także, że niezależnie od bieżących, ale także przyszłych wyzwań w postaci bardzo wysoce prawdopodobnych kolejnych kryzysów epidemicznych odpowiednio zorganizowane - wyposażone i rozmieszczone na terenie kraju - szpitale modułowe z powodzeniem mogą stanowić zaplecze systemu zabezpieczenia medycznego sytuacji kryzysowych.

- Mobilność oraz funkcjonalna elastyczność, do tego szerokie możliwości w zakresie oferowanej pomocy medycznej stanowią o wyjątkowej wartości takich jednostek, które wsparte właściwie zaaranżowanym systemem szkolenia i doskonalenia personelu medycznego mają szansę na nowo zdefiniować poziom zdolności operacyjnych państwa na okoliczność wystąpienia zagrożeń jego bezpieczeństwa - ocenia generał.

Szef WIM jest przekonany, że "to nie rozwiązania fasadowe, takie choćby jak szpitale jednoimienne, lecz rozproszony model opieki wsparty działalnością placówek modułowych wyposażonych głównie w łóżka intensywnej terapii (respiratorowe) daje możliwość uzyskania największej dostępności do szpitali tak dla chorych z COVID-19, jak i wymagających pomocy z innych powodów".

Generał podkreśla, że doświadczenia związane z organizacją i realizacją humanitarnych misji zagranicznych w krajach szczególnie dotkniętych epidemią koronawirusa jednoznacznie uzasadniają konieczność utworzenia pozostającego w dyspozycji władz państwa odwodu szybkiego medycznego reagowania kryzysowego gotowego do podjęcia działania w maksymalnie krótkim czasie w odpowiedzi na wystąpienie nagłych zdarzeń medycznych o charakterze kryzysowym lub humanitarnym tak w kraju, jak i poza jego granicami.

Profesor Gielerak wskazał, że zdobyte do tej pory doświadczenia pokazały, że odpowiednio rozbudowana sieć pracowni diagnostycznych pozwalających na identyfikację patogenu u osób podejrzanych o zakażenie jest jednym z najistotniejszych elementów decydujących o skuteczności walki z epidemią.

- Liczbę pracowni, ich przemyślane rozmieszczenie na terenie kraju oraz adekwatne do potrzeb wyposażenie należy w tym względzie traktować jako probierz funkcjonalności systemu, tak w ujęciu jego skuteczności ewaluacyjnej, jak i efektywności kosztowej - przekonuje szef WIM.

Zaznacza też m.in., że dobra logistyka zaopatrzenia laboratoriów w zapasy odczynników, podobnie jak sprawnie funkcjonujący system zarządzania danymi, są dodatkowymi atutami przesądzającymi o sprawności państwa w zarządzeniu epidemią.

Szef WIM akcentuje, że zgodnie z aktualnymi prognozami rosnące w perspektywie najbliższych lat ryzyko występowania kryzysów epidemicznych, których częstość jest dziś szacowana na 6-8 lat wymaga wykształcenia krajowych zdolności w zakresie produkcji szczepionek. Za najbardziej właściwe i adekwatne uznał działania na rzecz kooperacji w ramach partnerstw producentów i podwykonawców.

Szef WIM zaznacza, że, niestety, od lat w Polsce i w zdecydowanej większości krajów Europy Zachodniej czynnik ludzki jest najbardziej deficytowym zasobem rynku zdrowia, najczęściej wprost decydującym o zdolnościach poszczególnych państw do podejmowania skutecznych działań przeciwdziałających nadzwyczajnym zagrożeniom.

Wskazał, że z przeprowadzanych rokrocznie wśród polskich pracowników medycznych badań ankietowych wynika, że najważniejszymi atrybutami pracodawcy są: sprawne kierowanie zespołem, połączone z dobrą atmosferą w pracy; możliwość podnoszenia kwalifikacji i kompetencji; uczestnictwo w ciekawych, pasjonujących wyzwaniach zawodowych z zagwarantowanym równocześnie dostępem do nowych technologii.

- Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że kadrowy sukces rynku zdrowia, także w części odpowiedzialnej za przeciwdziałanie skutkom zdarzeń kryzysowych, zależy od dobrze zorganizowanych i wyposażonych miejsc pracy oraz właściwie zaplanowanej ścieżki rozwoju pracowników medycznych - stwierdził.

Szef WIM podnosi, że skuteczne zagospodarowanie zdekoncentrowanych dziś zasobów do realizacji kierunkowych celów wspierających potencjał bezpieczeństwa państwa jest wartością nadrzędną, wymagającą nowego spojrzenia na zagadnienia organizacji ochrony zdrowia w części dotyczącej zabezpieczenia sytuacji kryzysowych, w tym zdarzeń o charakterze terrorystycznym.

- Posiadane w tym obszarze zasoby i kompetencje państwa rozproszone dziś pomiędzy Policją, WSZ i Państwową Strażą Pożarną, mających często rozbudowane części wspólne, niezwłocznie powinny zostać użyte do budowy spójnego krajowego systemu ratownictwa. Połączenie doświadczenia, zasobów kadrowych i sprzętowych, ujednolicenie systemów szkolenia i certyfikacji umiejętności oraz planowania i dowodzenia jest dziś kolejnym, naturalnym etapem rozwoju operacyjnego (taktycznego) ratownictwa medycznego w Polsce, odpowiadającym na potrzeby społeczeństwa aspirującego do życia w bezpiecznym państwie - akcentuje generał.

Czytaj: Szczepionka na Covid-19 w polskich warunkach zmniejsza ryzyko hospitalizacji 82-krotnie. A ryzyko śmierci?

Pomocne wojskowe podmioty lecznicze

Ponadto, jak podkreśla, uwzględniając doświadczenia związane m.in. z aktualnym kryzysem epidemicznym, niezbędnym uzupełnieniem zdolności reagowania kryzysowego jest także wzmocnienie wojskowych podmiotów leczniczych fachowym personelem medycznym sił zbrojnych.

- Wiodące wojskowe podmioty lecznicze związane z systemem reagowania kryzysowego powinny zatrudniać co najmniej 40 proc. personelu lekarskiego, pielęgniarskiego oraz ratowników medycznych w ramach stosunku służbowego zawodowej służby wojskowej. Gwarantowana w ten sposób dyspozycyjność oraz lojalność personelu medycznego kluczowa dla utrzymania działalności szpitala minimalizuje ryzyko wyłączenia podmiotu leczniczego z udzielania świadczeń, co w dzisiejszych warunkach może zdarzyć się niemal w każdej chwili, nie wykluczając tak banalnych z punktu widzenia interesów państwa zdarzeń, jak choćby toczący się spór - negocjacje płacowe z pracodawcą - podnosi generał.

Przekonuje, że ze strony rządzących konieczna jest również zmiana podejścia - z zarządzania kryzysowego do systemowego zarządzania w nowej rzeczywistości, z rozbudową służb, które mogą w sposób ciągły sprawować kontrolę nad epidemią, poprawą systemów informacyjnych i komunikacji społecznej.

- Wiąże się to z odejściem od zdrowia jako jedynego priorytetu, a włączanie coraz silniej celów społecznych i gospodarczych. Potrzebny jest długoterminowy kompromis, który umożliwi zdefiniowanie na nowo priorytetów, określenie celów strategicznych i przypisanie im konkretnych spodziewanych efektów, z których zaangażowane strony będą się mogły wzajemnie rozliczać i będą się takiemu rozliczaniu poddawały - podnosi szef WIM.

- Sposobem na realizację planowanych reform w świetle doświadczeń obecnego kryzys pandemicznego powinien być szeroko zakrojony reengineering - ponowne rozpisanie ról i funkcji w systemie, stworzenie nowych planów finansowych, co będzie możliwe tylko w wyniku rzeczowej, prowadzonej w duchu odpowiedzialności za społeczeństwo i państwo rozmowy płatnika i świadczeniodawców - podkreśla prof. Gielerak. 

Czytaj: Porozumienie Zielonogórskie: czwarta fala koronawirusa głównie wśród studentów, którzy wrócili na uczelnie

132 gminy bez lekarza rodzinnego. A to wcale nie są najnowsze dane. Na kłopoty doktor z Białorusi lub emeryt

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum