Ekspert: w Polsce nie będzie baby boom, najwyżej zmniejszenie...

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 17 lutego 2016 18:53

Dzietność w Polsce będzie spadać, bo spada liczba kobiet w wieku rozrodczym; nie mówimy dziś o wzroście urodzeń, najwyżej o ograniczeniu spadku - przekonuje prof. Irena Kotowska, demografka z SGH. Jej zdaniem dzięki programowi 500 plus nie czeka nas nowy "baby boom".

W opinii ekspertów nawet jeśli dzietność nieco wzrośnie, to spowoduje to jedynie zmniejszenie przewidywanego spadku urodzeń. Fot. Archiwum

W środę (17 lutego) Instytut Spraw Publicznych zorganizował seminarium: Rodzina 500 plus - czy czeka nas nowy ''baby boom"?, poświęcone rządowemu programowi, dzięki któremu rodziny dostaną 500 zł na dziecko. Na postawione w tytule spotkania pytanie prof. Kotowska odpowiedziała przecząco.

Jej zdaniem w krótkim okresie 2-3 lat dzietność może się nieco zwiększyć, bo może się zmienić kalendarz decyzji o powiększeniu rodziny. Jednak na pewno - jak podkreślała - nie będzie to efekt jedynie programu Rodzina 500 plus, ale wielu rozwiązań prorodzinnych wprowadzanych w Polsce od 2007 r., m.in. zmian w urlopach dla rodziców i budowaniu przyjaznego klimatu wokół rodziny także wśród pracodawców.

Ekspertka przekonywała, że nawet jeśli dzietność nieco wzrośnie, to spowoduje to jedynie zmniejszenie przewidywanego spadku urodzeń. Dodała, że w Polsce zaszły już zmiany strukturalne, które powodują, że bardzo trudno jest poprawić wskaźniki dzietności, przede wszystkim dlatego, że jest coraz mniej kobiet, które rodzą dzieci.

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk przypomniał, że program ma trzy cele: pronatalistyczny, inwestycji w kapitał ludzki i redukcji ubóstwa wśród najmłodszych. Przekonywał, że Polacy chcą mieć więcej dzieci niż mają, a badania - oraz doświadczenia innych krajów - wskazują na korelację transferów finansowych dla rodzin i wzrostu dzietności.

Zdaniem Marczuka jest to jeden z czynników wpływających na decyzję o dziecku, jednak ma zdecydowanie większe znaczenie w przypadku kolejnych dzieci niż pierwszego - tu zazwyczaj decydują innego rodzaju przyczyny. Dlatego - jak tłumaczył - 500 zł niezależnie od dochodów dostaną rodziny z co najmniej dwójką dzieci.

Dr Anna Kurowska z Instytut Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego zwróciła w tym kontekście uwagę, że korelacja to nie jest prosta zależność. Choć zaobserwowano korelację transferów pieniężnych i wzrostu dzietności, nie musi to wcale oznaczać związku przyczynowo-skutkowego. Jej zdaniem w tych samych krajach, gdzie wydaje się dużo na świadczenia finansowe dla rodzin, równie dużo, jeśli nie więcej, przeznacza się na usługi opiekuńcze, umożliwiające rodzicom godzenie ról rodzinnych i zawodowych.

Przekonywała, że najlepsza sytuacja demograficzna jest w tych europejskich krajach, gdzie dąży się do zmiany modelu rodziny - na taki, gdzie oboje rodzice pracują i dzielą się obowiązkami domowymi. Według niej kluczowa jest także stabilność zatrudnienia; podkreślała, że dla wielu kobiet praca jest warunkiem decyzji o macierzyństwie, szczególnie w przypadku kolejnego dziecka. W jej opinii obietnica 500 zł na dziecko nie gwarantuje długofalowej stabilności, a tego rodzinom potrzeba przede wszystkim.

Prof. Kotowska wskazywała, że czynniki ekonomiczne rzeczywiście bardzo często wskazywane są jako bariery przy decyzji o kolejnym dziecku, jednak - jak zaznaczyła - równie często wskazują je rodziny o niskich, jak i o wysokich dochodach. Dlatego jej zdaniem wspieranie konsumpcji - np. przez takie programy jak Rodzina 500 plus - wcale nie jest sposobem na poprawę sytuacji demograficznej.

Ustawę o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci wprowadzającą ten program uchwalił w zeszłym tygodniu Sejm, a w środę (17 lutego) podpisał ją prezydent Andrzej Duda; kilka godzin później została opublikowana w Dzienniku Ustaw.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum