Ekspert: choroba przenoszona drogą kropelkową jest demokratyczna, szybko się rozprzestrzenia

Autor: PAP, MAK/Rynek Zdrowia • • 01 kwietnia 2021 08:23

Nad prognozami przebiegu epidemii w Polsce pracuje m.in. zespół ekspertów z UW pod kierunkiem dr. Franciszka Rakowskiego z Zespołu Modelu Epidemiologicznego.

Ekspert: choroba przenoszona drogą kropelkową jest demokratyczna, szybko się rozprzestrzenia
FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne
  • Na początku pandemii COVID-19, kiedy było po kilkaset przypadków zakażeń dziennie, można było mówić o ogniskach epidemii i je neutralizować - mówi dr Franciszek Rakowski
  • Nie jestem zwolennikiem określenia "ognisko", jeśli chodzi o zakażenia chorobą przenoszona drogą kropelkową - przyznaje ekspert
  • Zaznacza, że kościoły są miejscem, gdzie może dochodzić do intensyfikacji transmisji wirusa

- Na początku pandemii COVID-19, kiedy było po kilkaset przypadków zakażeń dziennie, można było mówić o ogniskach epidemii i je neutralizować. Teraz, kiedy zakażeń jest znacznie więcej, o ogniskach mówić już nie ma sensu - zauważa w rozmowie z PAP dr Franciszek Rakowski Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW.

Opublikowano już rozporządzenie

Dr Rakowski nie jest zwolennikiem określenia "ognisko", jeśli chodzi o zakażenia chorobą przenoszona drogą kropelkową. - To nie jest przypadek pompy, od której rozchodzi się cholera - porównuje.

I dodaje: - Choroba przenoszona drogą kropelkową jest demokratyczna i szybko się rozprzestrzenia. Kiedy w kraju przypadków było mało: sto do tysiąca dziennie, może i można było mówić o ogniskach, identyfikować je i neutralizować. Jeśli jednak teraz zdiagnozowanych przypadków jest 30 tys. dziennie - nie ma co tu mówić o ogniskach - zaznacza.

Aby przeciwdziałać transmisji koronawirusa opublikowano rozporządzenie, zgodnie z którym od soboty 27 marca do piątku 9 kwietnia w Polsce obowiązuje zakaz handlu detalicznego artykułami budowlanymi, artykułami do remontu i meblami w obiektach o powierzchni powyżej 2000 m kwadratowych.

Centra i galerie handlowe pozostają zamknięte

Centra i galerie handlowe pozostają zamknięte, z wyjątkiem m.in.: sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych, księgarni. W placówkach handlowych, na targu lub poczcie będą obowiązywały nowe limity osób. Obiekty kultu religijnego pozostają otwarte, ale obowiązuje w nich ograniczenie do 1 osoby na 20 m kw.

- Kościoły są oczywiście miejscem, gdzie może dochodzić do intensyfikacji transmisji wirusa. Mam nadzieję, że proboszczowie i wierni staną na wysokości zadania i będą ograniczać liczbę osób w nabożeństwach" - mówi dr Rakowski. Dodaje jednak, że nawet jeśli do zakażeń będzie tam dochodzić, to nie ma sensu nazywać kościołów ogniskiem rozprzestrzeniania się pandemii. "Raczej trzeba myśleć o rezerwuarze możliwych kontaktów z osobami zakażonymi koronawirusem rozsianych po Polsce - mówi.

Trwające wiele dni tendencje

Podczas świąt wielkanocnych część osób może spotykać się z rodziną. Czy w związku z tym po świętach może wzrosnąć liczba zakażeń? - Robiliśmy takie prognozy dla poprzednich świąt - Bożego Narodzenia czy Wszystkich Świętych. Ale wszystkie te krótkotrwałe wydarzenia, które trwają od dnia do trzech dni, nie mają potencjału do globalnej zmiany trendu pandemii - mówi ekspert.

Zastrzega on, że rodzinne spotkania mają oczywiście znaczenie dla przenoszenia się wirusa.

- Możemy szacować, że np. podczas świąt zakazi się o ok. 10-30 tys. osób więcej, w związku z tym kilkaset osób więcej umrze - mówi. Ale dodaje, że nie powinno się to jednak przełożyć na globalne trendy obserwowane w pandemii.

- O wiele większe znaczenie na intensyfikację pandemii lub jej wygaszanie mają trwające wiele dni tendencje - np. spotkania ludzi w szkołach albo centrach handlowych - zaznacza badacz z ICM UW.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum