Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia | 11-08-2020 15:14

Eksperci: system opieki zdrowotnej przestał być propacjencki, stał się procovidowy

System przestał być propacjencki, a stał się procovidowy. "Lepiej" teraz być zakażonym Covid-19 niż być niezakażonym z innymi problemami zdrowotnymi - tak oceniają sytuację w ochronie zdrowia eksperci tworzący projekt "Choroby nie czekają na koniec pandemii".

Prof. Bolesław

11 sierpnia br. został zainaugurowany projekt „Choroby nie czekają na koniec pandemii” przez Fundację My Pacjenci pod przewodnictwem kapituły kierowanej przez prof. Bolesława Samolińskiego.

Jak wskazują pomysłodawcy, ten projekt ma na celu zachęcanie pacjentów poprzez edukowanie do tego, żeby przedłużający się czas pandemii nie wpływał na nich negatywnie w zakresie obniżania chęci do leczenia, ignorowania niepokojących objawów tylko diagnozowania i terapii, jeżeli jest taka potrzeba.

W skład zespołu ekspertów wchodzą profesorowie: Leszek Czupryniak, Jacek Jassem, Zbigniew Gaciong, Teresa Jackowska, Jacek Szaflik, Grzegorz Opolski oraz dr Jarosław Woroń.

- Myślą przewodnią naszej pracy jest propacjenckie podejście. Walczymy o to, żeby nasi chorzy mogli być przyjmowani w oddziałach i przychodniach w miarę sprawnie i żeby ten system przynajmniej wrócił do tego, co było przed epidemią – wyjaśniał na konferencji prof. Bolesław Samoliński, kierownik Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych i Alergologii WUM.

Jak podkreślał takie podejście jest zapomniane w sytuacji, kiedy pojawiła się epidemia i od 5 miesięcy obserwujemy negatywne zjawiska, które są związane z opóźnianiem dotarcia pacjenta do pomocy w różnych specjalnościach. Wspominał np. o onkologii, bo tam coraz częściej dochodzi do dramatycznych zaniechań, które mogą kosztować pacjentów zwiększeniem ryzyka złego zakończenia przebiegu leczenia.

- Odbyłem parę konsultacji i obserwuję w środowiskach takich jak nasze niezadowolenie związane z faktem, że system ochrony zdrowia się za bardzo skoncentrował na chorujących na Covid-19, natomiast gdzieś pomija się innych pacjentów - oceniał prof. Samoliński.

Zaznaczał, że w szczególnej sytuacji znajdują się chorzy, którzy wymagają kontaktu z ochroną zdrowia często z powodu ważnego bądź nagłego schorzenia, a którzy są zarażeni Sars-Cov-2, ale to nie jest ich główny problem zdrowotny. Szpitale jednoimienne nie chcą ich przyjąć, inne szpitale nie są przygotowane do ich hospitalizacji, w związku z czym odsyłają tych chorych.

- Widzimy niedociągnięcia w organizacji ochrony zdrowia w czasie pandemii i upominamy się o to, żeby były one zauważone przez władzę publiczną. Powinniśmy tę dyskusję wyraźnie adresować do kierownictwa MZ i NFZ z oczekiwaniem, że trzeba w trybie ekspresowym zmienić tę sytuację. Bo m.in. rośnie ryzyko, że pogorszy się rokowanie w przebiegu różnych chorób - kardiologicznych, onkologicznych, neurologicznych, w diabetologii - właśnie spowodowane ograniczonym dostępem pacjenta do systemu opieki zdrowotnej - podsumowywał ekspert.