Eksperci: nie ma prostej zależności między pracą POZ i SOR, cały system trzeszczy

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 15 maja 2019 11:54

System ochrony zdrowia jest dla pacjentów i powinniśmy się kierować tym, aby sprawnie funkcjonował oraz tym, co o nim sądzą jego beneficjenci, na co się skarżą, co poprawić i co zmienić - mówił Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta na sesji "Gabinet, przychodnia, szpital - trudna układanka" podczas XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC 2019) w Katowicach.

Eksperci: nie ma prostej zależności między pracą POZ i SOR, cały system trzeszczy
Fot PTWP

Chmielowiec, przytaczając dane z opublikowanego w ub.r. raportu z infolinii RPP, przypomniał, że w latach 2015-2018 odnotowano 200 tys. rozmów z pacjentami. Jak podkreślał, najwięcej zastrzeżeń pacjentów dotyczyło lecznictwa szpitalnego. W tej grupie najwięcej uwag, bo aż 4o proc., dotyczyło szpitalnych oddziałów ratunkowych, m.in. standardów i warunków udzielonych świadczeń, długiego czasu oczekiwania na przyjęcie oraz ocen, że już po przyjęciu nikt pacjentem się nie interesował.

- W mojej ocenie, najistotniejszym punktem układanki - gabinet, przychodnia, szpital - jest lecznictwo szpitalne. Na nim należy się skupić, jeżeli chcemy poprawić system ochrony zdrowia - powiedział Bartłomiej Chmielowiec.

Jak podkreślali uczestnicy sesji, powszechna jest opinia, że sytuacja na SOR-ach kreowana jest przez samych pacjentów, z których aż około 70 proc. nie powinno tam trafić a korzystać z POZ czy punktów świątecznej i nocnej opieki zdrowotnej.

- Jeżeli systemowo stwarza się możliwość przyjęcia pacjenta od godz. 18.00 do 8.00 rano na SOR, to pacjent z tego korzysta. Wielu z nich trafia tam, bo po prostu im to pasuje by skorzystać z pomocy tam, a nie między 8.00 a 18.00 w POZ, gdzie trzeba się wcześniej zarejestrować. Wiemy, że nie wszyscy pacjenci się na SOR kwalifikują, a kwestia ich segregacji to jest kluczowa sprawa dla SOR, podobnie jak rejestracja w POZ - mówił Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie.

- Często pacjenci uważają, że na SOR będą bardziej kompleksowo zaopatrzeni niż w podstawowej opiece. Naszym największym atutem jest to, że znamy naszych pacjentów, często kilka, a nawet kilkadziesiąt lat. To pozwala nam ocenić stan jego zdrowia i stan jego zagrożenia w badaniu klinicznym. W tej chwili jest tak, iż wielu pacjentów uważa, że jeżeli lekarz zbadał i nie zlecił badań dodatkowych, to trudno poczuć się odpowiednio zabezpieczonym. Dlatego wielu z nich często trafia na SOR po to, aby mieć wykonane dodatkowe badania. Nawet jeśli pacjent trafia na SOR z bólem głowy to bardzo często ma wykonywaną tomografię komputerową, której w POZ nie możemy zlecić - dodał prezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Jak podkreślał, nie można wywodzić prostej zależności - jak źle pracuje POZ to SOR-y są nadmiernie obciążone. W całym systemie jest wiele spraw do poprawienia. Miedzy innymi odciążenie personelu POZ od różnych biurokratycznych obowiązków - wydawania zaświadczeń, sprawozdawczości. To spowodowałoby, że lekarz, pielęgniarka czy położna mieliby więcej czasu dla pacjenta.

- Najważniejszą jednak sprawą jest to, że niedobór kadr w systemie i ich nierównomierne rozmieszczenie powoduje, iż w niektórych ośrodkach podstawowej opieki pacjentów jest niezwykle dużo. 150 milionów wizyt u lekarzy POZ rocznie, kiedy w czasie jednej wizyty lekarze udzielają wielu porad, pozwala szacować, że możemy mówić o liczbie pół miliarda porad w ciągu roku udzielonych przez lekarzy rodzinnych - stwierdził prezes Krajewski.

Jak podkreślał, w żadnych wypadku nie należy winić podstawowej opieki zdrowotnej za przeciążenie SOR-ów. - W każdym segmencie są lepsi i gorsi lekarze, personel średni i organizacja pracy. Nie zrzucajmy wszystkiego na ludzi. Popatrzmy jak cały system trzeszczy - podkreślał prezes Krajewski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum