Egzaminy dla dyrektorów szpitali. MZ: brak spójnego standardu zarządzania

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia16 stycznia 2022 17:25

Jeżeli pada pytanie, czy mam zaufanie do wiedzy menadżerów, to zaufanie jest inną kategorią, nie o nią chodzi w ustawie. Ja muszę mieć narzędzia rozliczania menadżerów, żeby porównywać ich wyniki i żeby wiedzieć z czego wynikają różnice - mówi nam w niedawnym wywiadzie minister zdrowia Adam Niedzielski, pytany o projektowane egzaminy dla dyrektorów szpitali.

Egzaminy dla dyrektorów szpitali. MZ: brak spójnego standardu zarządzania
Adam Niedzielski, minister zdrowia. Dlaczego chce obowiązkowych egzaminów dla dyrektorów szpitrali? Fot. PAP/Radek Pietruszka
  • Minister zdrowia Adam Niedzielski był przez nas pytany o powody, dla których widzi potrzebę sprawdzania wiedzy dyrektorów szpitali drogą obowiązkowych egzaminów
  • Zdecydowaną większość długu, bo blisko 50 proc. generuje około 20 proc. szpitali. Przy czym dług nie koncentruje się w jakiejś konkretnej grupie szpitali pod względem profilu - podkreśla Niedzielski
  • Zdaniem ministra wszyscy menedżerowie szpitali działają w podobnych warunkach i na pewno jest przestrzeń do tego, żeby ci z gorszymi wynikami w zarządzaniu poprawili je
  • Zwraca uwagę, że w polskim szpitalnictwie nie ma spójnego standardu zarządzania

Polecamy cały wywiad z Adamem Niedzielskim:

Piotr Wróbel, Rynek Zdrowia:  Panie ministrze, nawiązując do projektu ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa. Czy nie ufa pan umiejętnościom menedżerów szpitali, bądź podważa ich kompetencje skoro projekt zakłada, że mają obowiązkowo zdawać egzamin z zarządzania (z egzaminu zwalnia tylko ukończenie studiów MBA w zakresie ochrony zdrowia - red.)?

Adam Niedzielski, minister zdrowia: Uważam przede wszystkim, że w polskim szpitalnictwie nie ma żadnego spójnego standardu zarządzania. Mamy podmioty z bardzo zróżnicowanym poziom gospodarki finansowej i jakości zarządzania. Zdecydowaną większość długu, bo blisko 50 proc. generuje około 20 proc. szpitali. Przy czym dług nie koncentruje się w jakiejś konkretnej grupie szpitali pod względem profilu.

Mając do czynienia z tymi samymi warunkami, tymi samymi wycenami świadczeń, tym samym otoczeniem zewnętrznym, jedne podmioty są w stanie działać efektywnie a drugie nie. W związku z tym na pewno jest przestrzeń do tego, żeby ci menadżerowie, którzy mają gorsze wyniki, te wyniki poprawili poprzez poprawę jakości zarządzania.

Druga rzecz jest taka, że jeżeli porównamy świat sektora szpitalnictwa ze światem w innych sektorach pozamedycznych, to pod kątem kultury zarządzania on jest zdecydowanie najmniej zaawansowany.

Kiedy przyszedłem do Ministerstwa Zdrowia, trafiłem na od dwóch lat trwającą dyskusję na temat wdrożenia standardów rachunkowości zarządczej.

Rachunkowość zarządcza i jej standardy obowiązują od dziesiątek lat w innych sektorach gospodarki. Jak to jest możliwe że wydajemy 120 mld zł na zdrowie, w samym szpitalnictwie powyżej 50 mld zł, bez zdefiniowanych standardów rachunkowości zarządczej. To już jest - powiedziałbym - kategoria ad absurdum.

Wydajemy potężne pieniądze publiczne, a one nie są nawet przepuszczane przez sito standardów rachunkowości. Oczywiście moją pierwszą decyzją było wprowadzenie tych standardów mimo, że non stop pojawiały się wnioski lobbystów i zainteresowanych „przesuńmy to o kolejny rok”.

Jeżeli pan mnie pyta, czy mam zaufanie do wiedzy menadżerów, to zaufanie jest inną kategorią, nie o nią chodzi w ustawie. Ja muszę mieć narzędzia rozliczania menadżerów, muszę mieć standardy rachunkowości, żeby porównywać ich wyniki i żeby wiedzieć z czego wynikają różnice.

A trzeci argument (za egzaminowaniem menadżerów - red.) i tak naprawdę bardziej wartościowy dla samych menadżerów wynika stąd, że są oczekiwania zwiększania taryf, zwiększania wycen, zwiększania wartości świadczeń.

Tylko skąd my mamy brać niezbędne ku temu dane? Od podmiotów, które w sposób niewystandaryzowany prowadzą rachunkowość i mają ewentualnie nieoptymalizowane koszty, czyli tak naprawdę mamy w tych wycenach sankcjonować nieefektywność finansową?

Czy jednak (nie jest tak), że mamy uzyskiwać dane od podmiotów, które mają klarowne zasady rachunkowości, które mają też wykonaną pracę nad optymalizacją kosztów, bo widzą jakie informacje wynikają z ich ksiąg. Tutaj akurat, to nie jest kwestia zaufania, tylko to jest kwestia rozliczalności.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum