Dziewiąta doba głodówki rezydentów. Będą protestować do skutku

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 10 października 2017 12:30

- Jesteśmy osłabieni i jest nam zimno, ale będziemy protestować do skutku - mówią lekarze rezydenci, którzy dziewiątą dobę prowadzą głodówkę w jednym z warszawskich szpitali i domagają się m.in. wzrostu finansowania ochrony zdrowia, skrócenia kolejek, podwyższenia wynagrodzeń.

Dziewiąta doba głodówki rezydentów. Będą protestować do skutku
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Około 20 młodych lekarzy i lekarek prowadzi protest w głównym korytarzu Dziecięcego Szpitala Klinicznego na warszawskiej Ochocie. W poniedziałek (9 października) wieczorem minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odwiedził prowadzących głodówkę; jednak rozmowy nie doprowadziły do porozumienia.

Rezydenci piją głównie wodę i soki. Są pod stałą opieką dyżurnego lekarza, który każdego dnia mierzy im ciśnienie i waży.

- Oczywiście po tygodniu część osób zaniemogła, z powodu najczęściej niskiego ciśnienia i odwodnienia. Człowiek po prostu czuje się słabszy - podkreśla w rozmowie z PAP rezydent Jakub Ratajczak.

- Jak jestem tu czwartą dobę, czuję się dosyć dobrze, ale wiadomo, że to daje się we znaki. Trochę głowa boli, jest zimno, nie jest na pewno łatwo przez to przechodzić, ale czuję, że mam jeszcze dużo sił - dodaje.

Rozmowę na chwilę przerywa młoda dziewczyna, która z plecakiem weszła do szpitala.

- Przyjechałam dołączyć do was - mówi, rozkładając na podłodze śpiwór i karimatę.

Jakub mówi, że każdego dnia przychodzą nowe osoby.

- Przychodzą do nas także rodzice studentów oraz małych pacjentów. Jest to nam bardzo potrzebne, właśnie dlatego, żeby nie leżeć tylko i nie słuchać jak burczy w brzuchu. To buduje wysokie morale - powiedział.

Prowadzący głodówkę próbują znaleźć sobie zajęcie; jedni siedzą pod ścianą, rozmawiają i czytają książki, inni leżą i grają w karty. Grupa głodujących rezydentów stoi w części korytarza nieopodal szatni, przy automatach do kawy.

- Zwykle jest tak, że budzi nas maszyna do mycia podłóg. Hałasuje na tyle, że nie trzeba włączać żadnych budzików - śmieje się Jakub.

- Zresztą zaczyna się już taki codzienny ruch w szpitalu. Jest gwarno, bo wtedy startuje praca szpitala. Dużo osób nas odwiedza, bardzo się cieszymy z tego. Również pracownicy szpitala oraz okolicznych klinik nas odwiedzają. Czujemy, że są z nami - dodaje.

Protestujący zapewniają, że nie przerwą głodówki.

- Na pewno będziemy kontynuować strajk do skutku. My wiemy, że krzywda nam się nie stanie, natomiast krzywda dzieje się codziennie pacjentom. Ludzie do tego przywykli, że jest byle jak, zawsze było byle jak. My nie obawiamy się o siebie - powiedział Jakub.

- Mamy lekarza, który w razie czego interweniuje i jeżeli ktoś czuje się słabszy, to przechodzi badania lekarskie. Nikt z nas nie chce narażać własnego zdrowia, a przynajmniej nie narażać go nadmiernie - dodał młody lekarz.

Nocne rozmowy z protestującymi rezydentami nie przyniosły porozumienia. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł oświadczył, że w imieniu premier zadeklarował gotowość do spotkania, ale w spokojnych warunkach, po zakończeniu protestu głodowego. Lekarze odpowiedzieli, że nie przerwą protestu.

Minister zaznaczył, że trudno sobie wyobrazić sytuację, w której zwiększone nakłady na ochronę zdrowia w całości zostaną przeznaczone na wynagrodzenia, w szczególności na wynagrodzenia dla lekarzy rezydentów.

Protestujący lekarze domagają się m.in. wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Kolejnymi postulatami są: zmniejszenie biurokracji, skrócenie kolejek, zwiększenie liczby pracowników medycznych, poprawa warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń. Lekarzy wspierają przedstawiciele innych zawodów zrzeszonych w Porozumieniu Zawodów Medycznych, m.in. fizjoterapeuci, psychologowie i ratownicy. Dotychczasowe rozmowy z przedstawicielami rządu nie przyniosły żadnych rezultatów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum