Dyskusja: ochrona zdrowia potrzebuje pieniędzy i strategii ich wydawania

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 12 września 2017 05:31

We wtorek (12 września) rząd ma omówić projekt tzw. specustawy. Chodzi o korzystanie z nadzwyczajnej pomocy państwa, która ma umożliwić najbardziej potrzebne zakupy w ochronie zdrowia. Eksperci zwracają jednak uwagę, że bezrefleksyjne dorzucanie pieniędzy do systemu może nie przynieść oczekiwanych efektów.

Dyskusja: ochrona zdrowia potrzebuje pieniędzy i strategii ich wydawania
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- Większe pieniądze powinny być "na już", bo niezależnie od tego, jaki mamy system, zgadzamy się, że jest on niedofinansowany. Ale jeśli za wzrostem nakładów nie pójdą radykalne zmiany w ich wydawaniu, efektów nie będzie - zgodnie stwierdzili eksperci podczas Warsztatów Dialogu Społecznego, pt. "System ochrony zdrowia, z którego zadowoleni są pacjenci - finansowanie systemu i świadczeń”. Dyskusja odbyła się 11 września w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Głowala: prawie 600 mln na zakupy
- We wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów zostanie uzgodniony projekt ustawy o nadzwyczajnym sposobie wydatkowania środków w służbie zdrowia, tzw. specustawy - poinformowała podczas spotkania w NIL wiceminister zdrowia Katarzyna Głowala.

W projekcie, jak wcześniej informowano, zawarto "cały szereg różnych potrzeb służby zdrowia, które mogłyby być sfinansowane właśnie w taki sposób" - m.in. program dotyczący zdrowia uczniów, ale także rodzaj dotacji dla NFZ, aby np. w ramach możliwości świadczeniodawców zredukować najdłuższe kolejki, przede wszystkim do operacji zaćmy oraz endoprotezoplastyki stawu biodrowego i kolanowego.

- W specustawie jest zaplanowane dokładnie 281 mln zł, które pójdą na wyposażenie przede wszystkim dużych ośrodków onkologicznych w sprzęt do kompleksowego leczenia raka piersi. Oprócz tego szpitale neonatologiczne zostaną wyposażone w sprzęt dla noworodków. Chcemy też zakupić tzw. wyposażenie gabinetów pielęgniarskich i stomatologicznych, łącznie z dentobusami, do szkół w całej Polsce - sprecyzowała Głowala.

Wiceminister poinformowała ponadto, że w resorcie zdrowia trwają prace dotyczące zapłacenia szpitalom za bieżące nadwykonania z tego roku. Zastrzegła jednak, że jest to przede wszystkim decyzja Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Zdrowia.

- Prawdopodobnie w tym tygodniu, poza specustawą, Ministerstwo Zdrowia dostanie ok. 300 mln zł na sfinansowanie w tym roku drobnego zakupu sprzętu dla szpitali klinicznych - poinformowała wiceminister.

Dodała: - Tego sprzętu jest naprawdę dużo. To jest ok. 500 wniosków, które zostały złożone przez poszczególne podmioty z całej Polski. Jeszcze w tym tygodniu ruszymy z przetargami.

Katarzyna Głowala podkreśliła, że za zwiększeniem nakładów na ochronę zdrowia powinno iść efektywne wydatkowanie środków. Przypomniała, że planowany jest wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB w ciągu 10 lat.

Trzeba podnieść składkę i zmienić podejście lekarzy
Marian Mackiewicz, zastępca dyrektora Departamentu Ekonomiczno-Finansowego NFZ zadał pytanie: - Czy w ramach obecnych środków w NFZ można zakupić więcej świadczeń, czy może (świadczenia - red.) lepszej jakości? I odpowiedział: - Pytanie jest retoryczne. Mając na względzie postęp technologiczny, jaki dokonał się w systemie ochrony zdrowia, trudno tego oczekiwać.

Podkreślił, że najbliższym wyzwaniem dla Funduszu będzie „sprostanie ustawie o minimalnym wynagrodzeniu pracowników systemu ochrony zdrowia”.

- Co prawda obowiązek ten jest nałożony na pracodawców, natomiast z pewnością oczekiwania świadczeniodawców będą takie, żeby to płatnik ewentualnie pokrył zwiększone koszty tego zadania - stwierdził Marian Mackiewicz.

Analizując rozwiązania na dalszą przyszłość przyznał, że "w ocenie Funduszu zasadnym wydaje się pochylenie nad problemem zwiększenia składki na ubezpieczenie zdrowotne". - Co do zakresu i podziału tego zwiększenia na poszczególnych płatników, decyzje będą należały zapewne do polityków - podsumował. 

Z kolei Paweł Chorąży, wiceminister rozwoju, zwrócił uwagę na problem emigracji lekarzy i możliwe rozwiązania w tym zakresie. Podkreślił, że nikt nie podważa racjonalnych przesłanek lekarzy, które skłaniają ich do wyjazdów, więc także powinna zaistnieć „racjonalność po stronie państwa”, które finansuje ich wykształcenie.

- Chodzi o konieczność odpracowywania w systemie przynajmniej jakiejś części tego wykształcenia - mówił Chorąży.

Wiceminister rozwoju zauważył ponadto, że lekarze - choć są dobrze wykształceni - często nie przejawiają umiejętności komunikacyjnych. - Jeśli lekarz nie patrzy na pacjenta albo nie podaje ręki, z psychologicznego punktu widzenia budzi to nieufność. Żadne pieniądze nie spowodują, że będą bardziej mili, komunikatywni - tłumaczył.

Podsumował, że „nawet jeśli pacjent jest świetnie wyleczony, ale niezadowolony, nigdy nie wystawi dobrej oceny instytucji”.

Dlaczego jest tak bardzo źle, skoro robimy tyle dobrych rzeczy?
Jarosław Pinkas, były wiceminister zdrowia, a obecnie pełnomocnik rządu ds. utworzenia jednolitej instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo żywności, stwierdził, że biorąc pod uwagę obecny poziom finansowania zdrowia, „otrzymujemy nadzwyczaj dużo i to jest coś nieprawdopodobnego”.

- Pytanie, dlaczego dostajemy tak dużo i dlaczego nikt nie jest z tego zadowolony. Mamy dobrze zmotywowanych pracowników, którzy mają jeszcze poczucie misji. To generalnie oni powodują, że nie ma takiego istotnego parcia - przykro mi to powiedzieć - żeby rzeczywiście dokładać więcej pieniędzy - tłumaczył nieco przewrotnie Pinkas.

Jak wyjaśniał, sam wiele razy próbował dojść do tego, "dlaczego jest tak bardzo źle, skoro robimy tyle dobrych rzeczy”. Zauważył, że z jednej strony mamy „heroiczne wielogodzinne operacje, niewyobrażalne z punktu widzenia technicznego, na najwyższym europejskim poziomie”, a z drugiej niezadowolonych pacjentów, którym czegoś w systemie brakuje.

Jako przykład podał lekarza, który udziela pacjentom informacji na korytarzu, ponieważ jego gabinet „zajęło czterech rezydentów, którzy coś tam wklepują do komputera”.

Co jeszcze powoduje niezadowolenie? Zdaniem Pinkasa - nasze nawyki. - Jesteśmy fantastycznym społeczeństwem, ale nie jesteśmy entuzjastyczni. Jak się witamy i pytamy, co słychać, słyszymy "stara bieda”. To jest coś, czego się nie ocenia w systemach ochrony zdrowia. A to błąd - wyjaśniał.

Skonstatował: - Nie pokazujemy sukcesów w opiece zdrowotnej w Polsce. Może raz na jakiś czas, ale tego jest za mało.

Uważajmy z płaceniem za jakość
- Bardziej zaawansowane systemy powoli dryfują w kierunku wiązania odpowiedzialności za pacjenta z jakością. Nie jest tak, że za usługi przestaje się płacić, tylko jest to w bardziej wysublimowany sposób opakowywane. Eksperymenty, w których się nagradza za jakość, to stosunkowo nowe rozwiązania - mówił dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ekonomiki zdrowia.

Tłumaczył, że w praktyce, od mniej więcej 15-20 lat, funkcjonowały rozwiązania, w których „finansowanie było w miarę neutralne, ale z drugiej strony była ocena jakości”. Dodał, że choć jakość nie przekładała się bezpośrednio na finansowanie, to wpływała na zachowania świadczeniodawców. 

- Jest taka propozycja (Ministerstwa Zdrowia - red.), żeby natychmiast nagradzać za jakieś wskaźniki jakości. Obawiam się, że to jest bardzo niebezpieczne, ponieważ nie wiemy, jak te wskaźniki są generowane. Nie wiemy innymi słowy, jaka jest ich podatność na manipulacje. Oczywiście ocena jakości jest niezwykle ważna, natomiast na powiązanie jej bezpośrednio z finansowaniem powinniśmy jeszcze trochę poczekać - zaznaczył.

Całą dyskusję podsumował prof. Romuald Krajewski, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Podkreślił, że przede wszystkim problem finansowania systemu świadczeń jest bardzo złożony i „wielu przyprawia o ból głowy”. Zaznaczył, że rozwiązywanie tylko wybranych problemów to działania doraźne i nie zmieniają istoty funkcjonowania całego systemu.

Potrzebna strategia wydawania pieniędzy
- Czego mi zabrakło? Bezpośredniego wskazania, w jaki sposób te cudowne rozwiązania, dodatkowe środki, koordynacja i jeszcze inne rzeczy poprawią sytuację pacjentów - przyznał wiceprezes NRL.

Skonstatował: - Bez radykalnych zmian poprawa finansowania nie przyniesie radykalnych efektów. Potrzebne są zarówno same pieniądze, jak i znalezienie modelu, w którym będą pracowały i poprawiały system. Pytanie, co powinno być pierwsze?

Podsumował, że większe środki powinny być „na już”, bo niezależnie od tego, jaki mamy system, jest on niedofinansowany. Ale wraz ze wzrostem nakładów powinno się opracować strategię wydawania pieniędzy.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze