Dyrektorzy szpitali uważają, że najnowsza strategia MZ walki z pandemią jest nierealna

Autor: rmf24.pl/Rynek Zdrowia • • 07 października 2020 16:50

Ministerstwo Zdrowia zmieniło strategię w walce z pandemią. Powracają szpitale jednoimienne (16). W czwartek (8 października) będzie znana dokładna lista placówek koordynacyjnych, które zostaną powołane w Polsce decyzjami wojewodów.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Doprecyzowane zostaną również zasady, na jakich mają działać lecznice - informuje RMF FM.

Jeszcze we wtorek (6 października) resort zapowiadał, że wyznaczone placówki zajmą się koordynacją rozmieszczenia pacjentów zakażonych Covid-19 w szpitalach.

Czytaj: Niedzielski: przy każdym szpitalu koordynacyjnym będą się znajdować call center dla medyków

Dotychczas było to zadanie wojewodów. W środę (7 października) na konferencji prasowej ministerstwo nie było już tak stanowcze. Resort zapowiedział, że do jutra doprecyzuje, na jakiej zasadzie mają działać szpitale jednoimienne w walce z epidemią koronawirusa.

RMF FM zapytało dyrektorów szpitali o opinie na ten temat. Według nich pomysł resortu jest nierealny.

Lekarze wskazują, że jeden szpital może nakazywać innej placówce przyjmowanie pacjentów zarażonych Covid-19, co może generować problemy. Nie wiadomo również, gdzie powstaną tzw. call center dla medyków, którzy nie będą wiedzieli co zrobić z pacjentem z podejrzeniem zarażenia koronawirusem. Urzędnicy czekają na wytyczne z resortu zdrowia.

Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, podkreślił, że nowy pomysł resortu zdrowia jest nierealny i nie ma, jak wprowadzić go w życie. Jak dodaje, nie funkcjonują również żadne podstawy prawne, według których można realizować plan zaproponowany przez ministerstwo. Jędrychowski podkreślił, że brakuje także wolnych miejsc w szpitalach.

- Mam nadzieję zrobić wszystko, żeby do takiego rozwiązania nie doszło, żeby owszem dalej kontynuować opiekę nad pacjentami covidowymi, ale pod warunkiem, że zakres koordynacji ruchu pacjentów pozostanie tak jak do tej pory, czyli przy wojewodzie małopolskim - zaznaczył Marcin Jędrychowski.

Jarosław Madowicz, dyrektor ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach,  pytany o pomysł stworzenia przy szpitalach trzeciego stopnia regionalnych centrów koordynacji ruchu pacjentów z Covid-19, podkreśla, że nakładanie na te placówki dodatkowych obowiązków budzi wiele zastrzeżeń.

- Dzisiaj namiastką takiego call center jest koordynator wojewódzki, który jest ulokowany przy wojewodzie. To jest lekarz lub ratownik medyczny z pewnymi uprawnieniami. Myślę, że gdyby poszerzyć to miejsce, komórkę wojewody o dodatkowe osoby, które mają umocowanie w kompetencjach ustawowych do pewnych czynności, to byłoby chyba właściwe miejsce. Zrzucanie, przesuwanie tego obowiązku na szpitale jest dużym nieporozumieniem - podsumowuje dyrektor.

Szpital w Tychach jest placówką na tzw. trzecim poziomie zabezpieczenia. Trafiają do niego pacjenci z koronawirusem, którzy wymagają specjalistycznego leczenia. Dla tych osób przeznaczone są oddziały: chorób wewnętrznych, neurologii, neonatologii, a także oddziały zabiegowe.

 Zdaniem szefa Naczelnej Rady Lekarskiej, pomysł jest nie do zrealizowania, a plan nie będzie skuteczny. Jak przekonuje prof. Andrzej Matyja, wygląda to jak zrzucanie odpowiedzialności z urzędów wojewódzkich, które powinny koordynować ruch chorych. Urzędnicy mają teraz największą wiedzę o tym, co dzieje się w konkretnym regionie. - Nie może to być szpital, który nie ma mocy sprawczej takiej, jaką ma wojewoda. I w ostateczności to szpital koordynujący będzie zmuszony do przyjęcia tych pacjentów - podkreśla szef Naczelnej Rady Lekarskiej.

To zdaniem przedstawiciela NIL nie ułatwi działania, a w najgorszej sytuacji tylko zwiększy liczbę pacjentów i przez to utrudni dostęp do wolnych łóżek w szpitalach jednoimiennych.

Czytaj: rmf24.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum