Dymon ocenia rozmowy resortu zdrowia z ratownikami. "Nie są proste"

Autor: oprac. PG • Źródło: Rynek Zdrowia22 października 2021 16:31

Działania prowadzimy od 4,5 roku. To są sukcesywne spotkania z ministrem zdrowia, które są mniej lub bardziej produktywne. Pani Krystyna doskonale wie, że rozmowy z ministerstwem nie są proste - mówił podczas XVII Forum Rynku Zdrowia Piotr Dymon.

Piotr Dymon
  • "Czy polski system ochrony zdrowia jest domem dla wszystkich zawodów medycznych?" 
  • Odpowiedzi na to pytanie szukali prelegenci podczas sesji XVII Forum Rynku Zdrowia.
  • Wśród osób zaproszonych do dyskusji był m.in. Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych. 
  • Ratownik odnosił się do porozumienia, jakie we wrześniu część ratowników podpisała z ministerstwem zdrowia. Opowiedział też o przyszłości ratownictwa i możliwym modelu pracy.

Piotr Dymon podkreślił, że to nie Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych podpisał porozumienie, ale Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych, w skład którego wchodzi 20 organizacji związkowych.

- Na spotkaniu było pięć organizacji związkowych, więc nie można mówić, że tylko jedna organizacja podpisała. Jesteśmy największą organizacją w tym momencie w kraju - zaznaczył.

Czytaj także: Piotr Dymon. "Nie jestem najbardziej lubianym ratownikiem. Trudno"

Porozumienie ministerstwa z ratownikami. Jak przebiega realizacja?

- Czekamy na akty prawne, na chwilę obecną w Senacie jest nowelizacja ustawy o działalności leczniczej, która zakłada wprowadzenie na stałe dodatku 30. procentowego wyjazdowego dla ratowników medycznych dla ratowników medycznych na umowy o pracę i na umowach cywilnoprawnych. To porozumienie nie kończy żadnych działań, bo to jest kolejny punkt w naszym planie. My działania prowadzimy od 4,5 roku. To są sukcesywne spotkania z ministrem zdrowia, które są mniej lub bardziej produktywne, mniej lub bardziej kończące się jakimś efektem finalnym. Pani Krystyna (Ptok - red. ) doskonale wie, że rozmowy z ministerstwem nie są proste i to jest chyba główny problem naszego środowiska zawodowego jako ochrony zdrowia - mówił przewodniczący OZZRM.

Piotr Dymon zaznaczył, że większość ratowników, która protestowała "to są działalności jednoosobowe". - My chcemy doprowadzić do takiej sytuacji, żeby większość ratowników w systemie ratownictwa medycznego była zatrudniona na umowę o pracę. Ubiegłoroczna trzecia fala pandemii pokazała, że ratownicy którzy pracują tylko i wyłącznie na umowach cywilno- prawnych, mając działalność gospodarczą, w momencie kiedy chorują, kiedy są izolowani mniej zarabiają. I tutaj pojawia się problem, bo te osoby do 30 dni nie mają żadnej rekompensaty, zgodnie z zasadą, że zwolnienie lekarskie w pierwszym miesiącu wypłaca pracodawca, czyli tak naprawdę oni sami. Więc to jest kolejny krok naszych działań -mówił Dymon. 

Ratownictwo medyczne. Czy czeka nas system anglosaski?

- Jeżeli ministerstwo nie wywiąże się z porozumienia, nie będzie efektów, które są tam zapisane, myślę że będzie duży problem. Ratowników jest za mało. Gdybyśmy, chcieli wprowadzić tylko i wyłącznie obsady etatowe to brakuje około 5 do 8 tys. osób - zakładając, że zespoły byłyby tylko i wyłącznie dwuosobowe. Więc to jest ogromna rzesza ludzi.  Wiadomo, że finanse, wynagrodzenia to jest coś co przyciąga młodych ludzi do pracy. Trzeba też mieć świadomość, że niestety zawód ratownika medycznego, pomimo tego że jest dość ciekawy, jest bardzo ciężki i fizycznie i psychicznie.  Spora część uczelni, która kształci ratowników medycznych w toku studiów licencjackich likwiduje takie kierunki, co powoduje że nie ma nowego narybku. Jeżeli nie ma szkół, jeżeli nie ma dobrej zachęty finansowej, no to może się skończyć tak, że w przyszłości będziemy mieć- ale mam nadzieję że nie - system anglosaski czyli jednego medyka i drugą osobę, która będzie niemedykiem czyli kierowcą ambulansu - podkreślał ratownik. 

Czytaj także: Ministerstwo bierze się za porządki w ratownictwie medycznym. Ale co to oznacza?

Powiedział, że "ma nadzieję, że porozumienie będzie realizowane i nie trzeba będzie wznawiać naszych działań, które mogą się skończyć tym co było w Warszawie i w kilku województwach".

- Narodowy Fundusz Zdrowia wyliczył co mnie zdziwiło, że karetek w naszym kraju jest za dużo w stosunku do innych krajów, że mamy dość wysoki stosunek zespołów na liczbę mieszkańców. Ale trzeba pamiętać, mamy też inną specyfikę pracy - dodał. 

Ratownictwo medyczne. Problem ratowników na SOR-ach

- Jeżeli chodzi o ratowników SOR-ów pojutrze mamy spotkanie z Ministerstwem Zdrowia (spotkanie się odbyło, ale nie przyniosło żadnych rezultatów - red). Nie jest tajemnicą, że praca na SOR jest chyba najbardziej obciążająca dla systemu ochrony zdrowia. Ratowników na żadnym oddziale ratunkowym nie może zabraknąć. Było to dość widoczne, szczególnie we Wrocławiu, gdzie w jednym czasie zamknęły się na kilka dni aż dwa SOR-y - powiedział ratownik. 

Czytaj także: Spotkanie ratowników w MZ zakończone bez porozumienia. "Minister Kraska nie jest osobą decyzyjną"

Piotr Dymon mówił, że finanse i zachęta do pracy to jedno, ale wciąż jest brak uregulowań zawodu. - Na chwilę obecną nie mamy ustawy o zawodzie, jesteśmy w tabeli "inne zawody medyczne", ustawa o minimalnym wynagrodzeniu spowodowała dość duże niezadowolenie. Lata temu, gdy okazało się że pomimo tego że wykonujemy te same czynności co pielęgniarki w zespołach ratownictwa medycznego, pensje były sporo niższe. U nas jest o tyle prostsza sytuacja, że mamy tylko dwa współczynniki, pielęgniarki mają kilka współczynników, kilka grup zaszeregowania. My chcemy spowodować, żeby był jeden współczynnik, który będzie określał tylko i wyłącznie wykształcenie, a to co będzie dodatkiem czyli samo posiadanie zawodu ratownika medycznego będzie dodatkiem czyli gradacja na poziomie pracodawcy.

Ratownik podkreślał, że "w 100 procentach zgadza się z panią przewodniczącą Krystyną Ptok, że pracownik w ochronie zdrowia powinien być gratyfikowany też za doświadczenie jakie posiada i za czas pracy wyrażony w latach".

- Bo można być bardzo dobrym po wyjściu ze szkoły, po wyjściu ze studiów i mieć ogromną wiedzę i umiejętności, które zdobywa się z reguły w środowisku kontrolowanym: zajęcia na fantomach, czasem na pacjentach, ale pod okiem doświadczonych pracowników. A tak naprawdę pracy człowiek uczy się już będąc gdzieś zatrudnionym, więc myślę że gratyfikowanie za pomocą doświadczenia zawodowego jest dobrym pomysłem - dodał.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum