Dworczyk: pismo NFZ jednoznaczne - szczepienie dla osób spoza grupy zero, by nie zmarnować dawek

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 04 stycznia 2021 15:05

Pismo NFZ było jednoznaczne, szczepienie dla osób spoza grupy zero dopuszczono wyłącznie w sytuacji, gdy dawki niewykorzystane dla medyków mogłyby się zmarnować - wskazał w poniedziałek (4 stycznia) szef KPRM, pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk.

Dworczyk: pismo NFZ jednoznaczne - szczepienie dla osób spoza grupy zero, by nie zmarnować dawek
- Mówimy o sytuacjach absolutnie wyjątkowych, nie ma to nic wspólnego z tym, co zdarzyło się na WUM-ie - zauważył Michał Dworczyk. Fot. Twitter/MZ

Fundusz informował 31 grudnia, że do 6 stycznia jest możliwe szczepienie przeciw COVID-19 osób spoza grupy zero, ale tylko w sytuacji dysponowania przez szpital wolnymi dawkami szczepionki, którymi nie uda się zaszczepić personelu szpitali np. z powodu nieobecności w pracy w czasie świąteczno-noworocznym.

- Pismo NFZ jest bardzo jednoznaczne - stwierdził na konferencji w Warszawie Dworczyk, odpowiadając na pytania dziennikarzy. Przesądzono w nim, jak wskazał, że do 6 stycznia 2021 r. "możliwe będzie, oprócz szczepienia pracowników, także szczepienie członków ich rodzin oraz pacjentów szpitali, których stan zdrowia na to pozwoli, wykorzystując dawki, które mogłyby się zmarnować".

- Jest to absolutny wyjątek, który w praktyce wygląda tak, mówię o absolutnej większości szpitali węzłowych, w których takie sytuacje miały miejsce - zaznaczył Dworczyk.

- Jest ktoś jest umówiony na godz. 14.00, a o godz. 12.00 czy 13.00 okazuje się, że ta osoba nie dotrze do szpitala. Jest otwarta fiolka ze szczepionkami, która trzeba wykorzystać. Jest brany pacjent, którego można zakwalifikować do szczepienia, a jeśli nie ma pacjenta, można zadzwonić po osobę z rodziny lekarza czy pielęgniarza czy pielęgniarki, która może w ciągu godziny dotrzeć do tego szpitala, gdzie obywa się szczepienie - wyjaśniał.

Podkreślił, że "w ten sposób szczepionka ratowana jest przed utylizacją".

- Mówimy o sytuacjach absolutnie wyjątkowych, nie ma to nic wspólnego z tym, co zdarzyło się na WUM-ie - zaznaczył.

NFZ wyjaśniał pod koniec grudnia, że decyzja sprawie wykorzystywania szczepionek do 6 stycznia zapadła w odpowiedzi na apel Naczelnej Izby Lekarskiej o jak najefektywniejsze wykorzystanie szczepionek dostarczonych do szpitali w okresie świąteczno-noworocznym, gdy absencja pracowników jest zwiększona. Fundusz przypominał, że szczepionki trafiają do szpitali w partiach zawierających wielodawkowe fiolki, które muszą być użyte w krótkim czasie po ich dostarczeniu.

Szczepienia przeciw COVID-19 w Polsce rozpoczęły się 27 grudnia. W pierwszej kolejności szczepieni są m.in. pracownicy sektora ochrony zdrowia.

O zaszczepieniu informował tymczasem w ostatnich dniach m.in. były premier, a obecnie europoseł SLD Leszek Miller. Zaszczepieni zostali też m.in. aktorzy: Krystyna Janda, Maria Seweryn i Wiktor Zborowski, satyryk Krzysztof Materna, dyrektor programowy TVN Edward Miszczak oraz aktor i piosenkarz Michał Bajor. Pełna lista zaszczepionych ludzi ze świata kultury i polityki nie została upubliczniona.

Warszawski Uniwersytet Medyczny wyjaśniał w ostatnich dniach, że z puli dodatkowych dawek szczepionek zaszczepiono m.in. 18 znanych postaci kultury i sztuki, które zgodziły się zostać ambasadorami powszechnej akcji szczepień.

Szef Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski powiedział tymczasem, że WUM mija się z prawdą, twierdząc, że była jakaś dodatkowa pula dawek szczepionek, niezależna od etapu zerowego obejmującego personel medyczny.

Minister zdrowia Adam Niedzielski zlecił Narodowemu Funduszowi Zdrowia przeprowadzenie kontroli, która ma sprawdzić, czy szczepienie przeciw COVID-19 osób spoza grupy zero odbyło się zgodnie z zasadami.

Swoją komisję powołał też Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum