PAP/Rynek Zdrowia | 09-01-2021 12:06

Dworczyk: na 509 punktów szczepień kilka przypadków nagannych to na szczęście niewiele

Na 509 punktów szczepień kilka przypadków nagannych to na szczęście niewiele - ocenił szef KPRM, pełnomocnik rządu ds. programu szczepień Michał Dworczyk. Według niego, w niektórych przypadkach za dużo decyzji oddano w ręce organizującym szczepienia na poziomie szpitali.

Szef KPRM, pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk Fot. Twitter

W sobotę w radiu w RMF FM Dworczyk pytany był o raport po kontroli NFZ na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym dotyczący szczepień przeciw COVID-19. Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował w piątek w TVN24, że przeanalizuje go w czasie weekendu.

Szef KPRM podkreślił, że nie dostał tego raportu i nie zna jego zawartości. Jak zaznaczył, minister zdrowia przedstawi informację w tej sprawie również członkom rządu.

Dworczyk skomentował też piątkowe przeprosiny rektora WUM prof. Zbigniewa Gacionga za nieprawidłowości w organizacji szczepień. - Zawsze warto powiedzieć "przepraszam", jeżeli doszło do nieprawidłowości. Tutaj mieliśmy do czynienia ze złamaniem solidarności, która powinna być taką sprawą istotną w walce z pandemią - zwrócił uwagę minister.

Według niego wszystko wskazuje na to, że była to "sytuacja absolutnie skandaliczna i niedopuszczalna". Ale o tym, "czy i jakie konsekwencje poniesie podmiot, tudzież osoby odpowiedzialne za organizację szczepień, zadecyduje prezes NFZ i minister zdrowia".

Odnosząc się do różnych nieprawidłowości, w tym szczepień wśród samorządowców, minister stwierdził, że "za bardzo zaufano osobom organizującym szczepienia i oddano zbyt dużo decyzji w ręce czy to dyrektorów szpitali, czy to właśnie osób organizujących szczepienia na poziomie szpitali".

Podkreślił przy tym, że absolutna większość szpitali węzłowych i punktów szczepień działa bez zarzutu. Zaznaczył, że poza WUM było kilka sygnałów o nieprawidłowościach i NFZ wysłał tam kontrole, które obecnie trwają. - Na 509 punktów te kilka przypadków to cały czas na szczęście niewiele - podkreślił.

W ostatnich dniach w mediach ujawnione zostały informacje, że w Centrum Medycznym WUM zostały zaszczepione osoby spoza grupy zero, które nie są obecnie uprawnione do szczepienia przeciw COVID-19 według Narodowego Programu Szczepień. Wśród tych osób byli m.in. były premier, a obecnie europoseł SLD Leszek Miller. Polityk podał też, że zaszczepiona została również jego żona. Szczepionkę otrzymali ponadto m.in. aktorzy: Krystyna Janda, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski, Michał Bajor i Radosław Pazura, satyryk Krzysztof Materna i dyrektor programowy TVN Edward Miszczak.

W piątek portal Money.pl poinformował, że szczepionkę otrzymało także małżeństwo Zbigniewa i Elżbiety Grycanów, właścicieli sieci popularnych lodziarni, a także małżeństwo twórców firmy "Dr Irena Eris" - Irena Eris i Henryk Orfinger. Stacja telewizyjna TVN24 potwierdziła w piątek, że wśród osób zaszczepionych poza kolejnością na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym była prezes i dyrektor zarządzająca Discovery EMEA Katarzyna Kieli.

W piątek rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Zbigniew Gaciong w liście otwartym przeprosił za nieprawidłowości w organizacji szczepień przeciw COVID-19. Wyjaśnił, że działano w dobrej wierze, ale pod presją czasu. Zapewnił, że zrobi wszystko, aby WUM odzyskał należną mu renomę. Poinformował też, że na podstawie wyników kontroli wewnętrznej komisji w spółce zależnej i w samym WUM "podjęto kroki adekwatne do sytuacji".