Dwa lata Adama Niedzielskiego. Politycy oceniają ministra zdrowia

Autorzy: Wojciech Kuta; Piotr Wróbel; Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia26 sierpnia 2022 06:05

Dokładnie dwa lata temu, 26 sierpnia, Adam Niedzielski został ministrem zdrowia. Zastąpił na tym stanowisku Łukasza Szumowskiego, który w cieniu skandalu odszedł z ministerstwa.

Dwa lata Adama Niedzielskiego. Politycy oceniają ministra zdrowia
26 sierpnia 2020 roku Adam Niedzielski został ministrem zdrowia. PAP/Tomasz Gzell

 

Dwa lata ministra Adama Niedzielskiego 

Adam Niedzielski przejął resort zdrowia w trakcie szalejącej pandemii i to właśnie koronawirus będzie rzutował na kolejne miesiące działalności ministerstwa. Zresztą po ten argument minister oraz jego współpracownicy sami sięgają ilekroć są rozliczani z nieprzeprowadzonych reform lub niedokończonych ustaw. 

Poprosiliśmy kilkanaście osób związanych z ochroną zdrowia o ocenę dwóch lat pracy Niedzielskiego. Część odmówiła komentarza, część nie chciała występować pod nazwiskiem. Wszystkie osoby, które autoryzowały swoje wypowiedzi, chciały by cytować je w całości, nie tracąc wielowątkowości ich oceny. Przyjęliśmy ten argument, dlatego prezentujemy opinie z różnych stron i perspektyw, nie skracających ich. W pierwszej części pytamy o opinie polityków związanych z ochroną zdrowia: Andrzeja Sośnierza, Bolesława Piechę, Beatę Małecką-Liberę i Marka Hoka. 

Oczywiście nie jest to reprezentatywna grupa, oczywiście wpływ na opinie naszych rozmówców ma przynależność partyjna, zależało nam jednak na pokazaniu, na jakie aspekty politycy zwracają uwagę i jak różni są w ocenie poszczególnych części działalności Adama Niedzielskiego. 

Andrzej Sośnierz: minister nie ma pomysłu na ochronę zdrowia, ale udało mu się uspokoić system po poprzedniku

– Ministerstwo Zdrowia nie ma jasnego kierunku ani konkretnej wizji czy też strategii polityki zdrowotnej państwa. Prowadzi natomiast chaotyczne, punktowe działania, które nie tworzą żadnego spójnego programu. To jest moje główne zastrzeżenie wobec ministra Adama Niedzielskiego – przyznaje poseł Andrzej Sośnierz z Koła Poselskiego Polskie Sprawy, prezes NFZ w latach 2006-2007. 

– Po drugie, w czasie pandemii pan minister Niedzielski dopuścił do zupełnej desynchronizacji funkcjonowania opieki zdrowotnej, w tym do niekontrolowanego, chaotycznego zamykania placówek medycznych, nie panując nad koordynowaniem pracy poszczególnych ogniw systemu – zwraca uwagę parlamentarzysta z Koła Poselskiego Polskie Sprawy.

– Po trzecie, minister Niedzielski, niestety, kontynuuje dzieło swoich poprzedników, doprowadzając do nieprzytomnej wręcz centralizacji ochrony zdrowia. Dotyczy to, między innymi działań Narodowego Funduszu Zdrowia, całkowicie już podporządkowanych ministerstwu. Oddziały NFZ właściwie w ogóle nie liczą się jako instytucje realizujące określone zadania związane w opieką zdrowotną w poszczególnych regionach.

– Po czwarte bardzo mocno skupia się na kwestiach dotyczących dystrybucji pieniędzy w systemie oraz ekonomicznej stronie jego funkcjonowania. Oczywiście zasady finansowania lecznictwa są jednym z niezwykle ważnych narzędzi polityki zdrowotnej. Kiedy jednak, de facto, w Polsce nie mamy żadnej spójnej polityki zdrowotnej, alokowanie środków finansowych w znacznej mierze sprowadza się do gaszenia kolejnych pożarów i łagodzenia konfliktów. Takie podejście skutkuje pogłębianiem się bałaganu w ochronie zdrowia – twierdzi były szef NFZ. 

– Natomiast po stronie plusów zapisałbym Adamowi Niedzielskiemu uporządkowanie niektórych działań i uspokojenie systemu, który w czasie kierowania resortem zdrowia przez prof. Łukasza Szumowskiego był totalnie rozedrgany i rozregulowany. Minister Niedzielski, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, przynajmniej starał się wdrożyć pewną metodologię zarządzania. Efekty nie są może zbyt spektakularne, ale pod tym względem obecny szef resortu zdrowia wypada lepiej od byłego ministra Szumowskiego – komentuje poseł.

– Niestety, w mojej opinii na tym lista osiągnięć Adama Niedzielskiego, jako ministra zdrowia, się kończy – konkluduje Andrzej Sośnierz.

Bolesław Piecha: ministrowi udało się zapobiec rozpadowi systemu szpitalnictwa, ale na minus pierwsza wersja ustawy o szpitalach

- Sądzę, że objęcie stanowiska ministra zdrowia przez Adama Niedzielskiego było dużym zaskoczeniem; jego nazwisko nie było na pierwszym miejscu giełdy nazwisk. Pan minister zdecydował się nim zostać przejmując Ministerstwo Zdrowia w czasie trwającej pandemii. Musiał podejmować wiele decyzji w niełatwej sytuacji – mówi Bolesław Piecha, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, wiceminister zdrowia w latach 2005 – 2007.

Co jego zdaniem udało się ministrowi? - Nie najgorzej zarządzał epidemią, uniknęliśmy katastrofy w systemie ochrony zdrowia, która dotknęła niektóre inne kraje. Poza tym dość sprawnie wdrożył szczepienia. Szczepionkę przyjęło prawie 60 proc. społeczeństwa, co uważam jednak za sukces przy nie zawsze dostatecznej świadomości społecznej i ostrej retoryce środowisk antyszczepionkowych – uważa poseł Piecha. 

- Niewątpliwie ministrowi udało się też zapobiec rozpadowi systemu szpitalnictwa. Umiejętnie przedłużał okresy kontraktowania. Podpisywał umowy w taki sposób, by szpitale działały i były finansowane w oparciu o ryczałt a nie o raportowane; w innym wypadku moglibyśmy mieć katastrofę - mówi Bolesław Piecha. 

- Na plus zapisałbym bym także przedsięwzięcie, które wiązało się z nadaniem peselu uchodźcom z Ukrainy i zapewnieniem im dostępu do opieki zdrowotnej. Ten ruch nie spowodował, mimo wieszczenia przez różne środowiska, żadnej katastrofy – podsumowuje polityk. 

Co po stronie minusów? – Sądzę, że pewnym minusem okazała się pierwsza prezentowana przez ministra koncepcja restrukturyzacji szpitali mająca na uwadze tylko czynniki finansowe. Pominięcie aspektów dostępności, jakości świadczeń w tym dokumencie było niefortunne. Wiemy, że pan minister się z tego projektu wycofał. Jest nowa propozycja w tej chwili dyskutowana. Aspekt finansowej oceny funkcjonowania szpitali jest na całym świecie istotny, ale nie powinien być decydującym lecz jednym z równoważnych czynników – uważa Piecha. Dodaje, że „kamykiem do ogródka ministra może być też przedłużające dyskusja nad rozwiązaniami projakościowymi w ochronie zdrowia”. - Jednak mierników jakościowych w naszej ochronie zdrowia mamy stosunkowo mało podczas, gdy już takie mierniki istnieją. Powinniśmy je wdrażać, a wciąż pozostają w sferze zapowiedzi – podkreśla były wiceminister zdrowia.

Beata Małecka-Libera: Niedzielski nie lubi pracowników ochrony zdrowia. Na plus regulacja ustawy o farmaceutach

– Do największych minusów zaliczyłabym katastrofalny sposób zarządzania epidemią. Nie chodzi tylko o jeden z najwyższych w Europie wskaźników zgonów – co już samo w sobie jest tragedią – ale także o to, że wciąż nie mamy żadnego planu walki z koronawirusem na zbliżającą się szybkimi krokami jesień – mówi nam Beata Małecka-Libera, Koalicja Obywatelska, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

I dodaje: COVID-19 nie zniknął, choć możemy to poważne zagrożenie określać na różne sposoby. Smutnym faktem jest natomiast to, że szpitale nie są organizacyjnie przygotowane do pracy w sytuacji potencjalnego, dużego wzrostu liczby zakażeń oraz hospitalizacji związanych z infekcjami SARS-CoV-2. Nie wiemy, jakie placówki będą na pierwszej linii, nie znamy szczegółów dotyczących zasad szczepień czwartą dawką, na przykład czy i w jakim czasie po przechorowaniu COVID-19 będzie możliwe takie szczepienie. Społeczeństwo oczekuje takich właśnie – konkretnych i jasnych informacji, ale nie może się ich na razie doczekać.

– Drugim, bardzo poważnym błędem Ministerstwa Zdrowia kierowanego przez ministra Niedzielskiego jest to, że praktycznie żadna z obietnic i spektakularnie zapowiadanych zmian w zakresie rozwiązań systemowych, nie została zrealizowana. Część z nich, owszem, wdrożono, ale w bardzo szczątkowej formie – zaznacza. 

– Kilka przykładów: mimo deklaracji do dziś nie została zmodyfikowana ustawa o tzw. sieci szpitali. Nadal nie ma, od dawna zapowiadanych przez MZ, regulacji, w tym, między innymi: ustawy o jakości w ochronie zdrowia; nowelizacji ustawy refundacyjnej; ustawy o badaniach klinicznych. De facto nie wdrożono Krajowej Sieci Kardiologicznej, bo trudno za taką uznać pilotaż, trwający od kilku miesięcy zaledwie w jednym województwie – stwierdza.

– Trzeci ogromny problem i wyzwanie, któremu pan minister Niedzielski nie jest w stanie sprostać, to profilaktyka. Została w ostatnim czasie totalnie zaniedbana. Analizując różne programy – począwszy od sławetnego 40 Plus, poprzez Narodowy Program Zdrowia, czy szumnie zapowiadane refundowane szczepienia przeciw HPV – wówczas zobaczymy, że zostały jedynie hasła i sam przekaz do społeczeństwa, że „coś robimy” – zauważa Beata Małecka-Libera.

– W rzeczywistości ten przekaz pozostaje bez pokrycia. Wystarczy przypomnieć zupełną klapę frekwencyjną programu 40 Plus. A już zupełnym dramatem jest realizacja Funduszu Medycznego, z którego na profilaktykę, mimo że Fundusz ma też takie zadania, do dziś wydano ani złotówki – przypomina.

Zdaniem Małeckiej-Libery, po stronie plusów w ostatnich dwóch latach można zapisać Ministerstwu Zdrowia doprowadzenie do przyjęcia ustawy o zawodzie farmaceuty. – Nie jest to wprawdzie najważniejsza regulacja dla systemu ochrony zdrowia, ale – z oczywistych względów – ma istotne znaczenie dla tej grupy zawodowej. Dobrze się stało, że poszerzono zakres kompetencji farmaceutów – zaznacza.

– Co jeszcze udało się panu ministrowi Niedzielskiemu? Na pewno skłócenie środowiska ochrony zdrowia, do czego przyczynił się, między innymi kompromitujący sposób wdrażania i realizacji ustawy dotyczącej ustalania minimalnych wynagrodzeń w podmiotach leczniczych – mówi z sarkazmem senator Małecka-Libera.

– Przyznaję, że z przyjściem Adama Niedzielskiego do Ministerstwa Zdrowia wiązałam pewne nadzieje, znając jego doświadczenie z czasów kierowania NFZ-em. Jednak teraz, po dwóch latach wiemy już, że Adam Niedzielski nie lubi pracowników ochrony zdrowia. Nie jest ministrem zdrowia. Jest zwykłym politykiem realizującym wytyczne obozu rządzącego, a nie dbającym o zdrowie społeczeństwa  – podsumowuje przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

Marek Hok: w czasie walki z pandemią pan minister wolał słuchać ekonomistów i polityków

Poseł Marek Hok (Koalicja Obywatelska), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii: Myślę, że największą porażką pana ministra okazał się sposób zarządzania ochroną zdrowia podczas pandemii. Można wręcz mówić o klęsce w walce z koronawirusem, której jednym z fatalnych skutków jest ogromny dług zdrowotny, z którym, niestety, będziemy się borykali jeszcze przez wiele lat. Kolejną wielką porażką w czasie pandemii stało się fiasko Narodowego Programu Szczepień przeciwko COVID-19. Pod względem wyszczepienia, Polska - ze wskaźnikiem ok. 59 proc. - znalazła się na końcu europejskiej tabeli.

Jego zdaniem „to przykre, że w czasie walki z pandemią pan minister wolał słuchać ekonomistów i polityków, natomiast w podejmowanych decyzjach często brakowało głosu autorytetów medycznych”. - W końcu doszło do swoistego zdelegalizowania Rady Medycznej przy premierze. Nawiasem mówiąc, od 20 lat nie było w naszym kraju sytuacji, by resortem zdrowia kierowali przede wszystkim finansiści – dodaje. 

- Drugim wielkim niepowodzeniem jest dotychczasowa bezużyteczność Funduszu Medycznego, z którym pacjenci i ich bliscy wiązali tak duże nadzieje. Od ubiegłego roku, kwota zupełnie niewykorzystanych środków z budżetu państwa - pomniejszających dotację dla NFZ, a przeznaczanych na Fundusz Medyczny - sięga już ok. 7,5 mld zł.  Ponadto wciąż nie wiadomo, kiedy dojdzie do zapowiadanej nowelizacji ustawy dotyczącej tego Funduszu - mówi Hok. 

- Trzecim poważnym minusem czy też zaniechaniem jest ciągnący się już czwarty rok pilotaż Krajowej Sieci Onkologicznej. Wciąż nie możemy się doczekać sprawozdania i wniosków z tego pilotażu oraz wdrożenia KSO w całym kraju. Poza tym, wbrew zapowiedziom pana ministra, nakłady na onkologię nie są rewelacyjne, a polscy pacjenci nadal mają bardzo ograniczony dostęp do nowoczesnych technologii w zakresie leczenia nowotworów. Mówię to z przykrością, także jako przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii - dodaje polityk KO.

Jakie wskazuje sukcesy Niedzielskiego? - Nieco przewrotnie i w cudzysłowie powiem, że do jego największych osiągnięć w ostatnich miesiącach zaliczyłbym porzucenie prac nad projektem ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa. Wejście w życie tej regulacji, w tym powstanie Agencji Rozwoju Szpitali oznaczałoby centralizację lecznictwa szpitalnego w naszym kraju. Idąc tym tropem, za „sukces” ministra Niedzielskiego można też uznać wstrzymanie prac nad ustawą o jakości w opiece zdrowotnej. Sposób, w jaki zamierzano tą ustawą wprowadzać w naszym kraju system no-fault - zamiast zachęcać lekarzy do większej otwartości i pracy w systemie ochrony zdrowia - raczej do tego zniechęcał, zwłaszcza w oddziałach zabiegowych - podkreśla Hok. 

- Wydawało się, że prawdziwym sukcesem pana ministra będzie wejście w życie ustawy o minimalnych wynagrodzeniach poszczególnych grup zawodowych w ochronie zdrowia. Niestety, sposób realizacji zapisów tej ustawy okazał się koszmarny, a szpitale nie otrzymują niezbędnych środków na pokrycie ustawowo gwarantowanych podwyżek dla pracowników - dodaje polityk. 

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum