Dramatyczna sytuacja w szpitalu dziecięcym w Krakowie. Lekarze na konferencji: Walkę zaczęliśmy w 2018 roku

Autor: Joanna Kobylańska- Butrym • Źródło: Rynek Zdrowia04 października 2021 12:37

Już 26 lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu złożyło wypowiedzenia. Inni specjaliści także zastanawiają się nad takim rozwiązaniem. O sytuacji w szpitalu i regionie małopolskim opowiedzieli lekarze podczas poniedziałkowej konferencji.

Dramatyczna sytuacja w szpitalu dziecięcym w Krakowie. Lekarze na konferencji: Walkę zaczęliśmy w 2018 roku
Dramatyczna sytuacja w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu Foto: PAP/ Jacek Bednarczyk
  • - Średnia wieku pediatry to 55 lat i dziura pokoleniowa rośnie - powiedział doktor Łukasz Klasa
  • 26 lekarzy z różnych oddziałów Uniwersyteckiego Szpitala w Krakowie Prokocimiu złożyło wypowiedzenia
  • Na początku przyszłego roku wstrzymane zostaną prace oddziałów pediatrii, nefrologii, pulmonologii z alergologią, reumatologii i Oddziału Leczenia Żywieniowego
  • Powodem podjęcia takich kroków było niezadowolenie z wynagrodzenia. – Robimy to w poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo pacjentów – dodają lekarze

Konferencja małopolskich lekarzy

W poniedziałek 4 października, została zorganizowana konferencja zorganizowana przez OZZL z udziałem lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego z Prokocimia.

Głos zabrał lekarz  Łukasz Klata, który odniósł się do całej sytuacji w placówce.

- Wypowiedzenia są efektem walki podjętej przez nas w 2018 roku. Od 2018 roku nic się nie zmieniło. Średnia wieku pediatry to 55 lat i dziura pokoleniowa rośnie. Młodzi lekarze po rezydencji odchodzą ze szpitala i przechodzą m.in. do sektorów prywatnych. To obciążająca praca wymagająca poświęceń - powiedział.

- Dyrektor apelował o zmianę wyceny świadczeń, które dotąd są niedoszacowane i ten problem nadal jest nierozwiązany. Wielokrotne spotkania nie przyniosły rezultatu. Na pewno nasilą się problemy z obsadzaniem dyżurów. Złożone wypowiedzenia dają widmo zamknięcia najważniejszych oddziałów - dodał.

Z kolei o sytuacji w regionie małopolskim wypowiedział się także dr Piotr Jaszczyński, ginekolog-onkolog, który dobitnie podsumował całą sytuację.

- Coraz mniej jest personelu, który chce podjąć pracę na dyżurze. Lekarz jest obciążony pracą nawet do 300 godzin w miesiącu. Wiele oddziałów jest zamykanych z powodu braku personelu - podkreślił lekarz.

Czytaj: Krakowski szpital w listopadzie stanie? 25 lekarzy rzuciło papierami

Upadek publicznej ochrony zdrowia?

Także przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel odniósł się do całego dramatycznej sytuacji w polskich szpitalach, gdzie brakuje kadr medycznych.

- To nie kryzys, a rezultat zaniechań działań poszczególnych rządów. To efekt lekceważenia sygnałów, które dawaliśmy jako OZZL czy jako samorząd. Lekarz otrzymuje najniższe wynagrodzenie za najbardziej specjalistyczne świadczenia. Jesteśmy świadkami upadku publicznej ochrony zdrowia - zaalarmował.

Ekspert wspomniał także, że obecny stan w ochronie zdrowia świadczy o upadku publicznej służby zdrowia.

Czytaj: Porozumienie między ratownikami a MZ w praktyce. Masowe zwolnienia lekarskie

Krakowski szpital bez lekarzy specjalistów

Jak czytamy w oficjalnym stanowisku Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu aż 26 lekarzy złożyło wypowiedzenia. Oznacza to, że już na początku przyszłego roku przestaną funkcjonować oddziały:

  • Pediatrii,
  • Nefrologii,
  • Pulmonologii z alergologią,
  • Reumatologii,
  • Leczenia Żywieniowego.

- To wynik naszej walki o lepsze warunki pracy, którą toczymy od 2018 roku. Ostrzegaliśmy wówczas byłego już ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, że jeśli dramatyczna sytuacja dziecięcych szpitali klinicznych nie poprawi się, lekarze będą masowo odchodzić od  placówek ochrony zdrowia. […] Od tego czasu nic się nie zmieniło i w październiku bieżącego roku pierwszy raz w historii dyrektor naszego szpitala podpisał grafik z niezapełnionymi dniami dyżurowymi – podkreślają członkowie Oddziału Terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu.

Z informacji wynika, że dyżurów nie zamierzają brać lekarze rezydenci, a w piątek (1 października) wypowiedzenie złożył także dyrektor placówki prof. Krzysztof Fyderek.

Lekarze mają dosyć niskich płac

Jak przypominają lekarze z Prokocimia, po wprowadzeniu nowelizacji o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego, lekarze specjaliści zatrudnieni na umowę o pracę zarabiają miesięcznie 6769 zł brutto, czyli 38 zł brutto za godzinę. Lekarz z 10-letnim stażem zaś może liczyć zaledwie na 45 zł brutto. Z kolei lekarz rezydent może liczyć na 34 zł brutto za godzinę, czyli mniej niż lekarz specjalista.

- Już trzy lata temu, przedstawiając ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu katastrofalną sytuację dziecięcych szpitali klinicznych, ostrzegaliśmy, że lekarze specjaliści będą odchodzić ze szpitali, a na ich miejsce zabraknie chętnych. Dla poprzedniego pokolenia praca w szpitalu klinicznym była nobilitacją i prestiżem. Dziś nikt o niej nie myśli, a młodzi lekarze już na etapie rezydentury szukają sobie miejsc pracy poza szpitalem – czytamy w komunikacie.

1 października związki zawodowe szpitala podały do wiadomości, że wypowiedzenia nie są oznaką sprzeciwu wobec szpitala, ale wobec systemu opieki zdrowotnej, który jest ich zdaniem wadliwy. W szpitali ma być za mało łóżek dla wielu potrzebujących pomocy dzieci, medycy mają być obciążeni pracą i mają pracować za niskie wynagrodzenie.

Czytaj: Medycy: zaostrzamy protest. W czwartek rozmowy ostatniej szansy z Ministerstwem Zdrowia

Wniosek opozycji o zwiększenie wydatków na zdrowie odrzucono. Dotyczył 10 mld zł

"Zawodówki" dla lekarzy. Dyskusja na podkomisji sejmowej. "Bardzo proszę o refleksję"

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze