Dr Sutkowski: za 2-3 tygodnie będzie armagedon. "Kroczymy doliną śmierci"

Autor: oprac. MP • Źródło: WP/Rynek Zdrowia13 stycznia 2022 10:10

- Kroczymy doliną śmierci prowadzeni przez przewodników, którzy przewodnikami być nie powinni - mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, przestrzegając, że przy medycynie niedoboru i z polityką, która nad nią zwycięża nie pokonamy koronawirusa.

Dr Sutkowski:  za 2-3 tygodnie będzie armagedon. "Kroczymy doliną śmierci"
Zdaniem ekspertów piątą falę zdominuje Omikron Fot. Shutterstock
  • - Za 2-3 tygodnie, kiedy przyjdzie Omikron, będzie armagedon - przyznał w rozmowie w Newsroom WP dr Michał Sutkowski
  • Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych przyznał, że z taką agresją pacjentów, jak obecnie nie spotkał się jeszcze w swej wieloletniej praktyce
  • Zdaniem eksperta nie jesteśmy gotowi na piątą falę koronawirusa spowodowaną Omikronem, a przeciążenie systemu ochrony zdrowia będzie gigantyczne

"Jeżeli przyjdzie Omikron, będzie armagedon"

Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych pytany był o obecną sytuację panującą w przychodniach. 

- Wygląda to źle, a będzie zdecydowanie gorzej - przyznał w programie Newsroom WP.

- Jest sezon infekcyjny, mamy koronawirusa, zaczyna się również grypa. Mamy dużo chorób przeziębieniowych, mamy dużo pacjentów z przewlekłymi chorobami i próbujemy to wszystko pogodzić. Ale jeżeli przyjdzie - a przyjdzie - Omikron, będziemy mieli zachorowania za 2-3 tygodnie, to będzie prawdziwy armagedon - dodał dr Maciej Sutkowski.

I dodał: Przeciążenie tego systemu będzie gigantyczne, niespotykane zupełnie.

"Agresja pacjentów w stronę lekarzy jest ogromna"

Lekarz zwrócił uwagę na brak odpowiedzialności w społeczeństwie, które z różnych powodów nie chce się testować na koronawirusa, choć niejednokrotnie objawy wskazują na zakażenie.

- Część pacjentów w ogóle się nie zgłasza i to budzi największy niepokój, bo to są pacjenci, którzy czasem się izolują w domu, ale czasem chodzą do pracy. Część pacjentów, pomimo że kontaktuje się z nami, to nie chce wykonać testu, co jest bardzo złą sytuacją - przyznał lekarz.

- 2 dni temu miałem pacjentkę, która nakrzyczała na mnie, że chce jej zlecić test, pomimo ewidentnych objawów, które wskazywały na infekcję koronawirusem. Wczoraj pacjent poinformował nas, że co prawda jest chory, ale właśnie z ekipą remontową jedzie na jakąś budowę. Takie sytuacje są nagminne. Jest ogromna agresja w stronę lekarzy rodzinnych - tłumaczył.

- Ta agresja jest czasem widoczna od pierwszych słów, od pierwszego spotkania, od pierwszej wizyty, od pierwszego spojrzenia. Jestem praktykiem od wielu lat i nie spotkałem się - wielu moich kolegów również - z takim zjawiskiem. To jest coś niebywałego - dodał.

Omikron w Polsce. "Absolutnie nie jesteśmy gotowi do walki"

Zdaniem dr. Sutkowskiego jako państwo nie jesteśmy przygotowani na spodziewaną piątą falę koronawirusa spowodowaną Omikronem.

- Czuję ogromne rozczarowanie poziomem polskiej debaty, tym że jesteśmy jak ćmy lecące do ognia, gdzie zaraz spłoniemy. Kroczymy doliną śmierci prowadzeni często wielokroć przez przewodników, którzy przewodnikami być nie powinni. Mogę tylko apelować słuchajcie państwo ekspertów - powiedział.

- Niestety nie idziemy na całość w walce z pandemią, co zostało zapowiadane. Kroczymy złą drogą. Jedynie eksperci mogą tutaj podpowiedzieć, jak należy się zachowywać. A eksperci absolutnie są zgodni, że szczepienia, paszporty covidowe, obowiązkowość szczepień docelowo, kontrola zaleceń DDM, to jest ta droga. A tymczasem nic, lecimy do ognia jak te ćmy - podkreślił.

- Może ten czarny scenariusz Omikronowy się nie spełni, nikt nie jest tego pewien, ale przygotowani do walki z nim absolutnie nie jesteśmy - dodał.

"Przy medycynie niedoboru, gdzie zwycięża polityka, nie wygramy z koronawirusem"

Doktor Sutkowski zwrócił też uwagę na codzienne statystyki zgonów, w których Polska jest w niechlubnej czołówce.

- Jest u nas nadumieralność, jeśli chodzi o COVID-19 i choroby niecovidowe, co widać w statystyce za ubiegły rok, w którym zmarło 515 tys. Polaków. To jest wynik porównywalny z rokiem 1945, a więc z końcem II wojny światowej. To są dane, które powinny przerażać - powiedział.

- Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że się nie szczepimy, dlatego że system ochrony zdrowia jest w permanentnym kryzysie, nie ma strategii zarządzania - takiej jaką byśmy chcieli - dotyczącej pandemii, brakuje kadry, brakuje nam ludzi do pracy, brakuje lekarzy, pielęgniarek, ratowników, brakuje zarządzania, brakuje w końcu finansów, aby wzmocnić ten system - tłumaczył.

- Przy takiej medycynie niedoboru, gdzie do tego zwycięża polityka nad medycyną, nie będziemy w stanie nigdy - podkreślam nigdy - walczyć nie tylko z koronawirusem, ale z wszelkimi jego następstwami i skutkami - dodał.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum