Dr Grzesiowski: nie nabędziemy odporności populacyjnej przeciwko COVID-19

Autor: oprac. PW • Źródło: PAP, Rynek Zdrowia01 października 2022 11:37

Po około pół roku do ośmiu miesięcy osoby zaszczepione ponownie stają się wrażliwe na zachorowanie na COVID-19, a jednocześnie pojawia się nowy wariant koronawirusa. - Nie stosujemy maseczek, nie dezynfekujemy rąk i tylko niektóre osoby się szczepią, a to każe wątpić czy nabędziemy odporność populacyjną przeciw COVID-19 - uważa dr Paweł Grzesiowski.

Dr Grzesiowski: nie nabędziemy odporności populacyjnej przeciwko COVID-19
COVID-19. Uzykanie populacyjnej odporności na koronawirusa będzie trudne z wielu powodów. Fot. Shutterstock

Koronawirus wciąż krąży po świecie a my obojętniejemy na zagrożenie

Dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych uważa, że za wcześnie jest jeszcze, by mówić o ustąpieniu pandemii COVID-19. Przyznał, że coraz trudniej jest się zorientować i udzielić ścisłej odpowiedzi na pytanie - w jakim jesteśmy punkcie pandemii?

Mówił o tym podczas XXI Ogólnopolskiej Konferencji "Polka w Europie", zorganizowanej pod hasłem "Nauki medyczne w poszukiwaniu skutecznych terapii. Zdrowie po pandemii COVID-19".

- Z jednej strony pandemia trwa, wirus krąży, ale na podstawie szczątkowych danych pochodzących z testów oraz badań ścieków, nie można określić rzeczywistej zachorowalności, hospitalizacji i śmiertelności - powiedział dr Paweł Grzesiowski.

Z drugiej strony mamy reakcję wyparcia i wypalenia ludzkości, jesteśmy coraz bardziej obojętni wobec trwającego zagrożenia. Nie stosujemy maseczek, nie dezynfekujemy rąk i tylko niektóre osoby się szczepią - mówił specjalista.

Zwrócił uwagę, że mówi się już o okresie popandemicznym, ale kiedy można odwołać pandemię, jakie są tego kryteria? Jego zdaniem aby to zrobić, zakażenia muszą być na poziomie endemicznym, czyli takim który charakteryzuje się jedynie większą sezonową aktywnością danego patogenu, takiego jak wirus grypy sezonowej.

Co zatem czeka nas w najbliższych miesiącach? Jak przygotować się do okresu jesienno-zimowego?

Nie nabędziemy odporności populacyjnej. Wirus przed nią ucieka

Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego analiza danych statystycznych i epidemiologicznych pokazuje, że wirus nadal krąży na wszystkich kontynentach, co spełnia kryterium występowania pandemii. - Wirus wciąż krąży po świecie, niektóre osoby wielokrotnie chorowały, po raz drugi i trzeci, a nawet po raz piąty i szósty - przyznał ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych.

Powołał się na dane, z których wynika, że okres ochronny po kolejnej dawce szczepionki trwa około pół roku, szczególnie po zaszczepieniu preparatami RNA i DNA. Jedynie po podaniu tzw. szczepionki białkowej (Novavax) może on sięgać ośmiu miesięcy (preparat ten zawiera gotowy antygen w postaci białka S tzw. kolca wirusa SARS-CoV-2).

Skutek tego jest taki, że po pewnym czasie osoby zaszczepione ponownie stają się wrażliwe na zachorowanie, a jednocześnie pojawia się nowy wariant wirusa, wywołujący bardziej nasilone objawy i częściowo uciekający przed naszą odpornością - przyznał specjalista.

Dzieje się tak dlatego, gdyż kolejny wariant SARS-CoV-2 jest nowy dla naszych przeciwciał i komórek odpornościowych, jesteśmy wtedy bardziej podatni na zachorowanie. Podobnie jest w przypadku grypy sezonowej czy przeziębienia - infekcje te nie mają jednego wariantu dominującego - zaznaczył.

Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego nie nabędziemy zatem odporności masowej, populacyjnej, a jeśli jest ona to jedynie przez krótki okres, kilku zaledwie miesięcy.

Koronawirus nadal zabija, ale dzięki szczepieniom spadła śmiertelność

- Nowy wariant potrzebuje tych kilku miesięcy na rozprzestrzenienie się, kiedy właśnie spada nasza odporność. Tak powstaje kolejna fala zakażeń. Mieliśmy już wariant koronawirusa z Wuhan, potem o symbolu D614G, następnie pojawiła się Alfa, Delta i ostatnio Omikron - dodał.

Zaznaczył, że nie oznacza to, że szczepienia są nieskuteczne i okazały się porażką w walce z pandemią. Do początku 2022 r. śmiertelność z powodu COVID-19 była wysoka. Sięgała 1-2 proc., teraz jest znacznie mniejsza, nie przekracza jednego przypadku na 1 000, a może nawet - jednego na 10 000. A zaczęliśmy się szczepić dopiero od wariantu Alfa.

- Nie można tej fazy pandemii określić jako endemię, bo kolejne warianty mają zasięg globalny i pandemiczny. Powodują dużą liczbę zachorowań. Jednak odnotowujemy najmniejszą liczbę zgonów od początku pandemii - podkreślił ekspert.

Koronawirus wciąż jednak zabija, dzięki szczepieniom przebieg choroby u większej liczby chorych jest jedynie łagodniejszy. SARS-CoV-2 zabija głównie osoby starsze, z chorobami współistniejącymi.

Czy możemy zatem przyjąć, że jedynym kryterium odwołania pandemii jest niższy wskaźnik umieralności? - Wydaje się, że nie, biorąc pod uwagę częstotliwość powikłań pocovidowych oraz występowania long Covid (tzw. długiego covidu) - uważa dr Paweł Grzesiowski.

Trzeba pamiętać, że pandemia spowodowała ogromną nadumieralność wśród osób starszych. A wiek jest głównym czynnikiem ryzyka zgonu z powodu COVID-19.

Maseczki najlepiej zapobiegają zakażeniu

- Starzenie się związane jest z przewlekłym zapalaniem w organizmie, z wieloma chorobami, takimi jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze czy Przewlekła Obturacyjna Choroba Płuc. Choroby cywilizacyjne są często chorobami zapalnymi. Daje to wirusowi jeszcze większą szansę niszczenia zaatakowanego organizmu. Bo niemal każdy narząd może zostać uszkodzony - ostrzega specjalista.

Jego zdaniem kluczowe wydają się odległe powikłania, a zatem kiedy będzie spadać zachorowalność na odlegle powikłania pocovidowe i zespół long Covid. Specjalista obawia się jednak, że trudno będzie uzyskać dane z bieżących statystyk, gdyż nie testujemy chorych i nie będziemy w stanie rozpoznać powikłań.

- Tracimy możliwość oceny zachorowalności na powikłania pocovidowe - uważa. Tymczasem koronawirus ma punkt uchwytu w naczyniach krwionośnych i wielu innych tkankach, co może powodować rozmaite powikłania ujawniające się w odległym czasie.

Przed odległymi powikłaniami chronią szczepionki.

Z danych przedstawionych przez specjalistę wynika, że osoby, które otrzymały dwie dawki szczepionki rzadziej niż te niezaszczepione cierpią na long Covid. Rzadziej zgłaszały takie dolegliwości jak zmęczenie, ból głowy, osłabienie kończyn i uporczywe bóle mięśni (odpowiednio o 62 proc., 50 proc., 62 proc. i 66 proc.).

Nic jednak tak dobrze nie zapobiega zakażeniu jak maseczki, szczególnie maski FFP2, bardziej skuteczne niż tzw. maski chirurgiczne. Niemal całkowicie przestaliśmy jednak używać maseczek, nie dezynfekujemy też rąk i coraz rzadziej się szczepimy. - Wygląda na to, że ludzkość pogodziła się już z tym, że część ludzi umrze na COVID-19 - stwierdził dr Paweł Grzesiowski.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum