Diabetolog: słodkie napoje musiałyby podrożeć o 10 zł, aby zniechęcić konsumentów

Autor: Gazeta Wyborcza, JW/Rynek Zdrowia • • 29 stycznia 2020 12:09

Jeśli tylko dołożymy niewielki podatek do produktów zawierających cukier, to da to niewiele. 70 gr podwyżki nic nie zmieni, ale gdyby litr słodkiego sztucznego napoju podrożał o 10 zł, ludzie na pewno przestaliby go kupować - twierdzi prof. Leszek Czupryniak, diabetolog.

Prof. Lesze

Zaznacza, że w prasie naukowej są analizy na ten temat. Mówią one, że w przypadku niskiego podatku "na początku sprzedaż trochę spada, ale po roku, dwóch jest powrót do punktu wyjścia" - konsumenci przyzwyczajają się do nowej ceny i zaczynają kupować tyle co wcześniej.

Prof. Czupryniak podkreśla, że "cukrowy" podatek to ruch w słusznym kierunku, ale nie może być jedyny. "To musi być element szerszych działań na rzecz kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych obywateli" - czytamy w rozmowie specjalisty z Gazetą Wyborczą.

Zaznacza, że produkty niekorzystne dla zdrowia - a im więcej cukru, tym gorzej - powinny być drogie, ale jednocześnie produkty zdrowe powinny być znacznie tańsze. Tymczasem - jak mówi - dziś jest na odwrót.

Zdecydowanym zwolennikiem podatku od dosładzanych produktów jest prezes NFZ, Adam Niedzielski. - Spożycie cukru drastycznie rośnie. GUS opublikował ostatnio badania „100 lat polskiej statystyki”. Z zestawień wynika, że w latach 50. konsumowaliśmy „na głowę” ok. 25 kg cukru rocznie. Dane za 2017 rok mówią już o 44 kg. W roku 2018 było to 51 kg - mówił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia pod koniec listopada ub.r.

Zauważał, że jeżeli popatrzymy na strukturę spożycia cukru z 2017 roku - bo z tego roku są dokładne dane - to jedynie 11 kg z 44 jest spożywanych w sposób świadomy w tym sensie, że jest wynikiem celowego słodzenia herbaty czy kawy białym cukrem. Pytany, dlaczego rozmawia się o opodatkowaniu głównie dosładzanych napojów, stwierdził, ze "od czegoś trzeba zacząć". - Napoje gazowane charakteryzują się jedną z najwyższych zawartości cukru w stosunku do swojej objętości, generując tym samym wysokie ryzyko jego nadmiernego spożycia, a finalnie - otyłości - konstatował.

Miesiąc przed rozmową z szefem NFZ Rynek Zdrowia o ocenę "podatku od grzechu" zapytał wybranych ekspertów. O wysokości podatku nikt nie mówił, ale pojawiały się inne wątpliwości.

- Klienci mogą rzadziej kupować słodkie napoje obciążone podatkiem, ale w zamian częściej sięgać po inne słodkie produkty. Mogą pojawić się też próby obchodzenia daniny. W USA, gdzie podatek był wprowadzany lokalnie, klienci jeździli do sąsiednich miast po tańsze produkty - zauważał Paweł Śliwowski, analityk w Zespole Ekonomii Behawioralnej Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

„Mieszane uczucia” miała też dr Danuta Gajewska, prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki. - Nie można wykluczyć scenariusza, w którym przy większych wydatkach na słodkie produkty zmniejszą się np. wydatki na warzywa i owoce. Mam też wątpliwości, w jaki sposób mogłyby być wydane pozyskane z podatku fundusze - oceniała.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum