Czy zapowiadana na jesień druga fala epidemii zmiecie szpitale jednoimienne?

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 15 lipca 2020 06:00

Jednoimienne szpitale zakaźnie nie zostaną zlikwidowane. Będą funkcjonowały nadal, choć nie w takim zakresie jak obecnie. Jesienią spodziewana jest bowiem druga fala epidemii koronawirusa, na którą trzeba się przygotować - to najważniejsza konkluzja z sejmowej komisji zdrowia, która obradowała we wtorek wieczorem (14 lipca).

Jesienią spodziewana jest druga fala epidemii koronawirusa; FOT. Shutterstock

Komisja zdrowia zapoznała się informacją ministra zdrowia ''w sprawie aktualnego stanu szpitali jednoimiennych zakaźnych oraz stanu ich przygotowania na ewentualną drugą falę zakażeń SARS-CoV-2''. Informację przedstawił wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

W imieniu grupy posłów uzasadnienie wniosku o zwołanie posiedzenia komisji zaprezentowała posłanka Marcelina Zawisza z Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy. Wskazała na problemy, jakie towarzyszą funkcjonowaniu szpitali jednoimiennych. Wśród nich wymieniła zjawisko rezygnowania przez lekarzy i pielęgniarki z pracy w tych szpitalach.

Personel ucieka ze szpitali jednoimiennych
- Odejścia personelu są wynikiem m.in. lęku przed zakażeniem, chaosu organizacyjnego i wymuszania świadczenia pracy przez przełożonych - mówiła. - Na przykład ze szpitala w Tychach odeszło 40-50 proc. lekarzy. Powodem był również zakaz łączenie pracy w tego typu placówkach z zatrudnieniem w innych miejscach.

Jak stwierdziła, ''szczególnie bolesny jest problem wysokiej klasy specjalistów, którzy rezygnują z pracy w szpitalach jednoimiennych, bo ich umiejętności nie są teraz odpowiednio wykorzystywane''. Przez to dobrze funkcjonujące przed epidemią oddziały, mają obecnie kłopoty z zapewnieniem obsady kadrowej. W jej ocenie z odchodzeniem specjalistów związany jest problem lekarzy rezydentów, których teraz nie ma kto uczyć zawodu.

Posłanka pytała również o powody zmniejszenia od maja puli środków finansowych przeznaczonych dla szpitali jednoimiennych, ''choć ryczałt miał być w pełnej wysokości''. Jak długo będą funkcjonowały szpitale jednoimienne, skoro teraz notujemy 200-300 zakażeń dziennie? - dopytywała Marcelina Zawisza. Pytała również o to, czy wszystkie szpitale będą przyjmowały pacjentów covidowych, czy tylko - jak dotychczas - wybrane, jednoimienne?

- Od początku epidemii dążyliśmy do zwiększenia potencjału szpitali. Wojewodowie wytypowali jednoimienne szpitale zakaźne po konsultacji z konsultantami wojewódzkimi i zgodnie z zaleceniami WHO. Na początku było to 19 szpitali, potem jeszcze 3 - poinformował wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Wyliczenia MZ
Jak powiedział, ogólna liczba łóżek dla pacjentów z Covid-19 do końca maja wynosiła 7836, w tym 683 łóżka intensywnej terapii. - Szpitale otrzymały dodatkowe środki finansowe. Poza zwiększonym ryczałtem szpitale jednoimienne otrzymywały środki za gotowość do leczenia, za leczenie pacjentów z Covid-19 oraz opłatę kompensacyjną za utracone przychody - wyjaśnił.

Według danych NFZ wzrost finansowania w kwietniu w porównaniu do średniej ze stycznia i lutego br. to wzrost blisko o 74 proc. - podał wiceminister Kraska i zapewnił, że NFZ na bieżąco monitoruje sytuację szpitali jednoimiennych.

- Za marzec i kwiecień łączny zysk szpitali zakaźnych jednoimiennych to ok. 168 mln zł. Sprawozdania finansowe pokazały, że koszty działalności operacyjnej szpitali jednoimiennych spadły do około 98 proc. w stosunku do poziomu sprzed pandemii. Podczas przygotowania szpitali jednoimiennych do nowych zadań, dostawały one środki na sprzęt i wyposażenie. Sprzęt pochodził z rezerw strategicznych. Udostępniono m.in. 227 respiratorów i 95 kardiomonitorów - wyliczał Kraska.

Przypomniał, że z polecenia ministra zdrowia wydawano również środki ochrony indywidualnej.

- Podjęcie tych działań doprowadziło do ograniczenia transmisji koronawirusa i nieporównywalnie mniejszych skutków społecznych i zdrowotnych w porównaniu do innych krajów. Okazało się, że systemem szpitali jednoimiennych sprawdził się, jest skuteczny - ocenił i poinformował, że obecnie działa 20 szpitali jednoimiennych, w których zabezpieczonych jest 3867 łóżek. Łącznie w 89 podmiotach dla pacjentów z Covid-19 znajdują się 6492 łóżka. Średni czas przebywania pacjenta w szpitalu jednoimiennym wahał się od 5 do 23 dni - przedstawiał statystyki.

Powiedział również, że wojewodowie wydawali decyzje o skierowaniu pracowników do pracy w szpitalach jednoimiennych i DPS-ach. Do 3 lipca liczba decyzji w tych sprawach wynosiła 877. Najwięcej w województwie łódzkim - 262, mazowieckim - 217, śląskim - 118. Było też 238 odwołań od decyzji wojewodów.

Co czeka szpitale jednoimienne?
Decyzja o przekształceniu szpitali w jednoimienne wiązała się z koniecznością zapewnienia opieki chorym o najcięższym przebiegu infekcji, z towarzyszącymi innym schorzeniami.

- Za cel postawiliśmy sobie ograniczenie transmisji wirusa. Wyodrębniono te placówki w taki sposób, żeby nie utrudnić pacjentom dostępu do innych świadczeń szpitalnych - zaznaczał Waldemar Kraska.

Wiceminister podkreślił, że prezes NFZ powołał zespół roboczy do spraw opracowania planu przywracania pełnej dostępności do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. W gronie ekspertów znajdują się dyrektorzy szpitali jednoimiennych, przedstawiciele sanepidu i PZH.

- W tej chwili przygotowujemy rozporządzenie, które zniesie nakaz pracy świadczonej wyłącznie w szpitalu jednoimiennym. Chcemy, by to kierownik podmiotu leczniczego mógł zwolnić pracownika z tego obowiązku, żeby mógł on świadczyć pracę także w innym podmiocie leczniczym. W ciągu kilkunastu dni takie rozporządzenie się ukaże - zapewnił.

Posłów nie zadowoliła odczytana z kartki odpowiedź wiceministra. Najwięcej pytań dotyczyło przyszłości szpitali jednoimiennych - tego, czy będą nadal funkcjonowały w obecnej formule, czy też ich działalność zostanie zmodyfikowana. Posłowie zastrzegali, że nie krytykują samej koncepcji jednoimiennych szpitali zakaźnych, ale interesuje ich przyszłość tych podmiotów w kontekście zapowiadanej drugiej fali koronawirusa.

- W drugiej fali koronawirusa szpitale jednoimienne pozostaną. Musimy zachować pewną ilość łóżek na druga falę. Zmodyfikujemy pewne obszary ich działalności. Chcemy na przykład skonsolidować odziały kardiologiczne w ten sposób, żeby zabezpieczyć potrzeby chorych z 2-3 województw w danym szpitalu jednoimiennym. Decyzja o ich powołaniu była słuszna - przekonywał Kraska.

Odniósł się także do problemu odpływu kadr medycznych z tych szpitali.

- Dlatego chcemy złagodzić wymóg świadczenia pracy jedynie w tych lecznicach - deklarował wiceszef resortu zdrowia.

Zapewnił, że dopłaty dla tych pracowników, którzy pracować będą tylko w szpitalach jednoimiennych - pozostaną.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum