Czy powiaty powinny oddać szpitale samorządom wojewódzkim? Za i przeciw

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 02 listopada 2015 05:40

Od lat eksperci powtarzają, że mnogość organów założycielskich szpitali nie sprzyja skutecznemu koordynowaniu ich działań w województwach. Temat powrócił w kampanii wyborczej, kiedy politycy PiS przypominali koncepcję sieci szpitali, a kandydaci PO zapowiadali rychłe wdrożenie map potrzeb zdrowotnych.

Czy powiaty powinny oddać szpitale samorządom wojewódzkim? Za i przeciw
Fot. Archiwum RZ (zdjęcie ilustracyjne)

W dyskusjach dotyczących funkcjonowania ochrony zdrowia dość często pada postulat, że należałoby istotnie zredukować liczbę organów założycielskich szpitali w poszczególnych regionach.

O tym, czy głównym właścicielem i koordynatorem działalności lecznic powinny być np. samorządy wojewódzkie, rozmawiano podczas jednej z sesji październikowego XI Forum Rynku Zdrowia w Warszawie.

Powrót do przeszłości - nie, koordynacja - tak
Zdaniem Jakuba Szulca, eksperta sektora ochrony zdrowia w EY i byłego wiceministra zdrowia, nie jest możliwy odwrót od tego, co obowiązuje w Polsce od 1999 roku.

- Przeszliśmy wówczas z systemu budżetowego na składkowy. Nastąpiła też powszechna komunalizacja. Państwo przestało być właścicielem większości szpitali, przekazując je samorządom, głównie powiatowym, a także wojewódzkim oraz gminnym - podkreślał.

Przypomniał jednocześnie, że bycie tzw. organem prowadzącym szpital stało się jednym z ważniejszych zdań samorządów powiatowych. Zdarza się bowiem, że budżet lecznicy jest większy niż całego starostwa, a szpital jest często jednym z większych lub największym pracodawcą w powiecie.

W opinii Szulca problem tkwi we wspomnianej mnogości organów założycielskich szpitali. W samej Warszawie jest ich aż siedem; podobnie dzieje się w wielu innych województwach.

- W ciągu minionych 16 lat zagubiliśmy możliwość sprawnego zarządzania i koordynowania tym, co dzieje się w ochronie zdrowia na poziomie powiatowym i wojewódzkim. Niestety, to poszczególne samorządy decydują np. o otwieraniu tych samych oddziałów w sąsiednich miejscowościach - nierzadko bez większego uzasadnienia, a jedynie z racji lokalnych ambicji - powiedział Jakub Szulc.

Wskazał, że w efekcie tego właścicielskiego rozdrobnienia mamy bardzo kosztowne lecznictwo szpitalne, które - przy ograniczonych środkach środkach, którymi dysponuje NFZ - pochłania aż 50% wydatków na publiczną ochronę zdrowia.

- Wydaje się więc, że najbardziej sensowne byłoby, aby to samorząd wojewódzki panował nad całością lecznictwa szpitalnego w regionie. Nie musi to wcale oznaczać, że marszałek jest organem tworzącym dla szpitali, ale to właśnie jego urząd określałby kierunki polityki zdrowotnej w województwie - stwierdził były wiceminister zdrowia.

- Może tworzenie sieci szpitali to na razie pieśń przyszłości, ale na pewno będziemy musieli konsolidować lecznictwo szpitalne, m.in. w poszukiwaniu ekonomicznej efektywności. Od tego nie uciekniemy - przekonywał Jakub Szulc.

Powiaty są bliżej pacjentów, a elektorat czuwa...
Z pomysłem przekazania wszystkich szpitali w gestię marszałków nie zgadza się Cezary Gabryjączyk, wiceminister skarbu państwa, były starosta łaski.

- Wyobraźmy sobie 10 zadłużonych szpitali, w tym trzy tzw. marszałkowskie i siedem powiatowych. Przekazanie tych wszystkich placówek marszałkowi nie spowoduje, że nagle znajdą się pieniądze i samorząd wojewódzki będzie w stanie te jednostki oddłużyć - tłumaczył.

Co więcej, zdaniem Cezarego Gabryjączyka - w tej hipotetycznie opisanej przez niego podczas panelu sytuacji - ekonomia zmusi marszałka do restrukturyzowania owej sieci wojewódzkich szpitali. To z kolei skutkować będzie tym, że placówki odległe od siebie o co 15-20 km będą musiały być łączone, a pozostałych samorząd wojewódzki nie będzie w stanie utrzymać, więc przestaną istnieć...

Wiceminister skarbu przyznał, że pozostawienie lecznic w rękach powiatów samo w sobie także nie rozwiąże problemu zadłużenia.

- Potrzebne są więc albo pieniądze, albo schematy postępowania oraz odpowiednie przepisy, które pozwolą uzyskać środki na oddłużenie jednostek przez poszczególne organy założycielskie, w tym powiaty, a także ułatwią właściwe zarządzanie szpitalami przez władze spółek lub SP ZOZ-u - wyliczał.

- Przeprowadzenie restrukturyzacji przez powiat jest gwarantem powodzenia tego procesu, gdyż nad starostą jest jeszcze lokalna społeczność, która - w przypadku, gdy dostrzeże jakieś nieprawidłowości - zareaguje protestem. Tego starostowie naprawdę się boją. Bliskość elektoratu powoduje, że włodarze powiatu muszą zadbać o swoje szpitale - przekonuje Cezary Gabryjączyk.

Uważa, że trzeba stworzyć takie warunki prawne - w tym zmodyfikować m.in. ustawę o działalności leczniczej - aby coraz więcej szpitali było odpowiednio restrukturyzowanych, jeśli tego wymaga ich sytuacja finansowa.

Pokonać geograficzne przyzwyczajenia, czyli jednak marszałek
Z kolei Jolanta Sobierańska-Grenda, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego wskazała, że oczywistością jest, iż mieszkańcy chcą mieć możliwe blisko „swój” szpital, nawet, jeśli ten - z różnych powodów - nie szans na osiągnięcie rentowności.

- Nie stać nas jednak na takie rozwiązanie. Przyznaję, że wytłumaczenie mieszkańcom np. Gdyni, że muszą dojeżdżać do niektórych ośrodków specjalistycznych w Gdańsku, nie jest łatwe - zaznaczyła dyrektor Sobierańska-Grenda.

Poinformowała, że w strukturze szpitalnictwa w województwie pomorskim że 54% kontraktów z NFZ przypada na szpitale marszałkowskie, 36% - Uniwersyteckie Centrum Kliniczne (UCK), a tylko 10% - na szpitale powiatowe. - To jest odpowiedź na pytanie, kto przede wszystkim przejął ciężar realizacji świadczeń w zakresie lecznictwa szpitalnego na Pomorzu. Fakty mówią same za siebie - przekonywała.

- W naszym województwie - nie czekając na mapy zapotrzebowania zdrowotnego - od dawna rozmawiamy otwarcie się z samorządowcami, m.in. w kwestii konsolidacji lecznic powiatowych z marszałkowskimi, a także z UCK. Bywa też i tak, że starostowie sami przyjeżdżają do marszałka i chcą przekazywać szpitale samorządowi wojewódzkiemu - powiedziała Jolanta Sobierańska-Grenda.

Kto odda powiatom zainwestowane miliardy?
Inaczej do omawianej kwestii podchodzi Marek Wójcik, zastępca dyrektora Biura Związku Powiatów Polskich.

- Po pierwsze zdecydowaliśmy się na budowę ustroju państwa, w którym instytucje o charakterze lokalnym pozostają w gestii społeczności lokalnych. Jeżeli szpital jest powiatowy, bo ma taki właśnie zasięg działania, to jego funkcjonowanie powinno być uzależnione od woli mieszkańców tegoż powiatu - mówił. - Po drugie nie stać nas na to, aby przekazywać lecznice powiatowe województwom.

Marek Wójcik przypomniał, że od 1999 r. samorządy wyasygnowały na wydatki majątkowe ok. 17 mld zł, a liderami w tej materii są właśnie powiaty: - Przeciętnie każde starostwo dokładało do swojego szpitala ok. 1 mln zł w ciągu roku. Łącznie powiaty zainwestowały w majątek szpitali 5,5 mld zł - przedstawiał wyliczenia.

- Jestem przekonany, że gdyby szpitale nie znajdowały się w rękach samorządów powiatowych, nie byłoby tych pieniędzy - dodał Wójcik. - Analizując ostatnie 6 lat pod względem liczby procedur szpitalnych zauważamy, że ich liczba w powiatach wyraźnie rośnie. Obecnie szpitale powiatowe wykonują 35% procedur w lecznictwie szpitalnym. Natomiast ten wskaźnik spada w lecznicach wojewódzkich i prywatnych.

Marek Wójcik nie zgodził się z Jakubem Szulcem, że mnogość podmiotów tworzących szpitale stwarza problemy w ich zarządzaniu. - Jest wręcz przeciwnie. Potrzebny jest natomiast silny i skuteczny koordynator działań różnych organów założycielskich szpitali - przyznał ekspert Związku Powiatów Polskich.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum