Czy minister zdrowia boi się strajku pielęgniarek? Adam Niedzielski odpowiada

Autorzy: PAP; IB • Źródło: Rynek Zdrowia22 maja 2021 13:15

OZZPiP miał do tej pory skłonność do zajmowania się tylko sprawami pielęgniarek i położnych, a są one elementem wszystkich grup zawodowych sektora medycznego - mówi Niedzielski.

Czy minister zdrowia boi się strajku pielęgniarek? Adam Niedzielski odpowiada
Formuła dialogu z ministrem zdrowia się wyczerpała - uważa OZZPiP Fot. Shutterstock
  • Sprawy pielęgniarek są oczywiście bardzo ważne, ale ta grupa zawodowa jest elementem szerszego obrazu, wszystkich zawodów w ochronie zdrowia - mówi Niedzielski
  • Jeśli do strajku dojdzie, będę to odczytywał jako próbę zaznaczenia swojej obecności, mimo że porozumienie zostało podpisane - podkreśla
  • Informacje o tym, że to jest podwyżka o 19 zł, to jest tak, jakby zostawić średnie wynagrodzenie z minimalnym wynagrodzeniem. To są manipulacje - ocenia

Jak poinformowała w mijającym tygodniu przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok, 7 czerwca odbędzie się w całym kraju strajk ostrzegawczy pielęgniarek. Decyzja zapadła na nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu związku i jest efektem fiaska negocjacji "ostatniej szansy" z resortem zdrowia. Według organizatorów protestu, strajk ma się odbyć w szpitalach całej Polski.

OZZPiP ocenia, że wprowadzane obecnie siłowo rozwiązania płacowe są zaprzeczeniem zapisów Polityki Wieloletniej Państwa na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa, przyjętej przez Radę Ministrów w 2019 r.

"To jest kompleksowe rozwiązanie"

Minister Niedzielski, pytany w sobotę w Radiu RMF FM, czy "boi się tego strajku" przekonywał, że zaproponowane rozwiązanie jest kompleksowe i nie koncentruje się tylko i wyłącznie na jednej grupie.

Według niego, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych "do tej pory miał taką skłonność, żeby tylko i wyłącznie indywidualnie zajmować się sprawami pielęgniarek i położnych". Przyznał, że ich sprawy "oczywiście są bardzo ważne, ale są elementem całego obrazu wszystkich grup zawodowych, które pracują w sektorze medycznym".

- Porozumienie, które zaproponowaliśmy dotyczy wszystkich. Jest gwarancją wzrostu minimalnego wynagrodzenia i - co najważniejsze, bo przy tych wszystkich manipulacjach, z którymi mamy do czynienia - proszę pamiętać, że to porozumienie zostało podpisane przez wszystkie trzy strony w ramach Zespołu Trójstronnego (ds. Ochrony Zdrowia - przyp. PAP) - oświadczył minister zdrowia.

Dodał, że porozumienie zostało podpisane także przez rząd, przedstawicieli pracodawców i przedstawicieli pracowników, gdzie - jak sprecyzował - "są trzy związki zawodowe", z których "dwa zagłosowały za, jeden przeciw".

- Jeśli do strajku dojdzie, będę to odczytywał jako próbę zaznaczenia swojej obecności, mimo że porozumienie zostało podpisane - podkreślił.

- Paradoks polega na tym, że porozumienie zostało sygnowane przez wszystkie trzy strony, i wszystkie zawody są beneficjentami. Oczywiście największymi są zawody najniżej zarabiające - salowe, rehabilitanci - bo to ich w największym stopniu dotyka minimalne wynagrodzenie. Pozostałe grupy - lekarze, pielęgniarki - zarabiają więcej, niż ten poziom minimalnego wynagrodzenia - argumentował.

W jego ocenie "informacje o tym, że to jest podwyżka o 19 zł, to jest tak, jakby zostawić średnie wynagrodzenie z minimalnym wynagrodzeniem". - To są manipulacje - powiedział.

Co na to pielęgniarki?

Przypomnijmy. Informując o terminie strajku Krystyna Ptok wskazywała:

- Rozmawialiśmy z ministrem zdrowia i podkreślaliśmy wielokrotnie, że moderatorem działań pielęgniarek i położnych jest obecny minister zdrowia. Formuła dialogu z nim wyczerpała się. Wygląda na to, że Związek mówi o czym innym, minister o czym innym, a podpisana Polityka Wieloletnia Państwa na Rzecz Rozwoju Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce nie jest realizowana.

Ptok kolejny raz podkreśliła, że sytuacja jej grupy zawodowej jest katastrofalna.

- Rząd zapowiedział w Polskim Ładzie, że w 2027 roku zostaną zwiększone nakłady na ochronę zdrowia do 7% PKB - w 2027 r. przeciętna polska pielęgniarka będzie miała 59 lat. O tym, że nie ma zainteresowania wykonywanym tego zawodu z powodu bardzo ciężkich warunków pracy i przez wiele lat złych wynagrodzeń świadczy fakt, że w grupie osób do 30 lat mamy tylko 10,5 tysiąca pielęgniarek, a w grupie osób, które są powyżej 60. roku życia i wyżej - w systemie mamy 70 tys. osób - wyliczała szefowa OZZPiP.

Podkreśliła, że corocznie w najbliższej perspektywie na emeryturę będzie odchodziło 10,5 tysiąca pielęgniarek i położnych.

- Mamy fatalne perspektywy demograficzne, szybko starzejące się społeczeństwo, które będzie potrzebowało coraz więcej usług pielęgniarskiej opiekuńczych i nie jesteśmy w stanie w takiej obsadzie tych działań realizować pielęgniarstwa. Społeczeństwo polskie pozostanie bez opieki pielęgniarskiej w szpitalach i to chyba byłaby najgorsza perspektywa jaka mogłaby zostać roztoczona przed Polakami - zaznaczyła Krystyna Ptok.

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum