Czego naprawdę dowiadujemy się z europejskiego rankingu zdrowia

Autor: Maciej Bogucki, Krzysztof Góra • • 06 maja 2017 08:01

Autorzy Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia starają się patrzeć na opiekę zdrowotną z perspektywy pacjenta. Należy więc zachować ostrożność w traktowaniu tego rankingu jako narzędzia rozstrzygającego, w którym kraju system jest najlepszy - piszą Maciej Bogucki i Krzysztof Góra z Europejskiego Centrum Strategii i Polityki w Ochronie Zdrowia.

Czego naprawdę dowiadujemy się z europejskiego rankingu zdrowia
FOT. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

Stale rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwa nie mogą zostać w pełni zaspokojone ze względu na ograniczony budżet. W jaki sposób przeznaczać środki na zdrowie, aby zmaksymalizować zadowolenie pacjentów? Czy zawsze większe wydatki wiążą się z lepszymi efektami?

Między innymi na te pytania można odpowiedzieć, analizując Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia (Euro Health Consumer Index - EHCI).

To jeden z najważniejszych corocznie publikowanych raportów na temat opieki zdrowotnej w Europie, tworzonych od 2005 roku przez szwedzką firmę Health Consumers Powerhouse (HCP). EHCI analizuje system ochrony zdrowia w 35 europejskich krajach, na podstawie niemal 50 wskaźników podzielonych na 6 podkategorii:
• Prawa pacjenta i informacje przeznaczone dla pacjenta
• Dostępność (czas oczekiwania na leczenie)
• Wyniki leczenia
• Zakres i zasięg oferowanych świadczeń
• Profilaktyka
• Środki farmaceutyczne

Analizując szczegółowo
wyniki wszystkich 35 badanych państw, można dojść do wielu ciekawych wniosków, także odnośnie kierunku zmian w polskiej ochronie zdrowia, który należałoby przyjąć, aby poprawić nasze miejsce w rankingu. Od początku publikacji raportów EHCI klasyfikujemy się, niestety, w ogonie Europy. W 2014 r. zajęliśmy 32. miejsce, w 2015 spadliśmy na przedostatnią, 34. pozycję, zaś w najnowszym rankingu awansowaliśmy „aż” na 31. lokatę.

Liderem aktualnego zestawienia jest Holandia. Jej sukces jest o tyle znaczący, że wyprzedziła znacznie bogatsze od siebie Szwajcarię i Norwegię. To, co wyróżnia Holandię i przyczynia się do jej świetnego wyniku, to mnogość prywatnych ubezpieczycieli, rywalizujących ze sobą o pacjentów i niezależnych od szpitali.

Tego typu zdecentralizowana, usieciowiona struktura świadczeniodawców powoduje, że agencje rządowe, politycy i urzędnicy mają stosunkowo niewielki wpływ na zarządzanie służbą zdrowia, co jak widać przynosi ogromne korzyści. Równocześnie, pod względem zaangażowania organizacji pacjentów w proces podejmowania decyzji, Holandia również jest liderem.

Srebrny i brązowy medal w EHCI 2016 zdobyły bogate Szwajcaria i Norwegia. Belgowie, zajmujący miejsce tuż za podium, swoje mniejsze w porównaniu do tych krajów możliwości finansowe rekompensują hojnością w finansowaniu opieki zdrowotnej. Kolejne pozycje zajmują kraje o niewielkiej populacji: Islandia oraz Luksemburg.

Organizacja systemu ochrony zdrowia, który ma świadczyć usługi dla raptem kilkuset tysięcy mieszkańców, jest nieporównywalnie łatwiejsza niż w przypadku, gdy populacja liczy kilkadziesiąt milionów osób, jak ma to miejsce na przykład w Polsce.

Z wyzwaniem tym świetnie poradziły sobie jednak Niemcy, najludniejsze państwo Unii Europejskiej, które zajęło 7. pozycję. Tuż za nimi uplasowali się Finowie, którzy od wielu lat tworzą najbardziej kosztowo-efektywny system ochrony zdrowia w Europie. Pierwszą dziesiątkę rankingu zamykają Dania i Austria.

Ciekawie w Grecji i Macedonii
Bardzo interesująca jest sytuacja na rynku farmaceutyczno-medycznym w Grecji (28. pozycja). Po pierwsze, greccy farmaceuci i lekarze nie zamieniają pacjentom droższych leków oryginalnych na generyki. Ta swoista niechęć do tańszych odpowiedników skutkuje tym, że Grecja zajmuje 3. miejsce w Europie pod względem spożycia leków liczonego wartością monetarną skonsumowanych produktów leczniczych per capita.

Po drugie, Grecja wyróżnia się na tle innych krajów europejskich wyższym poziomem korupcji, niż wynikałoby to z zamożności społeczeństwa. Podobna sytuacja ma miejsce we Włoszech oraz w Irlandii. Zgodnie z badaniami Transparency International istnieje bowiem 90% współczynnik korelacji pomiędzy malejącym PKB per capita a rosnącą korupcją. Poza tym, im większe występują nierówności społeczne, tym bardziej rozpowszechnione jest wręczanie łapówek.

Korupcja w służbie zdrowia ma oczywiście negatywne skutki dla wszystkich uczestników systemu, poza być może korumpowanym i korumpującym. Po trzecie, Grecja posiada najwięcej w Europie lekarzy i farmaceutów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Niestety, po wynikach tego kraju nie widać, by rywalizowali oni o pacjentów jakością świadczonych usług.

Warto natomiast przyjrzeć się bliżej Macedonii, która zajmując 20. lokatę, wyprzedziła między innymi Irlandię, Włochy i Słowację. Dobry rezultat Macedończycy zawdzięczają systemowi elektronicznego umawiania wizyt u specjalistów oraz zaawansowanych badań diagnostycznych.

Termin i miejsce kolejnego etapu leczenia są uzgadniane z pacjentem w gabinecie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i rezerwowane przez niego on-line w czasie rzeczywistym.

Macedońskie rozwiązanie (IZIS) znacznie skróciło czas oczekiwania na terapię. System elektronicznego umawiania wizyt posiada również funkcjonalność e-recepty. Jego powstanie to w dużej mierze zasługa stanowczości władz, zwłaszcza tamtejszego ministra zdrowia.

W Polsce prace nad uruchomieniem „Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych” (P1) trwają od kilku lat i mają ogromne opóźnienia.

W związku z ograniczeniem zakresu projektu, część poniesionych środków stała się niekwalifikowalna i ponad 92 mln złotych trzeba było zapłacić z budżetu państwa zamiast z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013.

W Macedonii system IZIS wystartował zaś w terminie, w którym było to pierwotnie zaplanowane przez ministra zdrowia, bez ani jednego dnia zwłoki.

Jak nas widzą inni
Polska, zajmująca w najnowszym rankingu EHCI 31. miejsce na 35 sklasyfikowanych państw (między Węgrami a Albanią), została przez autorów raportu ogólnie oceniona jako kraj posiadający dobrze wyedukowaną kadrę medyczną oraz długie tradycje finansowania ochrony zdrowia z pieniędzy publicznych.

Jako główny powód naszej niskiej pozycji w rankingu szwedzcy eksperci wskazują to, że w ostatnich latach polskie rządy głównie debatowały nad tym, jak reformować służbę zdrowia. Zaś samo wprowadzanie dobrych jakościowo i merytorycznie zmian w tej dziedzinie nie było już priorytetem żadnej z ekip rządzących. Z punktu widzenia zagranicznych obserwatorów polskie społeczeństwo, jak również pracownicy sektora ochrony zdrowia, z pewnością zasługują na więcej.

Zwraca uwagę fakt, że w pewnej kategorii Polska osiągnęła ten sam wynik co Szwecja (12. miejsce) i Wielka Brytania (15. miejsce). Niestety, w tym zaszczytnym gronie znaleźliśmy się dzięki kategorii „najgorsza dostępność usług zdrowotnych w Europie”.

To między innymi przez bardzo długi czas oczekiwania na pomostowanie aortalno-wieńcowe (bypass), przezskórną śródnaczyniową angioplastykę wieńcową (PTCA), wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego i kolanowego, radioterapię, chemioterapię, tomografię komputerową, czy wreszcie leczenie na izbie przyjęć, Polska znalazła się tak nisko w rankingu.

Pod względem profilaktyki czy wyników leczenia wypadamy już bowiem znacznie lepiej. W tych podkategoriach jesteśmy już mniej więcej na poziomie średniej europejskiej.

Maciej Bogucki, Krzysztof Góra
Europejskie Centrum Strategii i Polityki w Ochronie Zdrowia

Cały artykuł - w majowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 5/2017).

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum