Co jest groźniejsze - koronawirus czy zamrożenie systemu ochrony zdrowia?

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 05 maja 2020 06:00

Ludzie nie przestali chorować i nie cierpią tylko z powodu COVID-19. Choć dzisiaj pacjenci boją się zakażenia, omijają szpitale i ambulatoria, to w pewnym momencie choroby cywilizacyjne uderzą w system zapewne ze zwiększoną siłą - pisze dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Co jest groźniejsze - koronawirus czy zamrożenie systemu ochrony zdrowia?
Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego; FOT. PTWP

Stanowisko dotyczące wzrostu zwiększenia wartości ryczałtu (dla szpitali sieciowych - red.) było formułowane jeszcze przed wybuchem epidemii przez dyrektorów szpitali na poziomie 7 proc. To finansowanie wrosło do 4,3 proc., więc z pewnością nie jest dla nich satysfakcjonujące.

Po pierwsze efekt zdrowotny
Jednak dyskusja o finansowaniu każdego poziomu opieki w systemie ochrony nie powinna odbywać się bez odniesienia się do struktury zasobów, które są w nim wykorzystywane, kosztów ich pozyskania, jakości procesów medycznych i zarządczych a efektu zdrowotnego, który jest dostarczany przez danego świadczeniodawcę.

Nie satysfakcjonuje mnie jak ekonomistki sprowadzenie dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia wyłącznie do poziomu środków przeznaczanych na poszczególne elementy systemu. Pieniądz jest środkiem do osiągnięcia celów zdrowotnych. Paliwem niezbędnym do uruchomienia procesów medycznych, ale jego wykorzystanie musi być podporządkowane efektom zdrowotnym, które chcemy uzyskać.

Ponieważ wciąż nie określamy celów zdrowotnych, nie przypisujemy im wskaźników, które systematycznie monitorujemy i na ich podstawie korygujemy system, dlatego główny nurt dyskusji koncentruje się na kwestiach zapewnienia odpowiednich nakładów na utrzymanie zasobów i ich trwałości.

Zbyt rozbudowana struktura szpitalna
Obecnie polski system ochrony zdrowia oparty jest na rozbudowanej strukturze szpitalnej i najbardziej kosztochłonnym trybie udzielania świadczeń - hospitalizacjach. Powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie - ile zdrowia „wytwarzamy” poprzez alokację środków finansowych w takim systemie?

Tymczasem współczesne technologie medyczne umożliwiają zwiększenie dostępności, skuteczności i bezpieczeństwa opieki bez konieczności stacjonarnego pobytu pacjenta w szpitalu, bez powielania badań, wielokrotnych wizyt pacjenta w przychodni specjalistycznej tylko po to, aby wypisać receptę lub monitorować stan zdrowia. Zamiast tego ciągle sprowadzamy dyskusję do tego samego wątku - kto chce więcej i ile to jest to :„więcej”. POZ w kwestii finansowania prowadzi swoje negocjacje, specjaliści - swoje, podobnie jak szpitale.

Dyskusja o finansach w ochronie zdrowia powinna się koncentrować na przebudowie dotychczasowych mechanizmów, umożliwiając skuteczniejsze dostosowanie wydajności systemu do potrzeb zdrowotnych. Przecież ludzie nie przestali chorować i nie cierpią tylko z powodu COVID-19. Choć dzisiaj pacjenci boją się zakażenia, omijają szpitale i ambulatoria, to w pewnym momencie choroby cywilizacyjne uderzą w system zapewne ze zwiększoną siłą.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum