Chorzy boją się szpitali, tym z przeczekanym zawałem pękają serca

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 14 grudnia 2020 10:14

Dziennie z powodu COVID-19 i chorób współistniejących umiera kilkaset osób, ale to wierzchołek góry lodowej. Polacy boją się wizyt w szpitalach i odwlekają leczenie. W czasie pandemii pacjentom z przeczekanym zawałem pękają serca.

Chorzy boją się szpitali, tym z przeczekanym zawałem pękają serca
Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Na początku października w kraju odnotowano rekordową liczbę zgonów. To największy wskaźnik od dekady. Skok widoczny jest również w statystykach we Wrocławiu. W październiku i listopadzie 2019 r. zmarło kolejno 669 i 601 osób. W 2020 roku liczba zgonów w tych miesiącach wzrosła do 804 i 1240.

Szpitale od miesięcy apelują, by pacjenci nie przekładali wizyt i zabiegów. Jeszcze wiosną w Dolnośląskim Centrum Onkologii zgłaszalność pacjentów spadła nawet o 40 proc. Dramatyczna sytuacja jest w Centrum Chorób Serca w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Jak mówi Krzysztof Reczuch, kardiolog i kierownik Kliniki Chorób Serca USK we Wrocławiu, nastąpiło zjawisko, które przez lekarzy zostało nazwane „zniknięciem zawałów”.

Przed pandemią w klinice odnotowywano średnio pięciu pacjentów z zawałem dziennie, w większości przebiegających bez powikłań. W minionym tygodniu było tylko czterech pacjentów z zawałem, wszyscy z opóźnieniem ponad 12 godzin, w tym dwóch pacjentów z pęknięciem serca.

Jak mówi prof. Reczuch, to jest dramatyczna sytuacja. Dodaje, że przez kilkanaście lat nie widział pęknięć serca, a teraz lekarze spotkali się z tym dzień po dniu.

Więcej: wroclaw.wyborcza.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum