Centralizacja czy racjonalizacja? Posłowie odrzucili projekt zmian map potrzeb zdrowotnych

Autor: JW • Źródło: Rynek Zdrowia13 kwietnia 2021 21:21

Sama koncepcja jest na tyle wadliwa, że nie nadaje się nawet do poprawiania - ocenił projekt zmian dotyczących map potrzeb zdrowotnych poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz.

Centralizacja czy racjonalizacja? Posłowie odrzucili projekt zmian map potrzeb zdrowotnych
  • Projekt zmian w systemie opracowania i wdrażania map potrzeb zdrowotnych przepadł w pierwszym czytaniu
  • Jestem przekonany, że ta ustawa porządkuje pewien proces zarządzania strategicznego w ochronie zdrowia - bronił projektu wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski
  • Opozycja podnosiła, m.in., że  projekt uzależnia realizację samorządowych programów zdrowotnych od zgodności z centralnym planem transformacji

- Problem polskiej służby zdrowia nie jest problemem strukturalnym, kłopot jest z funkcjonowaniem i organizacją - mówił Sośnierz w trakcie pierwszego czytania rządowego projektu zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw - w części dotyczącej map potrzeb zdrowotnych.

- Jestem przekonany, że ta ustawa porządkuje pewien proces zarządzania strategicznego w ochronie zdrowia. Nakłada, również na ministra zdrowia, obowiązek przygotowania pewnej strategii wieloletniej. Wiemy, że patrząc historycznie, rożnie to wygląda - mówił wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski, uzasadniając nowelizację. 

Dyskusja nad nowelą podczas sejmowej komisji zdrowia odbyła się we wtorek (13 kwietnia).

"Technokratyczne myślenie nie zdaje egzaminu"

- Mamy za mało czy za dużo szpitali, przychodni. Problem jest z funkcjonowaniem i organizacją. Co z tego, że podobno w laboratoriach była możliwość wykonywania 100 tys. testów (dziennie - red.), kiedy wykonywaliśmy 30 tysięcy i minister nie wiedział, dlaczego tylko tyle - wskazywał Andrzej Sośnierz. 

Tłumaczył, że mapy potrzeb zdrowotnych, "de facto bardzo niedoskonale, właściwie są mapami, co się mniej więcej w tej chwili w Polsce wykonuje, a niewiele mają wspólnego z tzw. potrzebami, zresztą niedodefiniowanymi".

- Przychylam się do wniosku, żeby nie debatować nad tym projektem, bo sprowadza nasze myślenie na manowce. W uzasadnieniu przedstawiono, że projekt dotyczy tylko dużych i średnich przedsiębiorstw, a nie małych. Jak można programować funkcjonowanie opieki zdrowotnej, nie uwzględniając tych małych grup lekarzy rodzinnych, którzy wykonują największą masę świadczeń? Od ich sposobu i jakości funkcjonowania zależą dalsze potrzeby. Technokratyczne myślenie nie zdaje egzaminu w opiece zdrowotnej - podsumował poseł Sośnierz.

Opozycja nieufna, pyta o "blokadę" in vitro

Marcelina Zawisza, posłanka Lewicy Razem, pytała: - Jaki jest konkretnie cel tej ustawy? Wskazywała: - Są tam przynajmniej dwa zapisy, które mogą doprowadzić do tego, że samorządowe programy in vitro nie będą mogły być finansowane przez samorządy. Tak naprawdę uzależniają państwo zgodność samorządowych programów z planem transformacji. 

Według Zawiszy nowela ogranicza też możliwość prowadzenia samodzielnej polityki zdrowotnej przez samorząd, a "przynajmniej możliwość jej finansowania". - Będzie potrzebna pozytywna opinia np. wojewody - mówiła. 

Poseł Jan Szopiński z Lewicy wytknął Ministerstwu Zdrowia, że "nie potrafiło rozliczyć 200 mln z zakupu respiratorów", więc "powinno jak najdalej trzymać się od kwestii dotyczącej centralizacji służby zdrowia". - W roku 2021 osiągniemy prawdopodobnie aż 100 tysięcy nadmiarowych zgonów. Ja się pytam, panie ministrze, w czym ta ustawa poprawi funkcjonowanie polskiej służby zdrowia? - mówił. 

Poseł KO Dariusz Joński wskazywał na inne przykłady - jego zdaniem - złego zarządzania w ochronie zdrowia. - Budujecie szpital tymczasowy we Wrocławiu za kwotę 76 mln zł. To najdroższy szpital tymczasowy w Polsce. Tak naprawdę podwyższacie wartość prywatnego przedsiębiorcy na terenach, które nawet do niego nie należą. Budujecie dwie dodatkowe hale. Nie ma tam żadnego pacjenta nawet dzisiaj - podkreślał. 

Gadomski ripostuje. "To racjonalizacja, nie centralizacja"

- W którym miejscu ustawy marginalizujemy wpływ samorządów? Ustawa z 2014 roku, no więc jakby nie patrzeć, pod wpływami innego rządu, mówiła o tym, że w wojewódzkich radach mamy jednego przedstawiciela konwentu powiatów i jednego (reprezentanta - red.) marszałka województwa. Zaskoczę państwa, mamy to samo - nic nie zmieniliśmy. Dalej samorządy mają po jednym przedstawicielu - mówił wiceszef resortu zdrowia. 

Wskazywał, że przedstawiciele samorządów zasiadali w stuosobowej radzie. - Jak miałbym się kłócić o proporcje, a miałem przyjemność skończyć matematykę, to teraz mają większy wpływ w 8- czy 10-osobowej radzie - zauważył.

Gadomski podkreślał, że nowelizacja wprowadza "pewne nowe rozwiązania". - Mówimy o tym, co będzie działo się z wojewódzkimi planami transformacji. Będą polegały opinii marszałka, konwentu powiatów. Nie wiem, co budzi kontrowersje. To, że minister zdrowia ma opiniować te plany? No ma - pod kątem wymienionym w ustawie. To jest wartość dodana - po to, żeby na poziomach wojewódzkich nie powstawało coś w oderwaniu od pewnych ram strategicznych. Jeżeli to w państwa ocenie jest centralizacją, to... przewrotnie - oceniał. 

Zarządzanie zdrowiem jak w korporacji?

Gadomski tłumaczył, że nowelizacja ustawy wprowadza "pewne strategiczne zaradzanie systemem ochrony zdrowia". - Jeżeli dzisiaj minister zdrowia i NFZ zapewniają finansowanie świadczeń zdrowotnych, budują narzędzia takie jak mapa potrzeb zdrowotnych, IOWISZ, w mojej ocenie to racjonalizuje system ochrony zdrowia, a nie centralizuje - wyjaśniał. 

Wiceminister odniósł się także to "technokratycznego myślenia", na które wskazywał - jako niekorzystne dla systemu ochrony zdrowia - poseł Sośnierz.

- No i świetnie, czas w ochronie zdrowia myśleć tak, jak się myśli w korporacjach, w biznesie, jak buduje się pewne strategie. Buduje się je oddolnie, od pewnych decyzji na poziomie regionalnym. Jakbyście byli państwo przedstawicielem zarządu dużej korporacji, to chcielibyście mieć wpływ na to, co powstaje "na dole"? - mówił Gadomski. 

Ostatecznie projekt przepadł

Podkreślał, że minister zdrowia będzie weryfikował m.in. zgodność z mapą potrzeb, z krajowym planem transformacji, z innymi dokumentami strategicznymi w ochronie zdrowia.

- Nie wydaje mi się, żeby katalog działań ministra zdrowia był inny, niż wszyscy byśmy oczekiwali. Szef resortu powinien mieć rolę racjonalizująca sektor ochrony zdrowia, niezależnie od rządu. Wnioskuję o przyjęcie tej ustawy - podsumował wiceszef resortu zdrowia.

Jednak finalnie posłowie odrzucili projekt stosunkiem głosów 20:18.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze