Była rewolucja, czas na ewolucję? Podczas HCC ruszyła szeroka debata o ochronie zdrowa

Autor: JW, KG/Rynek Zdrowia • • 08 marca 2018 19:51

Pierwsze oceny działania sieci szpitali i plany jej modyfikacji, przyszłość NFZ, organizacja realizacji świadczeń zdrowotnych, rozwój prywatnej opieki i wizja kształtu całego systemu ochrony zdrowia to tylko niektóre z zagadnień w wielowątkowej dyskusji decydentów i ekspertów, która w czwartek (8 marca) otworzyła trzeci już Kongres Wyzwań Zdrowotnych (HCC) w Katowicach.

Podczas sesji rozmawiano o najważniejszych problemach ochrony zdrowia Fot. PTWP

W sesji plenarnej pn. „Okrągły Stół Wyzwań Zdrowotnych” głos zabrali m.in. politycy ugrupowań parlamentarnych, przedstawiciele samorządów i związków zawodowych działających w ochronie zdrowia, reprezentanci jednostek samorządu lokalnego i szerokie grono ekspertów. Debatowano o najważniejszych zmianach w systemie opieki zdrowotnej, finansowaniu, strukturze świadczeń czy problemach kadrowych.

- Kongres Wyzwań Zdrowotnych, organizowany przez Grupę PTWP i redakcję „Rynku Zdrowia”, stał się w ciągu trzech edycji największą otwartą wielosektorową debatą o ochronie zdrowia w Polsce - podkreślił Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

- Zwrócę uwagę na kluczowe słowo kongresu - „wyzwanie”. Wyzwanie mobilizuje, prowokuje do poszukiwania rozwiązań, poprawy sytuacji - zauważył Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic.

Na pierwszy ogień poszła sieć szpitali. Co z ryczałtami?
Andrzej Jacyna, p.o. prezesa NFZ podkreślił, że na dokładne podsumowanie efektów wprowadzenia w październiku ub.r. sieci szpitali jeszcze za wcześnie, bo wymaga to skomplikowanych analiz.

- Niemniej jesteśmy na etapie wyliczania ryczałtów na następny okres rozliczeniowy, czyli na I półrocze 2018 r. W niektórych województwach te wyliczenia już się dokonały, w większości jeszcze nie. Świadczeniodawcy jeszcze nie znają swoich nowych ryczałtów. Mamy już wyliczenia wstępne, ale one jeszcze będą podlegały weryfikacji. W drugiej połowie marca będziemy wiedzieli, jakie są dokładne wysokości ryczałtów dla poszczególnych zakładów - mówił prezes Jacyna.

Wskazał, że podstawową sprawą jest to, jak z udziałem w sieci szpitali poradzili sobie różni świadczeniodawcy.

- Województwem, które wykonało najwięcej świadczeń w ramach sieci jest województwo małopolskie, na drugim miejscu wielkopolskie. W tych województwach znacząco przekroczono planowany ryczałt, czyli w tych województwach wiele świadczeniodawców na następny okres otrzyma zwiększony ryczałt - wymieniał Jacyna.

Dodał: - Natomiast w grupie świadczeniodawców, którzy będą mieć problemy znalazły się 34 jednostki. Tyle jednostek wykonało ryczałt na poziomie poniżej 90 proc. Jak to skutkuje na przyszłość tych zakładów? Nie jest to dobra perspektywa, dlatego, że już w marcu nastąpi wyrównanie ryczałtu, czyli obniżenie ryczałtu za marzec, wyrównanie ryczałtu za styczeń i luty - to razem będzie ok. 30 proc. O tyle mniej te zakłady dostaną jako wyrównanie ryczałtu za 3 miesiące.

Wskazał też, że największą grupą są zakłady, który trafiły dokładnie w punkt.

- To ok. 40 proc. placówek, które zrealizowały między między 98 a 102 proc. ryczałtu. Natomiast część dyrektorów szpitali - w naszej ocenie - nie do końca zrozumiała zasady sieci szpitali. I chociażby moja wizyta na sejmiku wojewódzkim w województwie podlaskim pokazała, że nie ma zrozumienia co to jest ryczałt. Świadczeniodawcy pokazywali kwoty nadwykonań w ryczałcie, co jest karkołomnym pomysłem i domagali się, żeby te kwoty zostały przez NFZ wypłacone. To pełne nieporozumienie - wskazywał p.o. prezesa NFZ.

Podkreślił, że są to wstępne oceny. Te dane mogą się zmienić przed 15 marca.

Tombarkiewicz zapowiedział modyfikację sieci i uspokoił ws. ratownictwa
- Na pewno będziemy chcieli zmienić pewne elementy sieci szpitali, nawet na poziomie zarządzeń prezesa - stwierdził wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz.

- Jeśli chodzi o plany, to jest zapowiedź ministra Szumowskiego, że będą weryfikowane zapisy ustawy o sieci, natomiast wnioski można wyciągać dopiero po zakończeniu pewnych analiz, czyli najwcześniej po pierwszym kwartale. A te tak naprawdę miarodajne, po pierwszym pełnym okresie ryczałtowym, czyli w drugim półroczu. Pierwszy kwartalny okres niestety nie był dość reprezentatywny, z wielu powodów - powiedział wiceminister Marek Tombarkiewicz.

Przyznał, że Ministerstwo Zdrowia pracuje nad różnymi elementami, które mogą poprawić funkcjonowanie sieci w zakresie SOR-ów i nocnej pomocy medycznej.

- Jesteśmy po dyskusji wewnątrz resortu i na pewno będziemy chcieli pewne elementy, nawet na poziomie zarządzeń prezesa, zmienić - poinformował.

Wiceminister mówił m.in. o potrzebie rozładowania kolejek na SOR-ach, wprowadzeniu triażu, ale także o „obowiązkowej lokalizacji nocnej pomocy w szpitalach, gdzie są SOR-y". Zaznaczył, że według wstępnych analiz liczba pacjentów na SOR-ach (po wprowadzeniu sieci - red.) spadła o 10 proc.

- Natomiast w dalszym ciągu odbieramy sygnały z różnych środowisk, że jednak niektóre założenia nie sprawdziły się tak, jakbyśmy chcieli - przyznał.

Odnosząc się do kwestii upaństwowienia ratownictwa medycznego i zarzutów m.in. jednego ze skandynawskich podmiotów prywatnych (chodzi o duńską spółkę Falck - red.), że po upaństwowieniu spadnie jakość świadczonych usług, Tombarkiewicz przypomniał, że podmioty niepubliczne mają 9-proc. udział w rynku, a Falck - 5,5 proc.

- Należy się zastanowić, czy 11 lat temu, gdy nie było prywatnych świadczeniodawców, jakość była znacząco gorsza. Obecnie wszystkie ambulanse są tak samo dobrze wyposażone. Także ten element jest zupełnie chybiony - powiedział.

Wiceminister zdrowia podkreślił, że nie ma żadnych danych mówiących o tym, że pracodawcy niepubliczni w jakikolwiek sposób świadczą usługi o wyższej jakości. - Jeśli ktoś takie dane ma, to bardzo chętnie się z nimi zapoznam - skonstatował i podkreślił, że nie dostrzega zagrożenia dla dostępności ratownictwa medycznego dla pacjentów po jego upaństwowieniu.

Szef OZZL: nie ideologia, a racjonalizm - także na problemy kadrowe
- Po co nam lekarze obcokrajowcy? W Polsce są lekarze. Należy się natomiast zastanowić, co zrobić, żeby liczba lekarzy okazała się adekwatna do potrzeb. W naszym kraju wykonuje się zbyt dużo niepotrzebnych świadczeń - mówił Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL)

Według szefa OZZL nie uciekniemy od tematu motywowania finansowego pacjentów, aby nie korzystali ze świadczeń niepotrzebnych.

- Nie wiem, czy jest jakiś sposób, aby te świadczenia niepotrzebne, zwłaszcza w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, zredukować inaczej niż motywując pacjentów. Każdy z nas jest człowiekiem, który liczy pieniądze i bez tego nie zmniejszy się deficytu lekarzy - wskazywał Krzysztof Bukiel.

Dodał, że nadprodukcja świadczeń zdrowotnych występuje również w szpitalach.

- Krążą opowieści o tym, jak niepotrzebnie są przyjmowani pacjenci tylko po to, żeby wykonać pewne warunki narzucone przez NFZ i otrzymać zapłatę, ale to wynika z nielogicznej wyceny świadczeń. W tym sensie niewydolny okazuje się publiczny płatnik, mimo że podkreśla się, iż działa dla misji - mówił.

Stwierdził, że nie ma problemu niedoboru lekarzy, pielęgniarek, kolejek do świadczeń zdrowotnych - jest problem nielogicznego systemu opieki zdrowotnej, a podstawowym pytaniem, na które nie chcą odpowiedzieć politycy brzmi: czy system opieki powinien być wydolny. - Wszyscy godzą się na to, że nie jest - zaznaczył.

- Polskiej służbie zdrowia trzeba jeszcze bardziej racjonalnej ekonomizacji, również po stronie ubezpieczanych, a nie deekonomizacji. Jeśli będzie nią rządzić ideologia, a nie racjonalne myślenie, to ciągle będziemy błądzić - podkreślił Bukiel.

- Dzisiaj jednym z najważniejszych wyzwań publicznej ochrony zdrowia jest „nadkorzystanie” ze świadczeń zdrowotnych. Zarówno przez tych, którzy mogą działać dla zysku - bez żadnych barier, jak i przez pacjentów - mówił.

Bukiel stwierdził, że obecny system „jest kompletnie pozbawiony logiki". - Minister Radziwiłł i premier Szydło cały czas mówili o deekonomizacji opieki zdrowotnej. Co to znaczy? Że misja jest ważniejsza niż zysk. Jeżeli tak, to dlaczego prezes NFZ nie chce dołożyć tym szpitalom pieniędzy, które leczą ponad ryczałt? - pytał.

Lepszy system publiczny jest potrzebny. Pomoże nie tylko sam sobie?
- Należałoby ocenić dotychczasowe dwa lata pracy i popatrzeć na trójkąt: Ministerstwo Zdrowia, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz NFZ - mówił Andrzej Jacyna

Tłumaczył, że jeżeli uznajemy, iż Fundusz ma działać dalej co najmniej dwa lata, to należałoby niektóre jego zadania przywrócić oraz uprościć obieg pewnych projektów, które grzęzną i wprowadzane są z opóźnieniem. Jako przykład podał kompleksową opiekę nad pacjentem po zawale mięśnia sercowego.

- Ponad rok pracowaliśmy, żeby taka opieka została uruchomiona. Projekt wymaga szybkich zmian. Praktycznie są one dogadane ze środowiskiem kardiologów. Pozostała kwestia szybkiego wprowadzenia. Dotychczasowe umocowania tworzenia projektu kompleksowej opieki medycznej są takie, że ten czas się wydłuża niepotrzebnie. Być może wymaga to przywrócenia poprzednich rozwiązań, które tę drogę znacząco upraszczały - wskazywał Jacyna.

W opinii posła Andrzeja Sośnierza (PiS), przed koalicją rządzącą stoi zadanie przemyślenia na nowo całego postępowania z systemem opieki zdrowotnej.

- Ustawa o sieci szpitali niczego nie rozwiązała. Potwierdziły się przypuszczenia, iż spowoduje, że szpitale mniej chętnie będą przyjmowały drogich pacjentów. Mamy sygnały - na szczęście nie powszechne - że pacjentów się odsyła i to jest niedobre. Narzekamy, że nie zrozumiano finansowania ryczałtowego. Ale czy da się to zrozumieć? Wzór jest tak skomplikowany, że zarządzający nie potrafią umieścić swojego działania w tym systemie - mówił poseł, ale i zastępca przewodniczącego Sejmowej Komisji Zdrowia.

Dodał, że obecnie „pieniądz idzie przed pacjentem, a potem przychodzi pacjent”, a rozerwanie tej łączności jest bardzo destrukcyjne dla rachunku kosztów i prędzej czy później źle się skończy.

W dyskusji głos zabrała również przedstawicielka największego podmiotu w sektorze prywatnej ochrony zdrowia, prezes Grupy Lux Med., Anna Rulkiewicz.

- Rynek prywatny nie ma żadnych zachęt, żeby się rozwijać, a rośnie tylko dlatego, ze sektor publiczny ma niedobory. Tyle tylko, że w wyniku braku jego finansowania problem ma nie tylko sektor publiczny ale i prywatny, który przecież korzysta z kontraktów z NFZ w zakresie POZ czy szpitali - wskazywała.

Ubolewała, że rząd nie ma odwagi do ustrukturyzowania wydatków prywatnych, co - według niej - nie musi stać w sprzeczności z finansowaniem publicznym.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum