Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 17-02-2020 13:45

Bukiel o zniesieniu limitów na pierwsze wizyty u specjalistów: kolejki od tego nie znikną

Ministerstwo Zdrowia znosi od 1 marca limity na pierwszorazowe wizyty u kardiologa, endokrynologa, ortopedy i neurologa. Resort prognozuje, że dzięki temu czas oczekiwania do tych specjalistów istotnie się skróci. - Kolejki od tego nie znikną - twierdzi jednak Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Czy dzięki zniesieniu limitów znikną kolejkowe probelmy? Fot. Archiwum

NFZ szacuje, że zniesienie limitów i podwyżka stawek za wybrane cztery rodzaje porad będą jeszcze w tym roku kosztować ok. 300 mln zł. Według wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego pierwsze efekty zmian pojawią się jeszcze w tym półroczu.

"To krok w dobrym kierunku, ale kolejki od tego nie znikną" - mówi Gazecie Wyborczej Krzysztof Bukiel, szef OZZL. Jego zdaniem do zniesienia kolejek trzeba gruntownych zmian całego systemu, który porównuje do pompy ssąco-tłoczącej.

Jak tłumaczy, lekarz rodzinny dostaje ryczałtową stawkę na każdego pacjenta, który jest u niego zapisany, niezależnie od tego, czy pacjent pojawia się u niego w poradni, czy też nie. W jego interesie jest, by tych wizyt było mniej, zatem jeśli tylko może, odsyła pacjenta do specjalisty. Dlatego tak wielu pacjentów pojawia się u specjalistów z błahymi sprawami. Z kolei specjalista ma tym większy zarobek, im więcej udziela porad, a przynajmniej może się starać o większy kontrakt. Kiedy zatem zniesione zostaną limity, zwiększy się podaż, a wraz z nią wzrośnie popyt na porady u specjalistów.

Jak mówi cytowany przez gazetę właściciel jednej z prywatnych lecznic na południu Polski, w prywatnym gabinecie lekarz wycenia swoją poradę na 100-300 zł. Podniesienie wyceny o kilkanaście czy nawet 30 proc. w kilku specjalnościach niewiele da, bo mowa tu o kwotach rzędu 30-40 zł.

Wiosną 2019 r. MZ zniosło limity na badania w pracowniach tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego oraz na usuwanie zaćmy. W tym roku zdecydowało się znieść limity na pierwszorazowe wizyty u najbardziej obleganych specjalistów. Jak zaznacza Janusz Cieszyński, największe kolejki są właśnie do poradni kardiologicznych, neurologicznych, endokrynologicznych i ortopedycznych - na pierwszą wizytę czeka w nich łącznie 700 tys. osób.

Więcej: wyborcza.pl