Branża telekomunikacyjna o stacjach bazowych: negatywny wpływ na zdrowie? Badania...

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 10 maja 2018 13:55

Pole elektromagnetyczne emitowane przez stacje bazowe w postaci fal radiowych nie ma wpływu na zdrowie człowieka; potwierdzają to badania - uważa Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Dodaje, że nie stwierdzono przekroczeń obowiązujących w Polsce norm emisji takiego pola.

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji przekonuje, że pole elektromagnetyczne emitowane przez stacje bazowe w postaci fal radiowych nie ma wpływu na zdrowie człowieka. Fot. Archiwum

W środę (8 maja) PAP napisała, że Najwyższa Izba Kontroli sprawdza, jak Polacy są chronieni przed tzw. elektrosmogiem, czyli sztuczną emisją promieniowania elektromagnetycznego, generowaną np. przez nadajniki sieci komórkowej. Wyniki kontroli mają być znane po wakacjach.

Źródła promieniowania elektromagnetycznego PEM można podzielić na dwa rodzaje: na naturalne - występujące na Ziemi i we wszechświecie oraz sztuczne - wytworzone przez człowieka. Według Światowej Organizacji Zdrowia sztuczne PEM, czyli to emitowane, są jednym z najbardziej powszechnych i najszybciej rozwijających się czynników zanieczyszczających środowisko. W 2011 r. sztuczne pola elektromagnetyczne zaliczone zostały przez WHO do Grupy 2B (możliwie rakotwórczych).

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji przekazanym w czwartek (10 maja) PAP oświadczeniu przekonuje, że pole elektromagnetyczne emitowane przez stacje bazowe w postaci fal radiowych nie ma wpływu na zdrowie człowieka.

- Zostało to potwierdzone w wyniku badań naukowych prowadzonych od ponad 30 lat. Badania przeprowadzone przez duńskich naukowców na całej populacji Danii korzystającej z telefonów komórkowych w latach 1990-2007 (3,8 mln osób), nie wykazały żadnego związku pomiędzy nowotworami mózgu, a korzystaniem z telefonów komórkowych - wskazała Izba.

PIIT zapewniła, że emisja pola elektromagnetycznego nadajników telekomunikacyjnych jest badana przez niezależne instytucje.

"W rzeczywistości szczegółowym pomiarom wykonywanym przez akredytowane laboratoria podlega każda stacja bazowa. Pozytywny wynik tych pomiarów jest warunkiem rozpoczęcia eksploatacji stacji po jej zbudowaniu lub po istotnej modyfikacji" - zaznaczono.

Izba dodała, że poziom PEM jest również badany systematycznie przez Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska. Wyniki tych badań są publikowane w raportach Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska. "Z publikacji tych wynika wyraźnie, że nie stwierdzono przekroczeń obowiązujących w Polsce norm. Na 750 pomiarów kontrolnych przeprowadzonych w 2016 roku na terenie całej Polski nie stwierdzono żadnego przekroczenia" - podkreślono.

PIIT przekonuje, że normy regulujące kwestie dotyczące poziomu promieniowania elektromagnetycznego ustalane są w taki sposób, aby nawet ich wielokrotne przekroczenie nie powodowało zagrożenia dla zdrowia ludzi lub środowiska. "Co więcej, polskie normy regulujące dopuszczalne emisje PEM o częstotliwości od 3 MHz do 300 GHz wynoszą 7 V/m lub odpowiednio 0,1 W/mkw, co oznacza, że są wielokrotnie bardziej rygorystyczne od tych stosowanych w większości krajów UE i które uznawane są za w pełni bezpieczne" - dodano.

Izba wskazuje ponadto, że sztuczne PEM, które WHO zaliczyła do grupy możliwie rakotwórczych, wymaga dalszych badań.

"Nie oznacza to, że zdaniem WHO wpływ taki istnieje, a sprawa wymaga głębokiej analizy. W tym przypadku badania naukowe nie wykazały działania rakotwórczego, ale też go jednoznacznie nie obaliły" - podkreślono w komentarzu. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji reprezentuje interesy gospodarcze firm przemysłu teleinformatycznego.

Według części ekspertów ciągłe, długotrwałe narażenie na takie promieniowanie elektromagnetyczne szkodzi zdrowiu.

Tomasz Wilde z Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości zwraca uwagę, że kłopotem jest ocena stopnia zagrożenia promieniowaniem pola elektromagnetycznego (PEM), ponieważ różnie działa ono na ludzi. W jego ocenie najbardziej narażone są dzieci i osoby starsze, a problemy zaczynają się średnio po 10 latach, "później zaczyna się lawina nadwrażliwości elektromagnetycznej". Objawami takiej nadwrażliwości są m.in. rozdrażnienie, problemy ze snem, brak koncentracji, nadmierne pobudzenie. Długie narażenie na takie pole - jak uważa Wilde - może powodować też choroby onkologiczne.

Część ekspertów podważa również wiarygodność monitoringu instalacji emitujących takie promieniowanie, ponieważ - jak twierdzą - instytucje badające takie zjawisko bazują na danych przekazywanych przez operatorów takich stacji.

Jacek Stępień z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie jest zdania, że dokładne badania sztucznego pola elektromagnetycznego są trudne do wykonania m.in. ze względu na to, że musiałyby obejmować wszystkie systemy transmisyjne, jakie są wykorzystywane we współczesnych systemach telekomunikacyjnych, a te są często kodowane, wykorzystują systemy modulacyjne.

Najwyższa Izba Kontroli pod koniec grudnia 2015 roku wskazała, że niektóre stacje bazowe telefonii komórkowej powstały bez wcześniejszego przeanalizowania dot. ich oddziaływania na sąsiednie nieruchomości. Obowiązujące przepisy nie gwarantowały też dokładnego zbadania emisji sygnału na zdrowie i jakość życia ludzi.

"Niejasne przepisy w tym zakresie sprawiały, że nie było podstaw do weryfikowania, czy stacje komórkowe o zwiększającej się mocy nie wpłyną w niedopuszczalny sposób na sąsiednie tereny, w tym także na możliwość ich przyszłego zagospodarowania. Tymczasem zwiększenie mocy anten powoduje zwiększenie zasięgu oddziaływania pól elektromagnetycznych na otoczenie. Może to wpływać m.in. na ograniczenie praw do tych nieruchomości w związku ze znacznym wzrostem promieniowania elektromagnetycznego w miejscach dostępnych dla ludności" - wskazała wówczas NIK.

Jednym z miast, które od lat próbuje poradzić sobie z kwestią sztucznego promieniowania elektromagnetycznego, jest Kraków. Jego władze od kilku lat przyjmują liczne protesty mieszkańców związane z lokalizacją nowych stacji telefonii komórkowej oraz zwiększaniem mocy anten. Od 2012 r. radni już trzykrotnie uchwalali rezolucje w tej sprawie do władz RP. Zdaniem radnych obowiązujący dotychczas sposób weryfikacji rzeczywistego narażenia mieszkańców na PEM (pole elektromagnetyczne) jest niewystarczający.

W ramach przyjętej polityki miasto stara się też ułatwić mieszkańcom dostęp do informacji o PEM - w Miejskim Centrum Dialogu odbywają się cykliczne spotkania z ekspertem ds. PEM oraz specjalne prelekcje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum