Białe Miasteczko zostaje. Medycy zaproponują swoją wersję porozumienia

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: Twitter, Rynek Zdrowia07 października 2021 19:01

Porozumienie medyków z Ministerstwem Zdrowia wciąż nie zostało zawarte. - To nieporozumienie - mówił wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej dr Artur Drobniak. Medycy podczas konferencji w Białym Miasteczku podkreślili potrzebę zmiany formatu rozmów. Zapowiedzieli, że Białe Miasteczko zostaje.

Między medykami a resortem zdrowia wciąż nie ma porozumienia. 7 października odbyły się kolejne rozmowy. Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
  • Wciąż nie ma porozumienia pomiędzy strajkującymi medykami a Ministerstwem Zdrowia - wynika z wypowiedzi przedstawicieli Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Ochrony Zdrowia, udzielonych podczas konferencji w Białym Miasteczku
  • Medycy podkreślili, że nie znali wcześniej zapisów, które zostały im przedstawione podczas spotkania z resortem zdrowia 7 października, więc nie mogli się do nich ustosunkować
  • Mają jednak zrobić to teraz. W najbliższych dniach w prowadzonych kanałach komunikacyjnych odniosą się do każdego z punktów porozumienia i uargumentują, dlaczego nie mogą one zostać przyjęte. Zaproponują własną wersję porozumienia

Przełom, jakiego nie chcieli medycy

- Mamy dzisiaj przełom w naszych rozmowach z Ministerstwem Zdrowia – niestety nie taki, jak byśmy sobie tego wszyscy życzyli - mówiła podczas konferencji w Białym Miasteczku Anna Bazydło z Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Ochrony Zdrowia.

- Po raz kolejny okazało się, że przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia pozorują negocjacje. Przedstawiono nam z zaskoczenia treść porozumienia, która była nie do przyjęcia. Zawarte w nim elementy nie zostały z nami uzgodnione i tekst został nam przedstawiony dopiero dzisiaj, mimo że prosiliśmy o niego na wczoraj, żebyśmy mogli się odnieść. Teraz, pod presją czasu, mielibyśmy go od razu podpisać - kontynuowała Bazydło.

Podkreśliła, że "elementy zawarte w porozumieniu mają się nijak do poprawy sytuacji w ochronie zdrowia". Zwróciła uwagę, że proponowane zmiany w wynagrodzeniach są minimalne i nie został przedstawiony harmonogram ich realizacji. Dodała, że "postanowienia mają charakter pozorny" i nie mają mocy, ponieważ "wymagają potwierdzenia przez inne ciała, między innymi komisję trójstronną".

- Treść porozumienia nie jest odpowiedzią na żadne nasze postulaty, nie jest rozwiązaniem żadnych zgłaszanych przez nas problemów, a wszystkie nasze propozycje zostały odrzucone - podsumowała Anna Bazydło.

Drobniak: w przekazie rządu jest dualizm. Potrzeba zmiany formatu rozmów

W ocenie wiceprezesa Naczelnej Izby Lekarskiej dra Artura Drobniaka sytuacja jest kuriozalna. - Z jednej strony pan minister zdrowia zasłania się finansami, bo mówi, że na wszystko brakuje, a z drugiej strony słyszymy, jak prezes NBP Glapiński zapowiada, że jest fantastycznie, że fundusz międzynarodowy może do nas przychodzić po pożyczki, że mamy do czynienia z cudem polskiej gospodarki, a środków nie brakuje i nikomu nie zabraknie. Coś tu jest nie tak, mamy pewien dualizm przekazu - mówił Drobniak.

- Co w takim razie z długiem zdrowotnym zaciągniętym wobec pacjentów? - pytał. Dodał, że w tej sytuacji komitet widzi potrzebę zmiany formatu rozmów. - W rękach ministra zdrowia jest zarządzanie zdrowiem, a w rękach ministra finansów jest zarządzanie finansami i chyba potrzebujemy takiej osoby do rozmowy - skonkludował.

Drobniak podkreślił, że istnieją rozwiązania problemów systemu publicznej opieki zdrowotnej. - Niektóre z nich są w szufladzie pana ministra zdrowia - dodał i przywołał dokument z 2019 r. „Strategiczne kierunki rozwoju systemu ochrony zdrowia w Polsce”, zaakceptowany przez ówczesnego ministra zdrowia, prof. Łukasza Szumowskiego. - Wiele z tych rozwiązań jest rozsądnych i powinny być realizowane już teraz.

Porozumienie zawiera manipulację? "Część tych środków jest już w ustawie"

Wiceszef NIL wskazał, że porozumienie nie dotyczyło tylko kwestii wynagrodzeń i zostało odrzucone jako całość, ponieważ "wszystkie pozostałe punkty były kompletnie nieadekwatne" względem rozmów z ostatnich trzech tygodni.

Zdaniem Drobniaka doszło nawet do manipulacji. - Duża część tych środków jest już zapisana w ustawie – ustawie, która obowiązuje, która weszła w życie przed lipcem tego roku i która już zakładała wzrost nakładów na kolejny rok (...). To przeedytowanie tego, co i tak w tej chwili już jest zagwarantowane - zaznaczył. 

Zobacz: Oto co resort zdrowia proponuje medykom. Bromber: Drugiej strony to nie interesuje

Ptok: Białe Miasteczko zostaje

- Białe Miasteczko ma się dobrze, zostanie tutaj - poinformowała przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok. Dodała, że likwidacja protestu była jednym z warunków porozumienia i była istotna ("chyba najistotniejsza") dla strony rządowej.

- Zapisy tego porozumienia były ogólne, niemerytoryczne w pewnych kwestiach i przede wszystkim nieweryfikowalne - mówiła Ptok. - Moglibyśmy w pewnym momencie nie mieć możliwości sprawdzenia, czy w tych zakresach zostało to wykonane czy nie.

Szefowa OZZPiP dodała, że porozumienie zostało poddane ocenie prawników. Z kolei dane, do których medycy mieli ustosunkować się dzisiaj - w czwartek, 7 października - zostały im przedstawione nie wcześniej, a dopiero tego samego dnia "na rzutniku, wstawione w treść porozumienia", więc nie byli w stanie ocenić tego w tak krótkim czasie.

"Nieporozumienie" i brak informacji o wzroście wyceny świadczeń

- W tym nieporozumieniu - bo my je tak nazywamy - nie było nic na temat wzrostu finansowania świadczeń zdrowotnych. Nasz postulat dotyczący 30-procentowego wzrostu finansowania świadczeń kompletnie nie został ujęty, został całkowicie pominięty - mówił Drobniak.

Ptok dodała, że podwyżka w wysokości tysiąca złotych, o której miał mówić minister, częściowo już jest "w kieszeni" niektórych grup zawodowych.

- W tym 1 tys. zł podwyżki niektórzy już mają 700 w tej chwili w kieszeni! Nie rozmawiajmy na zasadzie, czy my nie chcemy podwyżki, bo ta podwyżka wygląda w ten sposób, że z lewej kieszeni przekłada się coś do prawej: jednym uszczupliło się współczynniki, drugim się dodało - podkreśliła Krystyna Ptok.

Czy pracownicy ochrony zdrowia zaostrzą protest? 

Zdaniem Ptok Ministerstwo Zdrowia uważa, że pracownicy ochrony zdrowia nie zaostrzą tego protestu i "będą dalej chodzić do tego drugiego, trzeciego miejsca pracy, że na pewno protest ochrony zdrowia się nie rozkręci". - My takie odczucie braku zaufania, lekceważenia, mamy cały czas w tych rozmowach - kontynuowała.

Medycy mają jednak przygotować własną wersję porozumienia. Ponadto w kolejnych dniach mają publikować w swoich kanałach informacyjnych poszczególne punkty zaproponowanego im porozumienia i argumentować, dlaczego są one nie do przyjęcia.

Czytaj też: Pat w rozmowach medyków z resortem zdrowia. "Porozumienie okazało się nieporozumieniem"

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum