Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia | 24-05-2015 22:31

Andrzej Duda i ochrona zdrowia: nowy prezydent może wiele, ale czy zechce?

Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich po raz kolejny otwiera pole do spekulacji na temat roli głowy państwa w kształtowaniu m.in. systemu opieki zdrowotnej. Możliwych jest kilka scenariuszy.

Andrzej Duda FOT. andrzejduda.pl

Jak podała w poniedziałek (25 maja) Państwowa Komisja Wyborcza, Andrzej Duda otrzymał w niedzielnych wyborach 51,55 % głosów, a Bronisław Komorowski - 48,45 %. Frekwencja wyniosła 55,34%.

W trakcie kampanii
Andrzej Duda podkreślał, że opowiada się za likwidacją NFZ, a dysponowanie środkami na ochronę zdrowia mogłoby zostać przekazane do budżetów zadaniowych wojewodów.

To nic nowego, wszak PiS od wielu lat wskazuje na konieczność budżetowego finansowania świadczeń zdrowotnych. Takie rozwiązanie spotyka się z ostrą krytyką większości ekspertów. Wskazują oni, że tzw. system ubezpieczeniowy lub mieszany, sprawdza się w większości krajów, choć u nas (i nie tylko) wymaga wielu istotnych modyfikacji.

Przypomnijmy, że 22 maja br. poseł PiS Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, podkreślał, że obecny system jest nieefektywny, a zmiany w NFZ - łącznie z jego likwidacją - „to postulat w pełni uzasadniony”. Według Latosa dochodzi do dziwnego dzielenia pieniędzy na poziomie kraju oraz w obrębie poszczególnych oddziałowy NFZ.

- To dowodzi, że nawet najlepsze chęci i najlepsze ustawy mogą być nieskuteczne, jeśli nie zreformuje się tego, kto jest płatnikiem i kto zarządza tymi pieniędzmi - ocenił przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

Scenariusz pierwszy - PO nadal w rządzie
O tym jednak, czy obecny kierunek polityki zdrowotnej będzie utrzymany, czy nie, zadecyduje przede wszystkim wynik jesiennych wyborów parlamentarnych. Ale nawet jeżeli wygra Platforma Obywatelska, resort zdrowia i rząd mogą mieć sporo problemów z przeforsowaniem swoich koncepcji.

Wszystkie sondaże wskazują bowiem, że zwycięska partia nie będzie miała w Sejmie większości koniecznej do obalenia prezydenckiego weta (3/5 głosów przy co najmniej 50-procentowej frekwencji). Co więcej, tej większości może nawet nie dać ewentualna przyszła koalicja.

Taki scenariusz będzie skutkował negatywnymi dla projektów rządowych konsekwencjami. Stanie się tak, gdy projekty systemowych zmian w ochronie zdrowia będą skutecznie blokowane przez nowego prezydenta.

Wystarczy przypomnieć konsultowany obecnie projekt ustawy o zdrowiu publicznym, nie mówiąc już o tak fundamentalnych, a od dawnych zapowiadanych przez Platformę regulacjach dotyczących m.in. dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych czy decentralizacji NFZ, o której wspominał podczas kampanii Bronisław Komorowski.

Inna sprawa, że tych o zmianach PO mówi głównie przed i tuż po wyborach, by następnie odkładać te pomysły na półkę.

Możliwe porozumienie mimo podziałów?
Uniknięcie paraliżu legislacyjnego i doprowadzenie do stanu pozytywnej kohabitacji nie będzie łatwe, ale nie można też wykluczyć takiej możliwości.

Po pierwsze, Andrzej Duda będzie miał znakomitą okazję praktycznie udowodnić, że powtarzane przez niego od wielu tygodni hasło o zgodzie i budowaniu porozumienia między różnymi stronami sceny politycznej, nie było jedynie pustym wyborczym frazesem.

Po drugie, podczas kampanii wielokrotnie deklarował, że gdy zostanie wybrany na prezydenta, powoła Narodową Radę Rozwoju, która będzie gronem specjalistów, pracujących nad strategią rozwoju kraju w różnych dziedzinach, w tym w ochronie zdrowia.

Po trzecie, Andrzej Duda może nawiązać do prezydentury Lecha Kaczyńskiego, na którego gorliwego ucznia kreował się podczas kampanii.

Przypomnijmy, że nawet polityczni oponenci przyznawali, że Lech Kaczyński starał się tworzyć pole do międzypartyjnych dyskusji o zmianach w systemie opieki zdrowotnej. Zaskoczył np. wielu ekspertów podpisaniem tzw. ustawy koszykowej, firmowanej przez ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz.

- Ważne w prezydenturze Lecha Kaczyńskiego były inicjatywy spotkań przedstawicieli różnych partii - przyznawał w 2010 r. w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Marek Balicki, były SLD-owski minister zdrowia. - Szkoda, że później zarzucono takie próby - dodał.

Scenariusz drugi - PiS u steru rządów
Problemów z procesem legislacyjnym raczej nie należy się spodziewać, jeśli październikowe wybory wygra PiS. Trudno bowiem zakładać, że Andrzej Duda zawetuje projekty ustaw tworzone przez ugrupowanie, z którego się wywodzi.

Jeśli jednak będzie starał się blokować wetem niektóre inicjatywy, na przykład po konsultacjach we wspomnianej Narodowej Radzie Rozwoju (o ile rzeczywiście ją powoła), może się to okazać skuteczne, ze względu na wspomniane prawdopodobieństwo braku większości parlamentarnej niezbędnej do zablokowania prezydenckiego weta.

Ciekawie może też wyglądać batalia o finalne brzmienie ustawy dotyczącej stosowania zapłodnienia in vitro. Wydaje się, że poglądy Dudy w tej materii nieco ewoluowały w ostatnim czasie. Kandydat PiS zapewniał pod koniec kampanii, że "doskonale rozumie tych ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci, że na wszystkie sposoby starają się to dziecko mieć".

- Ustawa, jeśli ma być podpisana przez prezydenta, musi gwarantować ochronę życia i godności ludzkiej. Ta ustawa, którą prezydent (Komorowski - red.) popiera, tego nie gwarantuje - stwierdził 17 maja podczas debaty telewizyjnej Andrzej Duda.

22 maja, w trakcie spotkania z mieszkańcami Katowic powiedział, że jeżeli zostanie prezydentem, podpisze ustawę, ale taką, która będzie "rozwiązaniem kompromisowym". Obiecał też, że nie podpisze ustawy zakazującej in vitro.

Prezydent nie musi tylko pilnować żyrandola
Ustępujący prezydent Komorowski w sferze ochrony zdrowia nie przejawiał inicjatywy ustawodawczej, ograniczając się do podpisywania koalicyjnych ustaw, w tym tzw. pakietowych.

Tymczasem głowa państwa ma gwarantowane przez konstytucję naprawdę spore możliwości wpływania na kształt uchwalanego prawa. Przypomnijmy najważniejsze z nich:

• nieograniczona inicjatywa ustawodawcza
• arbitraż polityczny (w przypadku tak wrażliwej i wywołującej emocje dziedziny jak ochrona zdrowia, warto pamiętać o takiej opcji)
• zwoływanie Rady Gabinetowej, podczas której prezydent może wyłożyć Radzie Ministrów swoją opinię na dany temat
• weto prezydenckie lub skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego
• wygłaszanie orędzia w parlamencie, np. w przypadkach szczególnie kontrowersyjnych inicjatyw rządowych (należy pamiętać, że Sejm, Senat lub Zgromadzenie Narodowe musi przyjąć orędzie do wiadomości i nie może nad nim debatować).
• zarządzenie ogólnonarodowego referendum (niektóre kwestie związane z ochroną zdrowia mogą stać się przedmiotem głosowania obywateli).

Po referendalną inicjatywę Bronisław Komorowski, jakże ochoczo, postanowił sięgnąć pod koniec kampanii wyborczej. Ostatecznie przegrał, co powinno stanowić dla jego następcy asumpt do odważniejszego korzystania z tej i innych prezydenckich prerogatyw.