18 tys. miesięcznie dla lekarza specjalisty. Fiałek: to ani niemoralne ani nierealne

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia15 września 2021 06:42

Nie wydaje się, aby postulat trzech średnich krajowych dla lekarza specjalisty był niemoralny lub niemożliwy do zrealizowania. OZZL mówi o nim o kilkunastu lat - wskazuje Bartosz Fiałek.

18 tys. miesięcznie dla lekarza specjalisty. Fiałek: to ani niemoralne ani nierealne
Białe Miasteczko i protest medyków w Warszawie Fot. Radek Pietruszka/PAP
  • Podwyższenie minimalnego wynagrodzenia dla lekarza specjalisty z ok. 6750 zł do blisko 18 tysięcy robi wrażenie chyba na wszystkich. Trzeba doprecyzować czy mówienie o tak wielkim premiowaniu jest racjonalne - mówił Adam Niedzielski podczas konferencji prasowej w poniedziałek, 13 września
  • Odniósł się tym samym do postulatów protestujących medyków, którzy chcą zrewidowania ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia
  • To nic nowego, ten postulat znany jest od lat - przypomina Bartosz Fiałek
  • Nie wydaje się, aby takie kwoty były niemożliwe do zrealizowania. Nie wydaje się także, aby były niemoralne, skoro funkcyjny urzędnik w randze wiceministra, który de facto został powołany do dialogu z nami, będzie zarabiał nawet nieco ponad trzy średnie krajowe - zaznacza
  • Po tak długiej drodze naukowo-zawodowej uzyskanie w wieku ok. 38 lat (to u nas średni wiek lekarza uzyskującego tytuł specjalisty) zarobków w wysokości trzech średnich krajowych nie powinno być niczym szokującym - dodaje

Jak przypomniał w poniedziałek minister Adam Niedzielski, w propozycji sformułowanej przez komitet protestacyjny medyków znajduje się m.in. podwyższenie minimalnego wynagrodzenia dla lekarza specjalisty z ok. 6750 zł do blisko 18 tysięcy.

"Te kwoty robią wrażenie chyba na wszystkich"

- Mówimy tutaj o minimalnym wynagrodzeniu, więc są to kwoty, które robią wrażenie chyba na wszystkich i na pewno trzeba by było doprecyzować sobie, czy w ogóle mówienie o takich wielkich wydatkach, takich wielkich podwyżkach wynagrodzeń, takim wielkim premiowaniu, jest racjonalne - zaznaczył minister.

Dodał, że "największe wrażenie robi przede wszystkim oczekiwanie, że to wszystko ma stać się z dnia na dzień".

W odpowiedzi zarząd Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy opublikował we wtorek list otwarty do ministra zdrowia, w którym pyta o zasadność wysokiej pensji nowego wiceministra. 

- Dlaczego wiceminister zdrowia ds. dialogu zasługuje na pensję w kwocie nieco ponad 16 tys. zł brutto za jeden etat, a lekarz specjalista zatrudniony np. w szpitalu z co najmniej 20 letnim stażem na pensję prawie dwa razy niższą (taką zapisał Rząd w ustawie o płacach minimalnych)? - wskazują lekarze.

Czytaj również: 16 tys. zł pensji dla wiceministra zdrowia. Lekarze pytają MZ, czemu tak dużo

"To nie jest nowy postulat. Powtarzamy go od lat"

- O wzroście wynagrodzeń dla lekarzy specjalistów OZZL mówi już od kilkunastu lat, nie jest to zatem nic nowego. Postulat, o którym mówiliśmy również ponad trzy lata temu podczas tzw. protestu rezydentów, jest niezmienny i w kontekście lekarzy specjalistów wynosi 3 średnie krajowe - mówi Rynkowi Zdrowia Bartosz Fiałek, lekarz, specjalista w dziedzinie reumatologii, przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

- Obecnie, po „fenomenalnej" podwyżce, która weszła w życie od 1 lipca br. jako nowelizacja ustawy o minimalnych wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia, mamy wzrost współczynnika pracy z 1,27 do 1,31. To nie wymaga komentarza - zaznacza.

- Warto więc zauważyć, że gdybyśmy postulowali o trzykrotne zwiększenie wynagrodzeń lekarzy specjalistów, wyszłaby nam wartość niemal czterech średnich krajowych. My oczekujemy, aby lekarze specjaliści zarabiali trzy średnie, lekarze w trakcie specjalizacji - dwie, a lekarze stażyści - jedną średnią krajową - dodaje.

Zobacz koniecznie: Protest medyków. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy kontra rząd NA ŻYWO

Czy rezydenci udźwigną protest medyków? Longina Kaczmarska: idą szeroko, nie boją się niczego

"To ani niemoralne ani niemożliwe do zrealizowania"

- Nie wydaje się, aby takie kwoty były niemożliwe do zrealizowania. Nie wydaje się także, aby były niemoralne, skoro funkcyjny urzędnik w randze wiceministra, który de facto został powołany do dialogu z nami, będzie zarabiał nawet nieco ponad trzy średnie krajowe - argumentuje Bartosz Fiałek.

- Mówiąc o trzech średnich krajowych trzeba mieć przede wszystkim na względzie odpowiedzialność, jaką ponosimy, szczególnie w kontekście tego, jak wygląda ochrona zdrowia w naszym kraju. Fakt, że w obliczu ogromnego deficytu kadr musimy ciągle łatać dziury, zwiększa przecież ryzyko popełnienia ewentualnych błędów. Te błędy wynikające często z fatalnej organizacji systemu, będą obciążać nie kogo innego, tylko nas - przekonuje.

- Ponadto, co mówił sam minister, wynagrodzenie powinno być proporcjonalne nie tylko do odpowiedzialności, ale także wykształcenia. A przecież lekarz specjalista musi przejść całą ścieżkę naukowo-zawodową: sześcioletnich studiów, 13-miesięcznego stażu podyplomowego, następnie od 4 do 6 lat szkolenia specjalizacyjnego. Po tak długiej drodze wydaje się, że uzyskanie w wieku ok. 38 lat (to u nas średni wiek lekarza uzyskującego tytuł specjalisty) zarobków w wysokości trzech średnich krajowych nie powinno być niczym szokującym - wskazuje.

Sprawdź: Protestujący medycy odpowiadają ministrowi zdrowia. "Napluł nam pan w twarz"

"Ministra nie interesuje dialog, ale przekonanie wszystkich, że chce rozmawiać"

- Pamiętajmy też, że lekarz zaczyna zarabiać nieco więcej dopiero w wieku ok. 30 lat - z powodu dłuższych studiów, podczas których praca jest często niemożliwa i początkowych lat pracy, kiedy zarobki są bardzo niskie. Dlatego trzy średnie krajowe nie są kwotą ani wygórowaną, ani niemoralną - ocenia Bartosz Fiałek.

- Rzecz w tym, że minister zdrowia nie jest zainteresowany istotą dialogu, ale przekonywaniem opinii publicznej, że chce z nami rozmawiać, wskazując przy tym pośrednio, że problem w osiągnięciu konsensusu leży po naszej stronie - zauważa.

- Tymczasem, kiedy patrzę już tylko ze swojej perspektywy, a protestuję od czasów ministra Radziwiłła, poprzez czasy ministra Szumowskiego, aż po czasy ministra Niedzielskiego, była przecież możliwość urealnienia płac i przybliżenia ich do płac lekarzy z krajów UE, której członkiem przecież jesteśmy. Niestety, nie stało się tak w żadnym z zawodów medycznych - przypomina.

- Dlatego - patrząc na obecne podejście przedstawicieli decydentów do spełnienia naszych postulatów - obawiam się, że nie jest to ostatni protest personelu medycznego - podkreśla Bartosz Fiałek.

Polecamy: Krystyna Ptok. Ślązaczka i pielęgniarka, która politykom się nie kłania. Kim jest szefowa OZZPiP?

Rezydenci wojują z rządem. Kim jest lekarz rezydent? Ile zarabia? Ściąga dla niezorientowanych

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum