Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 09-06-2018 08:00

Wirtualny hejt wobec lekarzy to realna krzywda. Walka z nim będzie łatwiejsza?

W przypadku, gdy lekarz staje się w internecie ofiarą hejtu, z reguły nie podejmuje żadnych kroków, by ochronić swoje dobre imię, a agresorzy ponieśli konsekwencje. Procedury są skomplikowane i czasochłonne, a hejterów trudno zidentyfikować. Są jednak przykłady skutecznej walki z nimi i obiecujące zapowiedzi nowego szefa NIL.

Aktywna pomoc w przypadku hejtu, który dotyka lekarzy, jest możliwa także w obecnych realiach funkcjonowania samorządów lekarskich. Fot. archiwum

Hejt w sieci, coraz bardziej wszechobecny, dotyka także lekarzy lub nawet całe ich grupy. Nie uniknął go nawet były prezes NRL, dr Maciej Hamankiewicz, wobec którego obraźliwe komentarze w dużej ilości pojawiły się na jednym z portali porównujących medyków. Z kolei inny lekarz, Dawid Ciemięga, zderzył się z falą hejtu ze strony ruchów antyszczepionkowych - i poszedł do sądu.

- Widzę bezwzględnie potrzebę reagowania na te ataki. Zarówno wobec indywidualnych osób, jak i wobec portali internetowych zamieszczających szkalujące treści. Przy czym uważam, że walką z portalami powinna się zająć systemowo Naczelna Izba Lekarska - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Andrzej Matyja, który 25 maja br. został wybrany na nowego prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej.

Dodaje: - I nie jest to problem "dbania o wizerunek", a kwestia bezpiecznego wykonywania zawodu przez tych, którzy robią to z przekonaniem i zgodnie z wiedzą medyczną.

NIL chce ograniczyć hejt na lekarzy. Będzie plan
O sprawie hejtu wobec dr. Hamankiewicza w połowie marca br. napisał dziennik.pl. Były szef NIL w artykule pt. "Lekarze bez granic (prywatności). Wystarczy kilka komentarzy, by zniszczyć medyczną reputację" zauważył, że "portale pozwalające na recenzowanie lekarzy są współczesną wersją poczekalni, w której czekał tłum pacjentów opowiadających historyjki o lekarzach".

Maciej Hamankiewcz podkreślił jednak, że "zasięg oddziaływania internetu jest o wiele większy, więc niesprawiedliwa ocena może bardziej boleć". Zasięg to jedno - problemem może być również zjawisko określane potocznym terminem "internet nie zapomina".

- Ataki te nasilają się ostatnio w miarę rozwoju ruchów antyszczepionkowych i medycyny niekonwencjonalnej. Lekarze broniący postępowania zgodnego z zasadami wiedzy medycznej są przez te ruchy odsądzani od czci i wiary - stwierdza prof. Matyja.

Uważa, że wszyscy lekarze walczący o swoje dobre imię winni otrzymać pełne (w tym również materialne) wsparcie ze strony swojego samorządu na każdym szczeblu.

- Oferowane do tej chwili przez NIL środki są jednak niewystarczające. Zmiana i zwiększenie skuteczności tego działania będzie jednym z głównych zadań nowo wybranego Rzecznika Praw Lekarza i Biura Prawnego NIL - informuje szef NRL.

Precyzuje, że szczegółowe propozycje w tym zakresie przedstawi po wyborze nowego rzecznika lekarzy i podkreśla, że będzie oczekiwał aktywnych działań także wobec prezesów okręgowych rad lekarskich.

Jak jednak pokazała Śląska Izba Lekarska, aktywna pomoc w przypadku hejtu, który dotyka lekarzy, jest możliwa także w obecnych realiach funkcjonowania samorządów lekarskich.

Walczy z hejterami w sądzie. Dostał wsparcie śląskiej izby
Dawid Ciemięga, specjalizujący się z pediatrii, to pierwszy lekarz w Polsce, który z hejtującymi antyszczepionkowcami walczy w sądzie. Pracuje w Szpitalu Miejskim w Tychach.

W mediach społecznościowych doktor publikował wpisy przeczące rzekomej toksyczności szczepionek. Gdy spotkał się w sieci z falą antyszczepionkowej nienawiści, poszedł do sądu. Cześć spraw przeciw hejterom jest już w toku, a lekarz zapowiada wnoszenie kolejnych prywatnych aktów oskarżenia.

Sprawa od 10 kwietnia br. jest w prokuraturze, która bardzo szybko podjęła pierwsze czynności.

- Już po 9 dniach zostałem przesłuchany jako pokrzywdzony, złożyłem zeznania. Niedawno przekazaliśmy również z adwokatami obszerny materiał dowodowy w związku z absolutnie karygodnym zachowaniem Jerzego Zięby, który w publicznych wystąpieniach mających miejsce w ostatnich tygodniach szkaluje i oczernia polskich pediatrów, lekarzy, a nawet studentów medycyny - mówi doktor Ciemięga.

Zięba to propagator medycyny niekonwencjonalnej, znany m.in. jako autor pseudonaukowej książki "Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie".

Dawid Ciemięga 21 marca br. spotkał się z przedstawicielami Śląskiej Izby Lekarskiej i oprócz słów uznania za swoje działania otrzymał zapewnienie, że samorząd włączy się do prowadzonych przez niego spraw. Zapytaliśmy, czy faktycznie tak się stało.

- Ówczesny prezes ŚIL dr Jacek Kozakiewicz osobiście się ze mną skontaktował i zaprosił na spotkanie z działaczami izby. Pomoc, jaką zaoferowała mi Izba, to nie tylko oficjalne poparcie, ale przede wszystkim wsparcie prawników izby i wsparcie finansowe, które pokrywa koszty związane z reprezentowaniem mnie przez innych adwokatów - mówi lekarz.

Dodaje, że kontaktowała się z nim także prof. Katarzyna Ziora, Rzecznik Praw Lekarzy ŚIL, pytając o aktualne potrzeby i problemy.

- Wszystko to jest dużym i konkretnym wsparciem, które dla mnie wiele znaczy - podkreśla pediatra.

Dlaczego hejterzy się nie boją
Czy wyciągnięcie prawnych konsekwencji wobec agresorów faktycznie jest tak trudne i czasochłonne, jak wskazuje wielu ekspertów? W jaki sposób lekarz może "obejść" te niedogodności? Jaka jest najkrótsza prawna ścieżka, by skutecznie i szybko ścigać tego typu przestępstwa? A może takiej drogi nie ma?

Jak tłumaczy nam mec. Maciej Gawroński z firmy Gawroński & Partners, polskie prawo - choć przewiduje drogę do ścigania hejterów - to wymaga jednak samodzielnego działania pokrzywdzonego.

W terminologii prawa karnego hejt to zwykle zarówno zniesławienie, jak i znieważenie.

- Oba przestępstwa ścigane są z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że raczej nie zrobi tego za nas prokurator. Najtrudniejsze jest zidentyfikowanie sprawcy. Nie ma do tego prostej drogi prawnej. Można wystąpić bezpośrednio do administratora strony internetowej i powinien on współpracować, można zgłosić się ze skargą na policję i liczyć na jej działania - wyjaśnia mecenas.

Doktor Ciemięga podkreśla, że zbieranie dowodów to nie tylko prosty zapis czyjegoś komentarza.

- Trzeba to zrobić niezwłocznie, bo hejterzy często kasują swoje wypowiedzi albo konta. Ponadto większość takich osób ukrywa się pod fałszywymi danymi - zauważa.

Dodaje, że również wejście na drogę prawną nie jest proste, choćby z uwagi na fakt, że aby kogoś prywatnie pozwać, trzeba znać nie tylko jego nazwisko, ale adres i numer PESEL, a dane muszą być zdobyte zgodnie z prawem.

Iwona Dziedzic-Gawryś, PR manager platformy ZnanyLekarz.pl (portal umożliwia pacjentom umawianie się na wizyty lekarskie i publikowanie opinii o lekarzach) tłumaczy, że hejterzy nie są bezkarni.

- Pacjenci, którzy chcą zamieścić opinię o danym lekarzu, muszą się zalogować do serwisu, tzn. podać swoje dane - przypomina.

Te jednak - jak zaznacza - są widoczne wyłącznie dla serwisu, który może je udostępnić odpowiednim służbom lub na potrzeby istotne z punktu widzenia danej sprawy, wyłącznie na prośbę pisemną danego organu.

Dziedzic-Gawryś zapewnia, że "wszystkie publikowane w serwisie opinie są szczegółowo sprawdzane przez doświadczonych moderatorów", ale jednocześnie przyznaje, iż platforma "nie jest w stanie weryfikować prawdomówności autorów opinii".

Hejt a dopuszczalna krytyka - granica jest bardzo cienka
Psycholog Jakub Kuś z wrocławskiego II Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS zaznacza, że najważniejszą różnicą pomiędzy hejtem a wyrażaniem krytyki jest to, że hejter chce zranić daną osobę, a krytyk najczęściej odnosi się do konkretnego zdarzenia czy zachowania. 

Zapytany o metodę walki z hejtem, odpowiada: - Nie ma tej jednej, zawsze działającej. Na pewno hejtu nie należy brać do siebie, choć to niejednokrotnie niebywale trudne. W niektórych sytuacjach możemy zablokować hejtera, w innych zgłosić jego zachowanie jako nadużycie.

Jak wyjaśnia Dziedzic-Gawryś, wszyscy zweryfikowani lekarze obecni w serwisie ZnanyLekarz.pl. mogą zgłaszać nadużycie, jeśli nie zgadzają się z jakąś opinią, np. negatywną.

Tłumaczy: - Opinia jest wówczas wysyłana do autora z prośbą o jej potwierdzenie/podtrzymanie. Jeśli pacjent podtrzymuje swoją opinię w wyznaczonym czasie, zostaje ona bez zmian na profilu. Jeżeli jednak potwierdzenia w wyznaczonym terminie nie będzie, to opinia jest usuwana z serwisu.

Serwis oferuje również możliwość komunikacji na linii lekarz - pacjent (właściciel opinii) - lekarz może się skontaktować z autorem opinii poprzez specjalny formularz.

Prawnik Natalia Dyda z Kancelarii Kondrat i Partnerzy uczula, że lekarz, jako osoba wykonująca zawód zaufania publicznego, musi się liczyć z ograniczeniem jego prawa do prywatności.

- Przykładowo, zgodnie z aktualnym orzecznictwem, użycie określenia "rzeźnik" na lekarza weterynarii na forum internetowym może stanowić uzasadnioną krytykę jego umiejętności i nie przekracza dozwolonych granic wolności słowa na tyle, by uznać ten przypadek za naruszający dobro osobiste - tłumaczy.

Jakub Kuś radzi, by przede wszystkim edukować - i to od najmłodszych lat. Przypomina, że w polskim systemie edukacji brak jest holistycznego rozwiązania tego problemu, a młodzi ludzie są "wpuszczani" do internetu bez żadnej wiedzy o prawnych konsekwencjach związanych z zamieszczaniem obraźliwych wpisów i czegoś, co można by nazwać "cyfrowym wychowaniem".

- Obserwują więc pewne wzorce zachowań i sami je zaczynają powielać - podsumowuje.

Z kolei doktor Ciemięga - mimo trudności - zachęca do aktywnej walki ze zjawiskiem hejtu. Konstatuje, że warto poświęcić swój czas, ponieważ im więcej takich działań ze strony lekarzy, tym kolejne będą łatwiejsze w realizacji.