Wiedeńscy filharmonicy dla prokocimskiej kardiochirurgii

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 17 czerwca 2010 06:30

W sobotę (19 czerwca) o 18.30 wiedeńscy filharmonicy

Muzyka zabrzmi w Sali Kryształowej, okazałego budynku Pocztowej Kasy Oszczędnościowej w stolicy Austrii, architektonicznego autorstwa Otto Wagnera, gdzie mieści się siedziba sponsora koncertu - BAWAG Bank PSK.

„Trębacz z Krakowa”
Koncert będzie dziełem 30 muzyków z trzech orkiestr:
• wiedeńskiej opery,
• opery z Linzu i
• wiedeńskiej orkiestry radiowej.

W programie koncertu znajdą się przede wszystkim uwertury i arie Mozarta, które wykona sopranistka Iwona Socha. W drugiej części koncertu zaprezentuje się austriacki kompozytor Werner Steinmetz. Jako solista wystąpi razem z orkiestrą opery w Linzu. Steinmetz jest kompozytorem specjalnie napisanego utworu „Trębacz z Krakowa” dla Fundacji Schola Cordis Wspierania Kardiochirurgii Dziecięcej. Tytuł tego utworu, tak na marginesie, będzie mottem całego wiedeńskiego koncertu.

– W przerwie koncertu zostanie przeprowadzona aukcja charytatywna. Austriacy są nią ogromnie zainteresowani. Profesorowi Skalskiemu, szefowi Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej, udało się zdobyć i przeznaczyć eksponaty, które mają dla wiedeńczyków ogromne znaczenie. Mam nadzieję, że darczyńcy nie będą skąpić na nie grosza, wspomagając Fundację Schola Cordis i szczytny cel, jaki przyświeca zarówno aukcji jak i koncertowi – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Piotr Gładki, skrzypek z Wiednia, rodem z Tarnowskich Gór, współorganizator koncertu, wspierający od lat leczenie polskich dzieci z ciężkimi wadami serca.

Aukcja różnych rarytasów
Wśród przedmiotów, które zostaną wystawione na licytacji będą:
• grafika Marca Szagala,
• 84 karykatury urzędników dworu cesarskiego z Wiednia (z początku XX wieku) autorstwa Kazimierza Sichulskiego,
• dokumenty cesarzowej Marii Teresy z 1764 i 1760 roku, z jej pieczęciami i własnoręcznymi dopiskami i podpisami,
• kronika dziejów Austrii wydana w 1709 roku.

– Jak udaje mi się zdobywać tego typu cenne eksponaty? Mam bardzo rozległe kontakty antykwaryczne... Jestem hobbystą i czasem w ręce mi wpadają takie rzeczy i natychmiast staram się je zdobyć, oczywiście z myślą o tym, by wsparło to naszą Fundację i Klinikę. Ciekawa jest historia grafiki Szagala, która będzie licytowana już po raz drugi. Po raz pierwszy, w czasie charytatywnego koncertu noworocznego została sprzedana za 7 tysięcy złotych, panu Piotrowi – nomen omen – Skalskiemu – mówi ze śmiechem prof. Janusz Skalski. – Nie, niestety to nie jest moja rodzina, chociaż bardzo żałuję, bo to bardzo zacny człowiek. Pan Piotr – który wspomagał już nas kilkakrotnie – postanowił, aby ta grafika ponownie do nas wróciła i została jeszcze raz zlicytowana...

Każdy robi, co może
Zdaniem Piotra Gładkiego na wiedeński koncert dla prokocimskiej kliniki kardiochirurgii przybędzie ponad dwieście osób, w tym z Krakowa przybędzie około setki gości, włącznie z władzami Uniwersytetu Jagiellońskiego i Krakowskim Towarzystwem Straussowskim. Ze strony austriackiej zapowiedzieli swoje przybycie członkowie PAN, która ma swoją filię w Wiedniu oraz członkowie rady nadzorczej Banku BAWAG PSK, współorganizatora i sponsora koncertu. Swoje liczne przybycie zapowiedzieli także lekarze, w tym także Polacy pracujący w Wiedniu.

– Kiedy w 2009 roku graliśmy w Krakowie, wraz kolegami muzykami odwiedziliśmy klinikę w Prokocimiu. To, co zobaczyliśmy zrobiło na nas ogromne wrażenie. Stąd nasze kolejne koncerty. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, z tego, że nasza pomoc jest skromna w stosunku do potrzeb Kliniki, ale staramy się robić, co tylko możemy – mówi Piotr Gładki.

W sierpniu ruszą z remontem
Prof. Skalski, który już od kilku lat organizuje różne akcje na rzecz prokocimskiej kliniki kardiochirurgii - koncerty, licytacje, zbiórki pieniędzy - jest pełen optymizmu.

– Mam nadzieję, że w sierpniu uda się ruszyć z remontem oddziału, który jest w tragicznym stanie, bo nie był remontowany od 46 lat. To jest prawdziwy dramat. Tak nie może wyglądać współczesny szpital. Do tej pory zebraliśmy już prawie 200 tys. zł na remont, mamy jeszcze ponad 265 tysięcy zebranych na zakup sprzętu. To jest już prawie pół miliona zebranych pieniędzy przez Fundację. Może nam uda się zebrać jeszcze trochę grosza w czasie koncertu w Wiedniu? Dobrą wiadomością jest także to, że klinika ma otrzymać 1,5 mln zł na cztery dodatkowe lóżka na intensywnej terapii, które obiecała nam pół roku temu minister Kopacz – przypomina prof. Skalski.

Sytuacja w Klinice jest dramatyczna. Dyrekcja szpitala już to zrozumiała i zadeklarowała pomoc. Od początku roku, z powodu różnych problemów spadła u nas ilość wykonywanych zabiegów, bo brakuje stanowisk pooperacyjnych.

Gorzkie bywają sukcesy
Pół roku temu przeprowadzono w prokocimskiej Klinice operację wszczepienia sztucznej komory serca 13-miesięcznej Zuzi. To był ogromny sukces lekarzy. Zuzia niestety wciąż czeka na przeszczep serca. Teraz, po pół roku życie dziewczynki znów jest w ogromnym niebezpieczeństwie.

– Wciąż nie możemy się doprosić w Ministerstwie Zdrowia zatwierdzenia procedury wymiany komory. Po pół roku wymaga ona natychmiastowej wymiany. U osób dorosłych wymienia się ją, zgodnie z procedurą, co miesiąc. U dziecka takiej zatwierdzonej procedury nie ma. Dalsze używanie tej komory, w której zaczynają się osadzać grzyby, zagraża zdrowiu dziecka. Po raz kolejny wysłałem w tej sprawie do Ministerstwa zapytanie i nie mam na te pisma żadnej odpowiedzi. Nie rozumiem tego. W ogóle nam na te pisma nie chcą odpowiedzieć. Jak grochem o ścianę! Jeżeli dalej będą milczeć, będziemy musieli zacząć publiczną zbiórkę pieniędzy na wymianę komory, by ratować to dziecko – mówi z goryczą profesor Skalski.

Z długami i nadzieją
Kondycję Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, jak wielu innych, osłabiają tzw. nadwykonania, za które NFZ – jak wiadomo – nie chce ochoczo płacić.

– Mówiło się, że Fundusz dysponuje większą ilością środków niż wcześniej to planował, że pieniądze te będą rozdzielane także dla szpitali. Niestety, bardzo szybko te nadzieje przygasły, bo pojawiła się następna informacja, że ze względu na powódź, te pieniądze zostaną wykorzystane w inny sposób – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Andrzej Bałaga, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. – To nas martwi. Mamy jedynie długi, które rosną nam, co miesiąc. Staramy się zdobyć środki ze wszystkich możliwych źródeł. Jest to jednak bardzo trudne. Niestety, teraz nam trochę darczyńców odebrała powódź...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum